poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Gakusei Jidai XIII

   ~ Shiro i Ichi zostali sami.
**************************************************************************************************

   - Shiro...?
- Mmm?
- Wróć na badania. - zażądał Ichigo. 
- Chyba żartujesz! Boję się igieł! >_< a tak poza tym... - Hichigo podszedł do łóżka, w którym oparty o poduszkę siedział Kurosaki. Usiadł obok niego i chwycił jego dłoń w swoje. - Twoja rodzina już poszła...Nie musisz udawać. - wyszeptał. Pomarańczowowłosy nie odpowiedział. Milczał, wpatrując się w albinosa. Nagle z kącików jego oczu zaczęły płynąć łzy. Rudzielec nie próbował ich powstrzymywać. Pozwalał, by słona ciecz zalała jego policzki, usta. By skapnęła na kołdrę. W każdej z łez zawarta była cząstka bólu, upokorzenia, jakiego doświadczył. Chciał się go pozbyć. Zapomnieć.
   Ale niestety. Było tak, jak już kiedyś powiedział Shirosakiemu. "(...) nie uciekniesz od tych wspomnień. Możesz udawać, że ich nie ma, ale one pozostaną. Nie zmienisz przeszłości..." Pozostało mu się tylko z tym pogodzić.
   - Ichi... - Shiro przybliżył usta do ucha chłopaka i zaczął szeptać uspokajająco : - Już...wiem, że boli...
- A-Ale...Hichigo..! T-To..było okropne...
- Ciii..już nic  nie mów. Spokojnie. Jestem przy tobie. Już nigdy nie spotka cię nic podobnego.. - zacisnął dłonie na ręce Ichigo. - Przynajmniej...przynajmniej Eoki nie skrzywdzi już nikogo. Poszedł siedzieć..No..Nie płacz. Już wystarczy...
- Ekhem... - po sali, w której siedzieli, rozległo się głośne chrząknięcie. Albinos jak oparzony odskoczył od nastolatka. W drzwiach stał wysoki, ciemnowłosy mężczyzna, w przyciemnianych okularach i w długim, czarnym płaszczu. Cerę miał bladą, ale nie aż tak, jak Shirosaki. Na twarzy miał lekki zarost, oczy ciemne i bystre. Kiedy wzrok skierował na Ichigo, tamten miał wrażenie, że mężczyzna przeszywa go do cna.
- Zangetsu..! - zawołał cicho Hichigo. Rudzielec zauważył, jak zaciska dłonie w pięści i ze złością patrzy na swojego ojca.
- Nie chciałem przeszkadzać..Poza tym, nie przyszedłem do Ciebie.- odpowiedział i wszedł, zamykając za sobą drzwi. Następnie podszedł bliżej do łóżka, w którym leżał nastolatek. - Jak się czujesz? - Ichigo szybko otarł łzy wierzchem dłoni i odpowiedział.
- Już lepiej, dziękuję...
- To dobrze. A..jak ma się twój stan psychiczny? - Kurosaki spojrzał na niego ze zdumieniem. - Nie zrozum mnie źle..Po takich przeżyciach na pewno trudno ci się pozbierać emocjonalnie...
- Nie jest źle. Shiro mi pomaga...
- On? Pomaga? Też coś. Dotąd troszczył się tylko o siebie i włsne sprawy. To wręcz niespotykane, że on ci POMAGA...Ale jak już zdążyłem zauważyć, chyba jesteście ze sobą dość blisko...
- Wystarczy. - przerwał Shirosaki. - To nie jest żadne przesłuchanie.To co uważam za słuszne, a co nie, to tylko i wyłącznie moja sprawa. Idź stąd.
- Nie mów mi co mam robić. Powtarzam, nie przyszedłem tutaj do Ciebie.
- Em... - Ichi spojrzał nieśmiało na Zangetsu. - Chyba lepiej by było..gdyby Pan już poszedł...Muszę odpocząć. Ty też, Shiro. Idź dokończyć badania. 
- W takim razie, do widzenia. - pożegnał się chłodno mężczyzna i odszedł. Hichigo pogładził włosy Ichigo i także skierował się do wyjścia.
- Niech ci będzie...Zajrzę do ciebie później. - poszedł. Kurosaki odetchnął głęboko i położył się twarzą do okna, próbując zasnąć. O tak, sen zdecydowanie przydaje się po takich zajściach.
***
   Przez cały pozostały tydzień Ichigo był odwiedzany przez najróżniejsze osoby. Swoich przyjaciół, nauczycielkę, resztę klasy... Nikt do końca nie wiedział, co się stało z chłopakiem, Shiro już o to zadbał. Prawdę znali tylko członkowie rodziny pary. Tak postanowił Ichi, wiec tak zostało.
   Tydzień dłużył się i dłużył, mimo iż nastolatkowi nie brakowało zajęć. Uczęszczał na rechabilitację, rozmawiał  z psychologiem, przychodził Isshin wraz z Yuzu i Karin...A przede wszystkim Hichigo, który cały swój wolny czas spędzał z ukochanym, w szpitalu. 
   W końcu nadszedł dzień wypisu. Kurosaki miał już wszystkie rzeczy spakowane, ubrany był w normalne ubranie - jeansy i t-shert z nadrukiem swojego ulubionego, rock'owego zespołu. Shiro, który był przy wszystkim obecny, zarzucił sobie torbę pomarańczowowłosego na ramię i wyszli. Przed szpitalem czekał jego motor, którym odwiózł chłopaka do domu. 
- Jeśli bedziesz mieć chwilę, zadzwoń. - pożegnał się albinos i pocałował Ichiego w czoło. - Na razie.
- Uważaj na siebie! - zawołał za nim Kurosaki, po czym wszedł do domu. Tam powitała go miła niespodzianka - cała rodzina powitała go od progu, na stole był obiad, który, sądząc po wyglądzie, wymagał od Yuzu dużo pracy i wysiłku. Ojciec zniósł jego torbę na górę i razem usiedli do jedzenia. 
   Posiłek minął w miłej atmosferze, ale przy deserze Isshin zaczął rozmowę na trochę poważniejszy temat.
- Pamietasz, kiedy ok. pół roku rozmawiałem z tobą o przeprowadzce? - zapytał Ichiego.
- Tak..Ale ja nie moge. Dużo się wydarzyło...no i...nie mogę zoistawić przyjaciół, szkoły, Shiro...
- Rozumiem. ja też sobie to wszystko przemyślałem i doszedłem do wniosku, że najlepiej będzie, kiedy jednak zostaniemy w domu.
- Naprawdę?!
- Tak. Poza tym, Masaki bardzo podobało się to mieszkanie..Sama tu wszytsko urządzała i była tu szczęśliwa. Nie powiniśmy stąd odchodzić.... - powiedział. Ichigo skwitował to uśmiechem. Był szczęśliwy, że może zostać, że dalej może być z Hichigo. No właśnie...
   Po uroczystym obiedzie chłopak udał się do siebie i zaczął rozpakowywać rzeczy. W międzyczasie zadzwonił do Shirosakiego i umówił się z nim na randkę, następnego dnia.
   Rano Ichigo wziął krótki prysznic, założył czyste bokserki, jeansy, czarny podkoszulek i dużą, bordową bluzę. Wysuszył włosy, przeczesał je palcami i wyszedł z domu. Z Hichigo umówili się w kawiarni, na mieście.
   - Hey - przywitał się rudzielec, siadając na przeciwko albinosa.
- Cześć - odpowiedział Shiro. Uśmiechnął się. Cieszył się, że z jego chłopakiem wszystko było już OK. Przynajmniej, z pozoru.
   Obaj zamówili kawę. Wypili ją, pogadali dla rozluźnienia atmosfery, następnie Shirosaki zapłacił za wszystko i wyszli. Po mieście powłóczyli się jeszcze trochę, po czym Shiro zaproponował, żeby pójść do niego. Nastolatek zgodził się. Zmienili więc kierunek na przeciwny i poszli, trzymając się za ręce.
   - Ichigo...myślisz, że moglibyśmy się już kochać? - zapytał Hichigo, patrząc czule w oczy Ichigo, który nagle zrobił się cały czerwony. Byli już w domu albinosa.
- Um...nie pytaj mnie o takie rzeczy... - szepnął Kurosaki, po czym spłonął jeszcze bardziej.
- No cooo, pytam o coś naturalnego, więc nie musisz się tak rumienić! - roześmiał się Shiro. Podszedł do nastolatka. Byli tak blisko, że prawie stykali się nosami. Ichi wiedział, co nastąpi. Pocałunek. Nie wiedział, czemu, ale zacisnął powieki i odwrócił lekko głowę. Czekał. Nic się nie wydarzyło. Otworzył jedno oko. Potem drugie. Hichigo stał z rękami splecionymi na piersiach i uśmiechał się inaczej..jakoś tak...delikatniej.
- Więc nie... - powiedział, jakby sam do siebie. Odwrócił się i wszedł do kuchni. - Chcesz się czegoś napić?
- Um..Shiro... - Ichigo poczuł się głupio. Mimo iż Hichigo tego nie okazywał, to był trochę zwiedzony. Ale co z nim?? Nie dał mu się nawet pocałować! Sam nie wiedział, czemu....uciekał....uciekał od bliskości...A przecież Hichi tyle dla niego robił! Kurosaki zacisnął dłonie. Podszedł do albinosa i wtulił się w jego pierś. - Przepraszam...
- A-Ale za co... - zdziwił się 3-cio klasista. Objął kochanka ramieniem. Tamten spojrzał mu w oczy.
- Tyle dla mnie robisz..Tak mnie wspierasz...A ja bym naprawdę chciał...się...no wiesz...
- Nie wiem :3 - odpowiedział złośliwie Shirosaki.
- No...kochać się...z tobą....
- AAA...o to chodziło...hehe...
- No ale....nie mogę...po prostu nie mogę, to jest dla mnie za...
- Okey. Przestań... - przerwał Hichi. - Zdaje sobie sprawę...Dużo przeszedłeś. Zaczekamy. Nie ma pośpiechu...
- Dziękuję... - wyszeptał Ichigo. Uniósł się na palcach i cmoknął ukochanego w usta.
- No widzisz! Robisz postępy. Pomogę ci trochę. - tym razem to Shiro zaczął pocałunek. Był on nieco dłuższy, niż poprzedni. Hichigo delikatnie muskał słodkie wargi kochanka, na końcu przygryzając dolną wargę Ichiego. - Dzięki mojej "rehabilitacji" już nie długo w pełni wyzdrowiejesz :)
- W to nie wątpię....

KONIEC ~

**********************************************************************************************************
   Yo kochani ^^ Mam nadzieję, że się podobało, nie wyszło kiczowato i że całość się udała ;) Łezka kręci się w oku, bo to już koniec...no, może w następny pon. oprócz one-shota, dodam tez mały bonus do tej części...
   200 komentarz należy dooo :
.
.
.
.
.
Anonim'a Anonimski'ego :3 Gratulację, proszę odezwij się do mnie na mój mail - wika9673@gmail.com
Tam wytłumaczę szczegóły nagrody ;p
A oprócz tego - 3 dedyki dla cb
G-R-A-T-U-L-A-C-J-E

   No, to do poniedziałku. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie ♥





wtorek, 19 sierpnia 2014

Gakusei Jidai XII

WARNING!
Uwaga miśki. Ta część jest brutalna, zawiera opis gwałtu, przekleństwa. Jeśli macie za słabe nerwy, lub po prostu brzydzicie się pewnych rzeczy, nie czytajcie. Robicie to na własną odpowiedzialność.

****************************************************************************************************
   Ichigo słyszał, jak deszcz zacina w dach magazynu. Zdawało mu się, że wszystkie krople łomocą w blachę, atakując jego uszy. Odkąd Arata gdzieś odszedł, czas zaczął mu się strasznie dłużyć. Było ciemno, ale jego oczy nijak nie mogły się do tego przyzwyczaić. Wydawało mu się, że kilka osób stoi przed podestem. Czuł ich spojrzenia na sobie. Ręce całkiem mu zdrętwiały, zakute w kajdany. Gdyby mógł, spróbowałby zasnąć. Sen przyniósłby ukojenie. Choć na moment. Na chwilę...
   W końcu zjawił się Eoki. Wszedł na podest i objął Kurosakiego w pasie, podobnie jak wcześniej Arata. Pod podwyższeniem było co raz więcej osób. Teraz był pewien. To nie była jego wyobraźnia. Z każdą chwilą dochodził ktoś nowy.
- Uwaga wszyscy! - zaczął Sudo. Zapanowała kompletna cisza. Jego głos niósł się echem po magazynie. - Dzisiaj swoją obecnością zaszczycił nas sam Ichigo Kurosaki. - gdy padło nazwisko rudzielca, rozległy się podniecone szepty. - Skoro już tu jest, pokażemy mu naszą gościnność. Każdy z was może mu ją okazać. Zasłużyliście na to. - po tych słowach, przejechał dłońmi po brzuchu nastolatka. Natychmiast przeszedł go dreszcz. Zaczął się szarpać. Wtedy ktoś jeszcze wszedł na podest i uderzył go czymś tępym w tył głowy. Natychmiast go zamroczyło, zaczął mieszać podłogę z sufitem, ale nie stracił przytomności. Cały czas był przy zmysłach. Czuł nachalne dłonie Sudo, które wędrowały co raz niżej. W końcu został pozbawiony spodni. I bokserek. Stał nagi i poniżony. Po uderzeniu głowa zawisła mu bezwładnie. Za nim Eoki mocował się z zapięciem spodni. W końcu udało mu się je ściągnąć. Chwycił Ichigo za włosy i szarpnął tak, iż tamten lekko się do niego wypiął. Następnie palcami rozszerzył sobie pośladki pomarańczowowłosyego i wszedł w niego. Kurosaki wygiął się w łuk, zacisnął dłońe na łańcuchu. Po policzku spłynęła mu łza.
- Widzę, że nieźle rozciągnięty...Powiedz, ile razy Shirosaki pieprzył cię po kątach?! - warknął Sudo i zaczął się poruszać.
   Ichigo czuł go w sobie. Nabrzmiały, pulsujący z podniecenia członek  penetrował go od tyłu. Co jakiś czas obijał się o prostatę. Jego ruchy były głębokie i szybkie. Mimo wszystko, Ichigo nie podniecił się. Czuł obrzydzenie. Było zupełnie inaczej, niż z Shiro.
   Owszem, wydawał jęki. Jęczał z bólu. Rżnięty przez przywódcę małej mafii, niczym zwykła dziwka. Ruchy Eokiego stawały się co raz płytsze, szybsze. Sapał ciężko, hamując jęki. Po czole płynęła mu kropla potu. Kurosaki poruszał się pod nim rytmicznie, tłamszony z całej siły za włosy. Dziwił się, że były 3-cio klasista mu ich nie wyrwał. Już nie uderzał o wrażliwy punkt we wnętrzu rudzielca. A jeśli już, to sporadycznie.
   Zaczął szczytować szybciej, niż Ichigo się spodziewał. Pod koniec stosunku, przyciagnął Ichigo mocno do siebie, wbijając się w niego głęboko. Nastolatkowi o mało co oczy nie wyszły z orbit. Czuł, jak wlewa się w niego ciepła, lepka ciecz. Sudo wydał z siebie długi, gardłowy odgłos i zaklął. Wyszedł z Ichigo i usiadł na krześle, które nie wiadomo kiedy, znalazło się na podejście.
- Kurwa...Ichigo...to był mój najlepszy orgazm. Kurwa...Zostań moją dziwką! - powiedział Eoki i roześmiał się. Był to pusty, zimny śmiech. Kurosaki cały czas pozostawał ledwo przytomny. Z odbytu, na uda, wpływało mu nasienie bruneta.
   Chwilę ciszy przerwał szczęk łańcuchów, gdy zostały one nieco opuszczone. Nastolatek klęczał na zimnej posadzce, z głową zwieszoną w dół. Czuł obrzydzenie. Do siebie, do tego, co się stało...Poczuł, jak zawartość żołądka podchodzi mu do gardła. Nie wytrzymał. Zwymiotował na podłogę, przed sobą. Sudo wstał. Popatrzył z obrzydzeniem na Kurosakiego.
- Jest wasz. - mruknął, po czym zszedł z podestu i zaszył się w cieniu, by móc w spokoju oglądać nadchodzące widowisko.
   Resztki nasienia, wymiociny i łzy, których przybywało, tworzyły niezbyt ciekawą mieszankę.
   Do pomarańczowowłosyego zaczęli zbliżać się 3-cio klasiści, mocujący się ze spodniami. "Boże...dlaczego...dlaczego?!.."

~~
   Łącznie 14 oprawców oprawców doszło w Kurosakim. Tym, którzy nie doczekali się swojej kolejki, musiało wystarczyć spuszcznie się na poszarzałą twarz nastolatka. Sam chłopak nie miał ani jednego orgazmu, ani razu się nie podniecił. Rżneli go jeden po drugim, szarpiąc go za włosy, drapiąc go i siniacząc biodra.
   Rudzielec cieszył się, ze jest na wpół nieprzytomny. Dzięki temu "znieczuleniu" ból nie był tak silny. Widział i czuł jakby przez mgłę. Jednak nie na długo. W połowie aktów, ból wymógł się, wszystko zaczynało przybierać na ostrości. Każdy odgłos, ruch, dotyk, docierał do niego ze zdwojoną siłą. Z odbytu, oprócz spermy, wypływała spora ilość krwi. Nikogo to nie obchodziło. Każdy chciał móc się zaspokoić. Kosztem Ichigo...
   Po 14 chłopaku, który w nim doszedł, Sudo wstał i oznajmił, iż czas się skończył. Kilku posłusznie zaprzestało, inni, właśnie szczytujący, wytryskiwali Ichiemu na twarz. Jeszcze inni onanizjowali się poza podestem. Podniecało ich to, co robili koledzy.
- Jaki uroczy...- Eoki podszedł do pomarańczowowłosyego i ujął jego podbrudek w dłoń. - Tak...naprawdę słodki. Dajmy mu wypocząć...zanim...nieważne. Rozejść się. - każdy odszedł do swoich zadań. Kurosaki pozostał nadal na uwięzi. Brudny. Spocony. Bolały. Jego ciało przechodziły dreszcze, ramiona unosił się w niemym szlochu. Łzy płynęły po lepkich policzkach, ale on nie mógł wydać z siebie żadnego odgłosu. Nic. Kompletnie nic. Zatrząsł się z zimna. Powietrze wydychane przez niego było parą. Głowa już od jakiegoś czasu wisiała bezwładnie w dół. Oczy same mu się zamknęły.
***
   Ichigo obudził się po półtorej godzinie. Miał wrażenie, że ten czas trwał znacznie krócej. Jednak oczu nie uchylił sam z siebie. Obudziły go krzyki, strzały z pistoletu, odgłos biegania, który niósł się po magazynie. Pierwsza jego reakcja była taka, że uniósł raptownie głowę. Widział ubranych na czarno mężczyzn, którzy bili się i strzelali do gangu Eokiego. Zakręciło mu się w głowie. Próbował wstać, ale nie udało mu się to. Stracił przytomność.
***
   Shirosaki wbiegł do magazynu zaraz za policjantami. Czuł niewyobrażalną złość. Ale też i strach. Bał się, co te typki zrobiły z jego Ichigo. I nie chodziło tylko o obrażenia fizyczne. Hichigo dobrze zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego też chciał jak najszybciej odnaleźć nastolatka.
   Policja wkroczyła jako pierwsza, a napotkawszy się z oporem, otworzyli ogień. Shiro nie przejmował się iż może zostać postrzelony. Sam zabrał ze sobą pistolet, który ukryty był w wewnętrznej kieszeni jego kurtki. Rodzina Kurosakiego czekała przed budynkiem. Tak samo jak i Zangetsu.
   Hichigo od razu go zobaczył. Skulony, nagi, skuty. Nie wahał się ani chwili. Rzucił się w wir walki, starając się jak najmniej przy tym ucierpieć. Biegł w stronę podestu, gdy nagle ktoś zamachnął się za siebie i uderzył przy tym Shiro prosto w skroń. Hichi złapał się za głowę, całe pomieszczenie zaczęło wirować. Rana krwawiła. Mimo to, albinos brnął do przodu. W końcu udało mu się dotrzeć do podestu, na który się wciągnął. Znalazł się przy Kurosakim. Uklęknął i delikatnie pogładził go po plecach.
- Ichigo... - szepnął. Chłopak podniósł głowę, uchylił powieki. Oczy miał napuchnięte od płaczu, na twarzy pozostały resztki zaschniętego nasienia. - Przepraszam...przepraszam, że nie znalazłem cię wcześniej. Wybacz mi..
- To nie twoja wina.. - wychrypiał pomarańczowowłosy i odchrzaknął. Shirosaki przyciągnął go lekko do siebie i objął. - Naprawdę...przepraszam...- Cała akcja zdawała się kończyć. Policjanci skuli i wprowadzili do radiowozów podejrzanych. Koszmar się skończył. Do Ichigo i Shiro podbiegła młoda funkcjonariuszka. Miała klucz, którym rozpięła kajdany nastolatka.
- Nie ruszajcie się. Karetka już jedzie. - poleciła kobieta i okryła rudzielca kocem. - Dobrze...zaraz ktoś tu przyjdzie i wyniesie cie na zewnątrz... - mruknęła sama do siebie, odwrócona do nich tyłem. Gdy odwróciła się ponownie, po dwójce nastolatków nie było ani śladu.
***
   - Bardzo cię boli? - szepnął Ichi, dotykając opuszkami palców ślady krwi na skroni Shirosakiego.
- Raczej ciebie musi coś boleć, skoro po tym, co przeszedłeś, masz jeszcze siłę martwić się o mnie. - obaj stali przed magazynem, czekając na przejazd karetki. Hichi trzymał pomarańczowowłosyego na rękach. W ten sposób, albinos przeniósł go tylnym wyjściem na przód budynku.
- Wiem...ale to moja wina. Sam jestem sobie winien. Na dodatek, jeszcze ty ucierpiałeś.. - mruknął Ichi. Zacisnął uścisk na szyi Hichigo. - To ja powinienem...
- Oi, przestań! - przerwał mu Shiro. - Naprawdę....nie przyszło ci na myśl, żeby zamiast przepraszać, podziękować?! Wiem, spóźniłem się... Boże..powiedz, ilu z nich cię dotykało?! Kurna...Nie mówię, że to nie twoja wina. Ale też cię nie obwiniam. Stało się. Może jeszcze tego nie czujesz, ale zmieniłeś się! Te całe zdarzenie znacznie wpłynęło na twoją psychikę! Więc, nie rób głupstw. Obiecuje, że więcej się nie spóźnię. Nie zostawię. Możesz na mnie polegać. Nie bój się. Będę cie chronić. Ty wzamian nie pakuj się w kłopoty. Obiecaj.
- Obiecuje. I...dziękuje... - nadjechała karetka. Shirosaki ruszył w jej stronę na rękach z Ichigo. Natychmiast dostrzegli ich Isshin, Yuzu i Karin. Cała trójka również pobiegła w stronę karetki.
***
   W szpitalu Ichigo Kurosaki został dokładnie przebadany. Ojciec Ishidy, za namową Uryu, osobiście tego dopilnował. We wszystkim rudzielcowi towarzyszył Shiro. Nie odstępował nastolatka na krok. Odmówił udzielenia sobie pomocy, choć ledwo trzymał się na nogach. W końcu badania dobiegły końca. Lekarze nie stwierdzili żadnych poważniejszych uszkodzeń wewnętrznych, ale mimo to, pomarańczowo włosy miał pozostać w szpitalu jeszcze tydzień, na obserwacji.
   Kiedy chłopak się wykąpał, do sali, w której leżał, weszła jego rodzina. Shiro nie był obecny, ponieważ prawie siłą zabrano go do przebadania.
- Ichi-nii! Jak się czujesz? - zapytała Yuzu.
- Już lepiej. Przepraszam, że musieliście się o mnie martwić...
- Ichigo, co ty wygadujesz...Głównym obowiązkiem rodzica jest właśnie martwienie się i troska o dzieci. Kiedy tylko zobaczyliśmy, że cię nie ma, zadzwoniłem na policję. Dowiedziałem się wtedy, że już ktoś zgłosił całą sytuację... W dodatku podał pewne szczegóły, choćby to, kto najprawdopodobniej cię przetrzymuje...Ehm...Yuzu, Karin, możecie zostawić nas na chwilę samych? - dziewczynki posłusznie wstały i wyszły. Ich zawiedzione spojrzenia mówiły, że chciały jeszcze posłuchać, co do powiedzenia w tej sprawie ma ich brat. Nie wyraziły jednak protestu.
- Kto to był?
- Mężczyzna imieniem Zangetsu. Zanim wszystko ci wyjaśnie, odpowiedz mi na jedno. Jakie relacje panują między tobą, a Shirosakim Hichigo? - Ichi zawahał się. Jak dużo wiedział jego ojciec? Jak dużo mógł mu powiedzieć? Gdyby tylko był przy nim teraz....
- A bardzo dobre, miło, że pan pyta... - w drzwiach sali stał oparty o framuge Shiro. Uśmiechał się jak zwykle, zadziornie, ale w jego oczach widniała troska. Czoło miał obowiązane bandarzem.
- Um...ale co łączy was dokładniej? - sprecyzował Isshin.
- Powiedzmy, że...mamy ze sobą gorący romans x3
- NANI?!?!?! - wykrzyknęli jednocześnie Kurosaki i jego ojciec.
- Widać, że spokrewnieni... =_=
- Z-Zaraz zaraz...Co tu się działo pod moją nieobecność?!?
- Hichigo!! - krzyknął zdenerwowany Ichi. - Nie mogłeś mu powiedzieć delikatniej?!? Zresztą, co tu robisz? Skończyłeś badania?!
- Tak jakby...- fuknął albinos. - Zwiałem w połowie....
- Wracaj tam natychmiast!!!
- Nie podniecaj się tak! To jeszcze nie koniec świata....
- STOP. Koniec tej bezsensownej kłótni. Ichigo...czy ty jesteś...
- Tak tato, jestem...nigdy nie patrzyłem na to w ten sposób...ale stało się....
- Rozumiem. - westchnął Isshin. - Na szczęście jestem tolerancyjny...a wnuki przyniosą mi Yuzu i Karin :33
- =_= Tylko o to się martwisz...?
- Do rzeczy! Nie chcesz wiedzieć, co się potem działo?
- No...chcę...
- Właśnie. Po telefonie na policję kazali nam przyjechać na komisariat... tam zastaliśmy...
- Mnie i Zangetsu. - dokończył Shiro. - Chciałem sam cię szukać, ale...po namyśle powiadomiłem o wszystkim ojca. Razem pojechaliśmy na policję. Nie długo potem cię znaleźli...I to tyle...Jak się czujesz?
- Nie najgorzej...ale chcę mi się wymiotować. Po tym wszystkim...ciągle czuje w sobie...uh...tato, zabierz dziewczynki do domu. Poradzę sobie...
- Ale synu...jesteś po ciężkich przeżyciach...powinienem zostać i...
- To nie będzie konieczne...ja z nim zostanę. Jesteście pewnie wszyscy padnięci. A ja i tak muszę zostać w szpitalu..
- No...dobrze...Trzymaj się, Ichigo. Przyjdziemy jutro. - pożegnał się Isshin i wyszedł. Shiro i Ichi zostali sami.

****************************************************************************************************************************************
   Yo kochani! Na ostatnią część GJ czekajcie do poniedziałku. A potem...miesiąc one-shotów! Odpoczniemy sobie troszkę od dłuższych wątków. W między czasie postaram się wprowadzić GrimmUlqui, a potem być może ByaRenji, gdyż jest to chyba bardzo lubiany przez was parring :)
   No, to tyle. Do poniedziałku. W komentarzach piszcie, czy waszym zdaniem nie za bardzo znęcam się nad Ichim XD mile widziane również wrażenia z tej części ;)

  

niedziela, 17 sierpnia 2014

Gakusei Jidai XI

   Pomarańczowowłosy szedł już w deszczu dobre 20 minut. Parasol, który pożyczył z domu Shirosakiego nie był dobrą ochroną przed nawałnicą. Mimo, iż cały był przemoczony, nie zatrzymywał się. Swój plan wymyślił spontanicznie. Skoro Hichigo nie mógł (a raczej nie chciał) mu pomóc, musiał sam uporać się z sytuacją.
   Po kolejnych 20 minutach Kurosaki znalazł się na przedmieściach Karakury. Dalszą drogę zagradzały mu opuszczone magazyny. W ręku mocniej ścisnął parasolkę. Przyspieszył kroku. W końcu znalazł się przed jedną ze skorodowanych, stalowych konstrukcji. Zaczerpnął głośno powietrza w płuca i wszedł do środka.
   Gdy tylko znalazł się w środku, ktoś podszedł do niego od tyłu i wykręcił ręce, tym samym go unieruchamiając. Cicho syknął z bólu.
- Czego tu szukasz, smarku?! - warknął umięśniony chłopak za nim.
- Przyszedłem rozmawiać z Eokim..
- Jak się nazywasz?
- Kurosaki. Ichigo Kurosaki. - kiedy rudzielec to powiedział, poczuł, jak chłopak za nim jeszcze mocniej zaciska na nim ręce. Myślał chwilę, po czym puścił Ichiego.
- Pójdziesz za mną. Tylko ostrzegam, bez żadnych numerów! - Ichigo tylko skinął głową. Aby nadążyć za swoim "przewodnikiem" musiał biec zaraz za nim truchtem. Z każdym krokiem było co raz ciemniej. Mimo to, Kurosaki widział co raz więcej 3-cio klasistów, a nawet starszych, którzy przypatrywali im się z zaciekawieniem. Kilka osób zaczęło szeptać między sobą. Nastolatek czuł się bardzo nieswojo. Po chwili wędrówki doszli do metalowych drzwi przy końcu magazynu. Starszy chłopak otworzył je. Skrzypiały. Następnie pociągnął mocno Ichigo za ramię, wpychając go do środka. W małym pomieszczeniu stało obszerne biurko, na którym rozłożony za nim, na krześle, nogi, trzymał Sudo Eoki.
***
   Hichigo obudził lekki powiew wiatru. Otworzył oczy i rozejrzał się dokoła. Ichigo przy nim nie było. Zaniepokojony tym faktem pomyślał, iż chłopak pewnie robi sobie śniadanie. Odetchnął głęboko świeżym powietrzem i podniósł się z łóżka. Następnie zamknął uchylone okno w sypialni. Postanowił odświeżyć się pod prysznicem. Zachęcony tym pomysłem, udał się do łazienki. Wziął krótki prysznic, umył włosy.
   5 minut później był już ubrany i czysty. Zarzucił ręcznik na ramiona, aby mokre pasma włosów nie zamoczyły koszulki i poszedł do kuchni. Nie było tam jego kochanka. Ani w kuchni, ani w jadalni, ani na 1-szym piętrze. To zaniepokoiło albinosa. Choć nie było to łatwe, starał się zachować zimną krew. Podszedł do lodówki, chcą odnaleźć w niej coś zdatnego do jedzenia. Otwierając drzwiczki lodówki rzuciła mu się w oczy przymocowana do niej karteczka. Krótki liścik o treści :
"Nie umiem siedzieć bezczynnie.
Poszedłem rozwiązać parę
spraw. Postaram się wrócić
przed obiadem. Nie idź za
mną. Dam sobie radę.
                                               Ichigo"
   Shirosaki zgniótł kartkę w jednej ręce. Drugą zacisnął w pięść. "Cholera.."- pomyślał. Pobiegł do swojej garderoby, ubrał się błyskawicznie, w przedpokoju zarzucił na siebie bluzę z kapturem. Na nogi wciągnął glany. "Idiota...totalny Idiota...Kurwa!"
***
   Gdy tylko Sudo zobaczył Ichigo, zdjął nogi z blatu biurka i zaczął przyglądać mu się z niemałym zdziwieniem malującym się na podłużnej twarzy o ostrych rysach.
- Proszę proszę...- powiedział sam do siebie. - Kogo my tu mamy... - Ichigo zmarszczył brwi (bardziej niż zwykle)
- Przyszedłem pogadać, Eoki.- odezwał się śmiało. Jego głos drżał lekko.
- Zostaw nas samych. - polecił podwładnemu.
- Ale...Sudo-sama...
- Arata. - uciął krótko. - Poczekaj na zewnątrz.
- H-Hai... - gdy tylko osiłek wyszedł, Kurosaki podszedł do stołu i uderzył pięścią w blat.
- Jesteś największym dupkiem, jakiego znam. Obleśnym debilem, porażką. Rzygać mi się chce, jak na ciebie patrzę...Możesz mi łaskawie wytłumaczyć, czemu do nędzy, grozisz mojemu przyjacielowi?! - wydarł się rudzielec. Cała wściekłość, która już od jakiegoś czasu się w nim zbierała, uszła a niego. Ze złością wpatrywał się w małe, czarne, rozbawione oczy bruneta.
- Heh...Ichigo Ichigo...powiedz mi, czy wiesz, czemu od około tygodnia zarywam szkołę? - Ichigo spojrzał na niego ze zdziwieniem. - No właśnie...Nie wiesz. Pozwól, ze wytłumaczę ci parę spraw. Ktoś na mnie doniósł. Za to wszystko, co robiłem. Za handel, pobicia, molestowanie...czyli wszystko to, o czym szkoła nie wiedziała. Zapewne, nie byłeś to ty. Ani nikt z twoich przyjaciół. Powiem ci, kto to. - urwał. Nadal rozbawiony, sięgnął do wewnętrznej kieszeni kurtki. Wyciągnął z niej zdjęcie i rzucił na biurko.
- Shiro...?
- Tak...Hichigo Shirosaki. Ten twój przydupas...
- On nie jest...!
- Nazywaj go, jak chcesz. W każdym razie, mam przez niego presrane. Musiałem wynieść się z domu, rzuciłem szkołę. Prawdopodobnie szuka mnie policja. Shirosaki sobie u mnie nagrabił...oj tak...Ale wiesz, jeśli chodzi o ciebie...nie zrezygnowałem...- ostatnie słowa wyszeptał, uśmiechając się lubjeżnie. - Nadal chciałem cię mieć. Przyszedłeś tu, bo chodzi ci o Ishide Uryu..Tak...zacząłem mu grozić, chciałem, aby skłócił w pewien sposób ciebie i tego białasa...Nie wyszło. Nie dał się, dlatego zleciłem pobicie. Wiesz, ostatni raz wiele mnie nauczył...Teraz mam wielu ludzi. Naprawdę dobrych ludzi. Jesteś głupi, Ichigo... Shirosaki starał się cię chronić. A ty wystawiłeś mi się jak na tacy. Tym razem skorzystam na tobie podwójnie...Będziesz mój. A przy okazji zemszcze się na Shirosakim. Masz coś do dodania? - Ichigo był w szoku. Nie mógł wykrztusić z siebie słowa. Wpatrywał się w Eokiego. - Nie? Szkoda. Koniec negocjacji. Arata! - do pomieszczenia wbiegł napakowany 3-cio klasista. - Wiesz, co robić. Ja zaraz przyjdę. - pomarańczowowłosy ponownie został unieruchominy z tyłu. Arata wykręcił mu ręce, aż zginął się w pół. Szepnął go mocno. Gdyby nie to,że go trzymał, upadłby na twarz. Nadal nie mógł uwierzyć...
   Arata wprowadził go ponownie do zaciemnionego magazynu. Poprowadził go na przeciwny koniec, gdzie stał wysoki podest, niczym do wieszania ludzi. Jednak zamiat liny z pętlą, z sufitu zawisły kajdany, w które został brutalnie zakuty. Były za ciasne, mimo iż miał drobne nadgarstki. Poczuł, jak krew przestaje mu dopływać. Ręce miał wniesione nad sobą. Pobrzękiwały łańcuchy. Następnie 3-cio klasista go przeszukał. Wyciągnął z kieszeni spodni wyciszony telefon i odrzucił za siebie. Nic więcej nie znalazł. Jednym, silnym ruchem zerwał z pomarańczowowlosyego t-shert, który również został rzucony za podest. Na koniec przybliżył się do zniewolonego Ichigo i objął go w pół, po czym szepnął mu do ucha :
- Będę czekać w kolejce..- nie musiał nic dodawać. Rudzielec czuł, że już po nim. Że tym razem nie może liczyć na Shiro..
***
    W tym samym czasie.
- Ichigooooo! - okrzyk Isshina rozniósł się po całym domu. Z dwiema ogromnymi walizami wkroczył do salonu; za nim weszły Yuzu i Karin. - Your dad's powrócił!!! Synuuu!!!
- Może Ichi-nii jest u siebie? - zasugerowała Yuzu, po braku odpowiedzi.
- Albo wyszedł. - rzuciła od niechcenia Karin i usiadła na kanapie.
- Nie sądzę...- mruknął Isshin. W taką pogodę? Yuzu, sprawdź czy jest u siebie..
- Tak tato. - odpowiedziała dziewczynka i wbiegła po schodach na górę. Zapukała 3 razy do pokoju brata, zanim weszła do środka. - Ichi-nii? - nikt nie odpowiedział. Pokój był pusty. Po dokładnym rozejrzeniu się, zbiegła na dół. - Nie ma go!
- Tak myślałem...To może oznaczać tylko jedno...
- Co mianowicie? - zapytała Karin.
- Ichigo został porwany!!!
***
   Hichigo próbował dodzwonić się do Kurosakiego, ale tak, jak podejrzewał, nastolatek nie odbierał. W głowie kłębiły mu się czarne myśli. "Cholera...Gdzie szukać?!..." Nagle wpadł na pomysł. Przyspieszył kroku, zmierzają ku szpitalowi.
   Na recepcji drobna blondynka poinformowała go, iż pacjent Uryu Ishida wyszedł ze szpitala w czwartek.
   Shiro odetchnął głęboko, starając się nie wybuchnąć. Grzecznie podziękował i wyszedł.
   Kończył mu się czas. Ishida mieszkał na drugim końcu miasta. Postanowił strzelać, to zawsze wychodziło mu najlepiej. Szpital znajdował się na sporym wzniesieniu. Z oddali widać było opuszczone magazyny. Wybrał jednak przeciwny kierunek.

********************************************************************************
   Yo kochani! Przepraszam, rozdział taki krótki, ale nie stykło mi czasu na dłuższy. W środę wynagrodzę! Obiecuję! ._.

Ogłoszenia parafialne! Sprawdzamy obecnść :)

   Yo kochani! Dzisiaj mam dla was troszkę ogłoszeń, proszę o przeczytanie i aktywność :)

   1. Wielki powrót! Jestem już w domciu :3 Nie było mnie 2 tygodnie, ale już wróciłam i będę nadrabiać wszelkie straty :)
   2. W tym miesiącu (sierpień) planuje skończyć GJ. I teraz pytanie, co wolicie dalej :
a) miesiąc (wrzesień) one-shot'ów
b) kolejne opko z dłuższą fabułą
   Głosujcie w komentarzach, potrzebna mi wasza pomoc. I bądźcie pewni, nic nie ucieknie, pytam, bo chciałabym wiedzieć, co wolicie najpierw ;)
   3. Zbliżamy się do 200 komentarza. Przypominam, że ten, kto trafi w 200 dostanie nagrodę specjalną (3 dedyki i możlowość wymyślenia fabuły do nowego opo)
   4. Jeśli chodzi o GrimmUlqui to pierwsze opko planuję dodać 2 września. Będzie to one-shot. Mam nadzieję, że powiecie mi, jak wam się to podoba. Myślę też, o ile czas mi pozwoli, że w 1 dzień tygodnia będę dodawać HichiIchi, a w 2 GrimmUlqui, co daje nam 2 notki na tydzień XD No, zobaczy się we wrześniu.
   5. Jeszcze jedno pytanko na koniec - jakie jeszcze parringi z Bleacha preferujecie? Osobiście dodam, iż strasznie nie lubie łączenia Ichigo w parkę z kimkolwiek oprócz Shiro. Więc od razu uprzedzam, że takich parkingów u mnie na blogu nie będzie...
   6. Tak wygląda mój "ranking" proponowanych parringów
            1_1 HichiIchi, oczywiście :>
            2_2 GrimmUlqui
            3_3 IkkaYumi (swoją drogą, strasznie mało ich w internetach ;-;)
            4_4 NnoiTes (chyba jakoś tak XD Nnoitra x Tesla)
            5_5 ByaRenji
            6_6 Aizen x Gin (chodź nie lubie Aizena XD)
Ii nie zabardzo lubie na odwrót. Chociaż IchiHchi da się znieść XD

Nom...i chyba tyle :p dziękuje za uwagę i zapraszam do komentowania :33 Kolejna część GJ jutro.

środa, 30 lipca 2014

10 000 + {ARIGATOU!} part 2

Notka dedykowana wyjątkowej czytelniczce - Czarnej :)

~....i po reklamach....~

- Yo! To znowu ja, Wielmożny Pan KON! Mam nadzieję, że nie zniechęciliście się reklamami! Teraz czeka na Was część 2 tego wyjątkowego wywiadu! Tylko u nas! Tylko teraz! RadioKon przeprowadzi do końca wyczekiwaną KONfrontację! Nigdzie nie odchodźcie! Na żywo za studiaaaa witamy naszego uciekiniera i jego boyfriendaaaa! Przed Wami Ichigo i Hichigo, bohaterowie parringu HichiIchi!!!! ~ KON

*do studia wchodzą Shinigami oraz albinos. Rudzielec włos zmierzwiony, koszula rozpięta, ślady malinek na szyi :3 Shirosaki ze swoim niezmiennym uśmieszkiem, prowadzi chłopaka do krzeseł*

- No i co? Mówiłem, że dzięki mnie zmieni zdanie >w< Hahahahaha! ~ SHIRO

- Dobra, prowadzimy ten wywiad czy nie...? ~ ICHIGO

- 0.0 C-Coś ty mu zrobił...?? ~ KON

- Heheheheh ma się te zdolności... :3 ~ SHIRO

- Okey...mniejsza o to..Przechodzimy do konfrontacji! Zacznijmy od Hichigo - o co chciałbyś zapytać Ichigo?? ~ KON

- Hmm to pytanie jest podchwytliwe! XD No dobra...Wolisz, kiedy robię TO palcami czy językiem?? Tylko szczerze, bo konsekwencję przeniosą się na nasze życie łóżkowe! Hahahahaha ♥ ~ SHIRO

- =_= jakoś się nie przyjąłem za bardzo...ale jeśli już chcesz koniecznie wiedzieć...*cały czerwony* to językiem =>_<= ~ ICHIGO

- To wiele wyjaśnia! Teraz twoja kolej, Ichigo! Zapytaj o coś swoje alter-ego!! ~ KON

- Bo ja wiem..?? Cóż...jeśli mam taką okazję to chce wiedzieć, co do mnie czujesz... ~ ICHIGO

- 0w0 KOCHAM CIĘ!!!!! WRACAJMY DOMU, CHODŹMY DO ŁÓŻKA!!!! ~ SHIRO

- 0.0 ~ KON

- C-Cooooooo???? J-Jak to..,byłem pewien, że znaczę dla ciebie tyle co zwykła zabawka... ~ ICHIGO

- Tsk ... Tak to se można...Mogłeś zapytać wcześniej... ~ SHIRO

- Ciekawe kiedy?? Wtedy, kiedy mnie zwiazałeś, czy kiedy mnie zakneblowałeś?!?! ~ ICHIGO

- Ups...I tu mnie masz >w< ~ SHIRO

- Czy to się nagrało?? :33 ~ KON

- Teraz ja :3 Powiedz, co o mnie myślisz! ~ SHIRO

- Jesteś nienormalny....A tak poza tym to całkiem ok. ~ ICHIGO

- Żeś się rozwinął, nie ma co.... ~ KON

- Jeszcze jedno pytanie...gdybyś nie mógł uprawiać ze mną seksu, to byłby...koniec nas? ~ ICHIGO

- Hahhahahhahahah! Głupie pytanie! Ja zawsze będę mógł, a jak nie to sobie wezmę siłą :33 ~ SHIRO

- 0_0 ~ ICHIGO

- Haha, wiedzę, że się rozkręcacie! Ale to nie koniec moich niespodzianek, które wyciągam niczym ASy z rękawa! Łączymy się na chwilę z Hanataro, powiedz nam, czy wszystko gotowe? ~ KON

- Tak! ~ HANATARO

- Dobrze...a zatem prosimy o pozbawienie Ichigo przytomności! Następne wydarzenia mogą być dla niego szokiem! ~ KON

- Już się robi...♡ Wybacz Ichi... ~ SHIRO

- Zaraz, cooo ...!! ~ ICHIGO

*jeb! Ichigo pada nieprzytomny na podłogę*

- Skoro już po wszystkim to zapraszamy tu do nas Orihime Inue, która zapowiedziała wcześniej iż zamierza walczyć o tego rudego debila! ~ KON
- Ojejciu! Co się tu stało? Kurosaki-kun! Trzeba go opatrzeć! ~ ORIHIME

- Nic się nie bój Orihimcia, to omdlenie jest w 100% kontrolowane! A teraz poznaj proszę hollowa Ichigo, który ma z nim romans, co oboje potwierdzili! ~ KON

- 0.0 To ty! To przez ciebie Kurosaki-kun myśli, ze jest homo! ;-; ~ ORIHIME

- Hahhahahhahahah NIEmiło mi cię poznać! Oj nagromadziło się troszkę tych powodów dla których z chęcią skręciłbym ci kark! ~ SHIRO

- Ah tak? W sumie to...mogę z tobą walczyć! Zwycięzca będzie mógł "mieć" Kurosaki-kuna dla siebie! *mroczna strona Inue...0.0* ~ ORIHIME

- Hahahahahhhahahaha bawisz mnie, dziewczyno! Ichigo jest mój w każdej chwili! I będzie! Od początku do końca! A ty się lepiej nie wtrącaj! Idź poświęcić cyckami gdzie indziej...=_= ~ SHIRO

- ;-; Jesteś taki niemiły! Kurosaki-kun na pewno wolałby mnie! ;-; ;-; ~ ORIHIME

- Hahahahaha nie w tej bajce! ~ SHIRO

- Ale to nie bajka! To anime, a ty się nie znasz! ;-; I do tego oszukujesz! ;-; Idę do Hueco Mundo...może Kurosaki-kun uratuje mnie jeszcze raz.... ~ ORIHIME

- Hahhahahhahahah jassssne. Ciekawe, jak zamierzasz...~SHIRO

*w ścianie otwiera się garganta, wychodzi z niej Ulquiorra*

- Czy dobrze słyszałem, kobieto? Zamierzasz wrócić? Myślisz, że po ostatnich wydarzeniach ktoś cię tam chce...? ~ULQUIORRA

- Ulquiorra! Przecież ty....! ~ ORIHIME

- Nie żyje? A jednak. Wybacz, że cię rozczarowałem..~ULQUIORRA

- Hahahahaha to się robi coraz zbawniejsze! Dobrze, że Ichigo tego nie widzi, popadłby na kompleks nie-umiejętnego-zabijania-wrogów... ~ SHIRO

- Ale jak to... ~ ORIHIME

- W przeciwieństwie do ciebie znalazł się ktoś, kto mi pomógł. Z perspektywy czasu zdaje sobie sprawę, że traktowałem cię zbyt dobrze... ~ULQUIORRA

- A-Ale kto...~ ORIHIME

*z garganty wychodzi ktoś jeszcze*

- Yo! Tęskniliście?!?! Haha! ~GRIMMJOW

- 0_0 ~ ORIHIME

- To ty?!?!? Ulquiorra! Nie mowiłeś, że ta ruda ździra tu będzie. No cóż...jak ją zabije to...już jej nie będzie! ~GRIMMJOW

- Nie grzesz mądrością, Jeagerjaques. Swoją drogą i tak nie wychodzi ci to najlepiej... ~ULQUIORRA

- Teme...Weś się odwal....! ~GRIMMJOW

- Więc widzę, że jesteśmy w komplecie! Muszę skorzystać z okazji! Mam jedno, krótkie pytanie do Grimmjowa!
- Streszczaj się. ~GRIMMJOW

- Czy to prawda, że w najbliższym czasie, razem z Ulquiorrą wystąpicie na tutejszym blogu?? ~ KON

- Niby nie powinienem zdradzać takich informacji, ale...taa, to prawda. Wystąpimy, zobaczymy czy spodobamy się ludziom. Jeśli tak, to myślę, że zagrzejemy tu miejsca na stałe... ~GRIMMJOW

- Kto wie... ~ULQUIORRA

- Okey, bardzo wspomogłeś mnie tym newsem! ~ KON

- Spoko...Ulquiorra, myślisz, że co powinniśmy w tej sytuacji zrobić? ~GRIMMJOW

- Tylko jedno... ~ULQUIORRA

~CERO!!!

- Aaaa! Rozwalicie mi studioooo! ~ KON

- STAAAAĆ!! *Ichigo zasłania Inue własnym ciałem, chroniąc się za Zangetsu* - Co wy tu robicie?? Obaj powinniście nie żyć! ~ ICHIGO

- Ż ty....! ~GRIMMJOW

- Daj spokój, Grimmjow. Idziemy. ~ULQUIORRA

- Ale....! ~GRIMMJOW

- Widzę, że naprawdę chcesz mieć przejebane w domu =_= ~ULQUIORRA

-.... *obaj wychodzą*

- Kurosaki-kun! Uratowałeś mnie! ~ ORIHIME

- Tsk...i po co to wszystko, Ichi? ~ SHIRO

- Skoro sytuacja się uspokoiła....Tobie już dziękujemy, Orihime, "walkę" o Ichigo wygrał Shirosaki :p ~ KON

- Coo? ~ ORIHIME

- No właśnie!! Jaką znowu walkę o minie??? 0.0 ~ ICHIGO

- Nieważne.... :33 ~ SHIRO

- >_< Szlag by to... ~ ICHIGO

- Chodźmy się pieprzyć 0♥0 ~ SHIRO
***
   - Hmm i to w zasadzie byłoby na tyle, jeśli chodzi o to wydanie RadiaKon. Na koniec dodam, iż dostałem pracę na stałe u adminki, przez to co 5000 wejść będę prowadzić dla was móją audycje :33 Starajcie się, to usłyszycie mnie niebawem! Jeśli macie pomysły na pytania, które mógłbym zadawać moim gościom to BARDZO PROSZĘ przesyłajcie je na GG adminki! Pomóżcie jej! XD ~ KON

******************************************************************************
   Yo kochani! Kolejna część GJ za 2 tygodnie, no chyba że będzie wifi nad morzem :) Słuchajcie KON'a! Przysyłajcie mi pytania, które mógłby on zadać swoim gościom w RadioKon :)
   Przepraszam jeszcze wszystkich wielbicieli (jeżeli takowi tu są) za sparodiowanie Inue, ale 1-nie dało się inaczej, no a 2-nienawidzę jeeeeej >_< *ciemna strona adminki....*XD

poniedziałek, 28 lipca 2014

10 000 + {ARIGATOU!}

  Yo kochani! ♥ Oto i specjalna, zapowiedziana przeze mnie notka dedykowana black-melodie.
   Jestem wdzięczna wszystkim,którzy skomentowali wczorajszy post. Dla Was dedykowane będą inne notki :) Dodatkowo załączam mój nr. Gadu-Gadu. Jeśli ktoś z Was ma jakąś sprawę to...możecie śmiało pisać :)
49425070
**************************************************************************************************
      Witam wszystkich! Co tam słychać!? To ja, Wielmożny Pan KON! Na prośbę adminki tego bloga zgodziłem się nadać dla Was specjalne wydanie RadiaKon! Tym razem zagłębimy się trochę w tajemnicę parringu, który bezsprzecznie tu króluje....Mianowicie HichiIchi!
     Zaprosiłem do studio bohaterów bloga, z którymi po kolei przeprowadzę wywiad, aby na końcu przeprowadzić KONFRONTACJĘ!!! Mało tego, dodatkowo znalazło się także parę chętnych do opowiedzenia nam nieco więcej, na temat HichiIchi, osób...
     Tak więc mam nadzieję, że wytrwacie tu wszyscy do końca, choć nie gwarantuje, że w jednym kawałku...A puki co - ZACZYNAMY!
*
   - Moim pierwszym gościem jest rudowłosy, nie umiejący panować nad emocjami, ukesiowaty fan stado-maso, mianowicie...Ichigo Kurosaki!!! ~ KON
- Że jak... =_= ~ ICHIGO
~ Ichigoo! Przywitaj się z publicznością! Nadajemy na żywo! ~ KON
- ...więc dlaczegoś mnie tak zapowiedział?! Wiesz, co sobie ludzie pomyślą?! Że twoje słowa to prawda! Nie będę mógł się odpędzić od szalejących w internecie fanartów.... ~ ICHIGO
- Do tej kwestii jeszcze wrócimy! Ale na razie... ~ KON
- Co ja tu tak wogóle robię?? ~ ICHIGO
- Nie możesz choć przez chwilę utrzymać języka za zębami...? To moja praca! Za to mi płacą! (w naturze...) ~ KON
- Za robienie ze mnie idioty....? ~ ICHIGO
- Nie idioty! Geja! Możemy wrócić do rozmowy..? ~ KON
- What?!? ~ ICHIGO
- Tak, ja też się cieszę...Haha! A teraz pierwsze pytanie : czy to prawda, że między tobą a twoim alter-ego nawiązało się gorące uczucie, o którym tyle w internecie?? ~ KON
*jeb w głowę*
- O czym ty znowu... ~ ICHIGO
- Debilu!!! To bolało! Pozwe cię o łamanie praw pluszaków!!! ~ KON
- Jasneee... ~ ICHIGO
- A teraz odpowiadaj! Jeśli tego nie zrobisz to stanie się coś bardzo nieprzyjemnego....! Mam wiele znajomości! Nie zawaham się ich użyć w celu zemsty!!! ~ KON
- Musisz się tak drzeć....? -_- Poza tym ja też mam znajomości... ~ ICHIGO
- Dosyć! Nie zmuszaj mnie, abym poprosił twoje alter-ego o TO! ~ KON
- O co...? ~ ICHIGO
- O wykasyrowanie cię! Haha! Wierz mi, on byłby w stanie to zrobić! Więc lepiej odpowiadaj!! ~ KON
- 0_0 Boję się.... ten białas jest zdolny do wszystkiego... ~ ICHIGO
- Dokładnie! Więc lepiej udziel mi tego wywiadu! ~ KON
- Niech będzie...Ale masz go nigdzie nie publikować, jasne?!? ~ ICHIGO
- Jak słońce! *kłamie. przecież już idziemy na żywo...XD* Dobra...Tak więc zapytam jeszcze raz : jesteś zamieszany w romans ze swoim hollowem?~ KON
- R-Romans?? ~ ICHIGO
- Tak, głucholcu! ~ KON
- Z tego co wiem...To chyba nie... ~ ICHIGO
- Serio...? =_= Pytanie drugie, bo nic więcej na pierwsze się raczej nie dowiem...Śpaliście ze sobą?? ~ KON
- No...nie do końca...=0-0= ~ ICHIGO
- Jak to nie do końca??? Ichigo gadaj po ludzku!! ~ KON
- Staram się! Tylko to wszystko jest strasznie skomplikowane... ~ ICHIGO
- Zacznij od początku. ~ KON
- Okey. Tak więc...zostałem nadzwyczajniej w świecie zgwałcony! >< ~ ICHIGO
- Uuuu...To grubo... ~ KON
- No raczej -_- Od tego wszystko się zaczęło... ~ ICHIGO
- Wszystko to znaczy.?? ~ KON
- Kolejne gwałty =_= ~ ICHIGO
- Ale...czy aby na pewno?? Cóż, wiedzę, że zmuszony jestem zadać trzecie pytanie : co czujesz do swojej hollowa? ~ KON
- Następne pytanie... ~ ICHIGO
- Jeszcze czego! Mów prawdę! ~ KON
- ....W sumie...to co do niego mam mieszane uczucia. Te wszystkie rzeczy, które mi robił...Nie wszystko było nieprzyjemne. Czasami potrafi być czuły...wtedy...mam motyle w brzuchu...Ale zwykle mam wrażenie być dla niego tylko zabawką i to...jest przykre.... ~ ICHIGO
- Brawo Ichigo! *klaszcze* Wreszcie normalnie odpowiedziałeś!!! ~ KON
- Bardzo śmieszne -_- ~ ICHIGO
- Okey Okey....Jedziemy dalej. Pytanie czwarte : jak wyglądał wasz pierwszy raz?? ~ KON
- Muszę wchodzić w szczegóły..? ~ ICHIGO
- Jak chcesz. Po prostu opowiedz, jako było. ~ KON
- Było...ciemno 0.0 Najpierw pozbawił mnie przytomności, a potem związał...wliczając w to oczy...No i bolało...jak cholera. Ale za każdym razem boli coraz mniej... ~ ICHIGO
- Hmm...Podobało ci się? ~ KON
- NIE! Wolę widzieć co mi robi... >_< ~ ICHIGO
- Dobra...Pytanie piąte : czy wiesz, że wasz związek znalazł wielu fanów, którzy aktywnie śledzą wasze poczynania w najróżnejszych opowiadaniach YAOI? ~ KON
- Serio...? 0_0 ~ ICHIGO
- Tak! :3 Raz byłeś nawet seme...ale większe upodobanie masz jako uke :3 ~ KON
- Czemu mnie to spotyka...l ~ ICHIGO
- To ja tu zadaje pytania! A teraz czas na kolejne : czy twoi przyjaciele wiedzą o twojej relacji z twoim alter-ego?? ~ KON
- Nie... ~ ICHIGO
- To teraz już tak! ~ KON
- Nani??? ~ ICHIGO
- Zaprosiłem ich tutaj, nasza rozmowa jest na głośniku w sali, gdzie się znajdują!!! Jest tam także mój podnóżek, chłopiec na posyłki jak i asystent...Hanataro Yamada! Łączymy się z nim teraz, aby usłyszeć relacje z bieżącej sytuacji! Hanataro, co tam u ciebie? Jak trzymają się nasi goście? ~ KON
- D-Dzień dobry państwu...Nasi goście są wstrząśnięci waszą rozmową...ja sam również jestem...~ HANATARO
- Dobra dobra, nikt nie pyta o ciebie! Daj do mikrofonu jakąś cycatą dziewczynę, najlepiej Orihime... ~ KON
- Hai, KON-sama... ~ HANATARO
~ Inue Orihime ~ Um...Dzień dobry?
- Witaj piękności! Nadajemy na żywo ze studia, pytanie do ciebie : jaką reakcje wywołała u ciebie nasza rozmowa? ~ KON
- Etto...Zupełnie nie rozumiem. Kurosaki-kun nie mógłby być homo! To niemożliwe! Musieli go oszukać...~ORIHIME
- Co czujesz? ~ KON
- Nie wierzę...w to wszystko...Kurosaki-kun...jest dla mnie ważny! Będę o niego walczyć! ~ ORIHIME
- Inue, co ty wygadujesz?!? ~ ICHIGO
- Nic nic! ~ ORIHIME
- Dobrze, na razie ci dziękujemy, Orihime! Teraz nadszedł czas na czterookiego okularnika...Ishida Uryu! ~ KON
- Dobry Wieczór...~ ISHIDA
- Ishida! Słyszałeś nagranie, prawda? Co masz nam na ten temat do powiedzenia?~ KON
- Tak, wszystko słyszałem...No ale nic na to nie poradzimy. Kurosaki odkrył w końcu swoją orientacje...możemy mu śmiało pogratulować...a do tego jeszcze ten wybór partnera! ~ ISHIDA
- To brzmi jakbyś był troszkę zazdrosny....~ KON
- TEME!!!!! ~ ICHIGO
- Ja? Zazdrosny o tego idiote? Raczej nie *poprawia okulary* Mój stosunek do niego jest następujący : nienawidzę Shinigami..
. Poza tym od początku przeczuwałem, że Kurosaki nie jest normalny! ~ ISHIDA
- Wszystko nam wyjaśniłeś...Cóż, zapytajmy jeszcze, o na ten temat ma nam do powiedzenia Abarai Renji! ~ KON
- On też tu jest...? =_= ~ ICHIGO
- Yo! Wszystko słyszałem! I powiem tyle : cieszę się! Ichigo, odnalazłeś własną drogę...Krocz nią do samego końca, zawsze będę cię wspierać! *tca..po prostu cieszy się, że Rukia nie jest w to zamieszana* ~RENJI
- Dzięki? ~ ICHIGO
- Teraz już wiemy wszystko! Przechodzimy więc do naszego gościa głównego, Ichigo! ~ KON
- Długo jeszcze zamierzasz mnie męczyć...? ~ ICHIGO
- To pozostaje do negocjacji. Pytanie siódme : dlaczego wolisz tego hollowa od cycatych dziewczyn??? ~ KON
- Hmm...To nie do końca tak, że dziewczyny mnie nie kręcą...po prostu Shiro, on...zawsze jest. Nigdy mnie nie opuści. Wiem to. Cieszę się, że przy mnie jest... ~ ICHIGO
- Oi, weź przestań, bo nam publiczność zacznie tęczą żygać...Ostatnie pytanie : myślisz, że wasz związek przetrwa długo? Starzejesz się...Nie zawsze będziesz w pełni sił! Co będzie za na przykład 20 lat?? ~ KON
- Skąd mam wiedzieć czy wogóle dożyję do takiego wieku... ~ ICHIGO
- Nie czepiaj się szczegółów! ~ KON
- -_- Myślę, że na razie jest ok jak jest. Nie wiem, czy przez te 20 lat nie zakocham się w człowieku... ~ ICHIGO
- Ooo ! To jeszcze jedno pytanie! ~ KON
- To miało być ostatnie... ~ ICHIGO
- Czy to tylko twoje alter-ego?? Czy gdyby go nie było, mógłbyś zakochać się w innym mężczyźnie?? ~ KON
- Raczej nie. ~ ICHIGO
- I tym kończymy wywiad z Ichigo! Dalej spotkamy go na końcowej KONFRONTACJI!! Ichigooo! Poczekaj na korytarzu :3 ~ KON
- No jasne...zero szacunku... =_= ~ ICHIGO
- Zatem : powitajcie gorąco mojego kolegę po fachu XD, zboczonego, niezrownoważonego psychicznie, Hichigo Shirosakiego, alter-ego marchewki! ~ KON
- Yo! Oto i jestem! Hahhahahhahahah! Udziele takiego wywiadu, że Wam kapcie pospadają! >w< ~ SHIRO
- NO! I takie nastawienie to rozumiem! Ichigo potrafi tylko narzekać... ~ KON
- I jęczeć. *dwuznaczne to słowo...* ~ SHIRO
- Pierwsze pytanie : czy razem z Ichigo macie potajemny romans?~ KON
- No ba. *prosto z mostu* Jest taki podniecający...gra taką niedostępną dziewice, a w rzeczywistości mamy za sobą nie jeden numerek! ^^ ~ SHIRO
- Pytanie drugie : rozumiem, że spaliście ze sobą? ~ KON
- Sam seks. Hahahahaha nic dodać nic ująć. ~ SHIRO
- Uh...A Ichigo tak się bronił! ~ KON
- Na serio...? On zawsze taki jest...ale żebyś go widział jak jesteśmy sami i robimy to i owo! "Jeszcze...", "szybciej...." cały czas mnie zachęca! ~ SHIRO
- Pytanie kolejne : co czujesz do Ichigo?? ~ KON
- Bo ja wiem...? Jestem holowem, gówno wiem o miłości...ale jedno wiem na pewno : lubie się z nim pieprzyć :33 ~ SHIRO
- Pytanie czwarte : jak wyglądał wasz pierwszy raz? Opisz to ze swojej perspektywy. ~ KON
- Hehehehe ciekawe pytania tu macie...Nasz pierwszy raz...Wydaje mi się, ze to ten, kiedy go związałem! Hahahahaha! Przyszedł do mnie i Zangetsu, wielki władca się znalazł...No to sprawiłem staruszka, związałem rudzielca i się zaczęło! To było niesamowite! Ichigo jest w te klocki najlepszy...nawet jeśli potrafi tylko wzdychać, krzyczeć, jęczeć, płakać, wzbraniać się... ~ SHIRO
- Więc coś tam jednak potrafi XD ~ KON
- Hahahah bystre spostrzeżenie. W każdym razie nie zamieniłbym go na nikogo innego! ~ SHIRO
- Ale...czy to właśnie nie jest miłość? ~ KON
- Skąd mam wiedzieć? 0.0 ~ SHIRO
- Hmm! Ciężka sprawa! Wiedzę, ze zanim dokończymy pytania, skontaktuje się z naszym gościem specjalnym! Hanataro? Jesteś? ~ KON
- H-Hai KON-sama! Nasz gość specjalny właśnie przybył i jest gotowy wytłumaczyć hollowowi parę spraw! ~ HANATARO
- No to jedziemy! Powitajmyyyy....ZANGETSU! ~ KON
- Witam wszystkich serdecznie. ~ ZANGETSU
- Staruszek?? Co ty tu robisz?? ~ SHIRO
- Ciebie mógłbym zapytać o dokładnie to samo, hollowie Ichigo. ~ ZANGETSU
- A nie łaskaw po imieniu.... =_= ~ SHIRO
- Mniejsza! Mamy tutaj wywiad! Tak więc Zangetsu, z racji tego, ze w Bleachu świecisz mądrością na każdej stronie, na której akurat wstępujesz, dlatego pytamy : czym jest miłość? Być może nie orientujesz się w sytuacji, ale obecny tutaj Shirosaki ma romans z dzierżącym cię Shinigami! ~ KON
- Jak mógłbym tego nie wiedzieć? Przecież mieszkam w głowie Ichigo =_= Wiem też, dlaczego chcecie poznać definicje miłości... ~ ZANGETSU
- No to słuchamy -_- ~ SHIRO
- Jesteś hollowem, nie posiadasz uczuć, tak jak ludzie. Musisz się ich dopiero nauczyć. Każdy z nas ma wrodzony instynkt...On pomoże ci odpowiednio traktować Ichigo....
- Mówisz o szybciej, więcej, głębiej? ~ SHIRO
- =_= Mówię o czułości, miłości. ~ ZANGETSU
- A...No chyba, że tak. No to teraz już nie wiem...Kocham tego Ichigo czy nie kocham? Miałeś podać DEFINICJĘ a nie popisujesz na żywo!~SHIRO
- Nie mogę wszystkiego ci ułatwiać... ~ ZANGETSU
- To chociaż nie komplikuj... ~ SHIRO
- =_= Miłość to uczucie, które nie ma jednoznacznej definicji. Kochać możemy na różne sposoby, każdy z nas ma swój własny, indywidualny. Generalnie jeśli czujesz potrzebę bycia przy drugiej osobie, chęć jej chronienia, jej niezastąpialność...to jesteś zakochany. ~ ZANGETSU
- Uświadomiłeś mi wszystko. 0.0 ICHIGO!!!! KOCHAM CIĘ!!!! WYJDŹ ZA MNIE!!!! ~ SHIRO
- Spokojnie! To jeszcze nie koniec! Tobie dziękujemy, Zangetsu, byłeś tu kluczową postacią. A my dokończmy wywiad. ~ KON
- Spoooko ;) ~ SHIRO
- Pytanie piąte : czy wiesz, że wasz związek znalazł wielu fanów, którzy aktywnie śledzą wasze poczynania w najróżnejszych opowiadaniach YAOI? ~ KON
- Nie, o tym akurat nie wiedziałem... ~ SHIRO
- Co o tym myślisz? ~ KON
- Myślę, że powinienem poczytać :3 i wypróbować w praktyce! Hahahahaha! Pozdrowienia dla wszystkich autorów YAOI!!!! ~ SHIRO
- Haha, pytanie szóste : czemu akurat Ichigo?? ~ KON
- A czemu miałby to być ktoś inny? Chyba nie Zangetsu XD ~ SHIRO
- Pytanie przedostatnie : czy myślisz, że wasz związek długo przetrwa? ~ KON
- Hmm...Chciałbym, żeby tak było :3 Muszę tylko przypilnować Ichiego, żeby sobie na boku kogoś nie znalazł...mnie to tam nie grozi XD Kiedyś chciałem go zabić...Chciałem objąć kontrolę. Myślę, że byłoby to interesujące, ale...dobrze mi, kiedy mogę dojść w Ichigo :3 Nie będę go "opanowywać" bo się jeszcze obrazi i nici z seksu! ~ SHIRO
- Okey, ostatnie pytanie, które nieco nawiązuje do twojej wcześniejszej wypowiedzi : co byś zrobił, gdyby Ichigo zakochał się w...załóżmy ludzkiej kobiecie? ~ KON
- Zabiłbym ja. Zabił bez wahania. ~ SHIRO
- 0.0 Dobrze, że jestem z waty. Czasami mnie przerażasz 0.0 ~ KON
- Bywa XD ~ SHIRO
- Skoro wywiad mamy za sobą...zaprośmy tu do nas chłopaka, którego prawie wszystkie te pytania dotyczyły. Ichigooo Kurosakiii part twoo! >w< ~ KON
- Co tak długo...? ~ ICHIGO
- Ichi! ♥ ~ SHIRO
- O nie, a ten co tu robi... ~ ICHIGO
- Nie cieszysz się?? W końcu macie ro... *znowu w łeb..* ~ KON
- Morda w kubeł, na dziś mam dość! *wychodzi* ~ ICHIGO
- Ale Ichigo! Spadnie nam oglądalność! Ichigoooo! ~ KON
- Tylko czekaj...już ja go namówie! >w< A puki co, wygląda na to, że potrzebna jest przerwa na reklamy.... ~ SHIRO

.....

Gakusei Jidai X

   Yo Yo minna ~ ♥ Na wstępie przepraszam, w tamtym tygodniu notki planowałam dodawać codziennie, ale nie udało się...dokończyć.., ;-; No cóż jeśli mam być szczera, to w tej sprawie głównym winowajcą okazuje się być spina między mną a moimi rodzicami. No cóż, takie życie, pewnie każdy z Was przeżył coś takiego, a dla mnie to i tak wyjątek...
   Okeyy przejdźmy może do rzeczy przyjemniejszych, mianowicie :
* mamy już ponad 10 000 wejść na bloga, jak już pewnie zauważyliście. Jestem Wam bardzo wdzięczna ;-; Jesteście k-o-c-h-a-n-i ♥
* z okazji powyższego osiągnięcia mam dla was 1.ankietkę (komu pierwszemu uda się ją "wypełnić" w komentarzu otrzyma specjalny dedyk do...) 2.dodatkowe opko, które swą premierę będzie miało jutro o godzinie 22. Dlatego proszę o dodawanie komentarzy z odpowiedziami do ankiety nie później niż 28.07 21:30.
   Jeszcze mała uwaga apropo poniższego rozdziału. Dowiadujemy się w nim nieco o przeszłości Shiro jak i Ichigo. Co do komentarza Czarnej, nie będzie aż tak źle jeśli chodzi o ewentualną kłótnie :)
  _ojejku ...ile ją tu naspamłam 0.0 Mam wrażenie, że z każdą notką pisze co raz więcej o sobie, blogu, organizacji...to źle? Dobrze?.... ;-;_
  
*********************************************************************************************************
- Shiro...Kto to jest..?
~~
   Pytanie pozostało bez odpowiedzi. Hichigo przestał się poruszać, Martwym wzrokiem wpatrywał się w zdjęcie, które pokazywał mu Ichigo.
- Nikt...Nikt ważny. - odpowiedział po chwili. Kurosaki czuł, że zaczął temat, który będzie dla nich bardzo trudny.- Przepraszam, dawno nie byłem w tym pokoju. Zupełnie zapomniałem o tych zdjęciach. Powinienem wyrzucić je już dawno...  - dodał albinos. Kurosaki rozumiał go w pewnym stopniu. Jednak, dla jego własnego dobra, odpowiedział.
- Nie. Nie powinno się wyrzucać zdjęć. W każdym z nich ukryte są wspomnienia i chodźbyś nie wiem jak się starał, nie uciekniesz od tych wspomnień. Możesz udawać, że ich nie ma, ale one pozostaną. Nie zmienisz przeszłości...
- Dokładnie. Dlatego nie widzę sensu w opowiadaniu ci o moim dzieciństwie. - po tych słowach nastolatek był niemal pewien - Shiro skrywał w sobie coś, co ukryte głęboko w jego sercu, sprawiało mu ból. Chciał to zatrzymać dla siebie, ale przez to cierpiał co raz bardziej. Kurosaki wiedział z własnego doświadczenia, że to co robił jego kochanek, nie było najlepszym wyjściem.
- Bakaa! - Ichi cofnął się parę kroków. - Jeśli wszystko będziesz szczelnie trzymać w sobie to w końcu wybuchniesz! Zaufaj mi..Będzie ci lepiej, kiedy o wszystkim mi powiesz...
- Mylisz się. - przerwał pomarańczowowłosyemu 3-cio klasista. - Naprawdę, nie chce rozmawiać o...
- Dobra. Skoro tak, to nie dajesz mi wyboru. Jeśli nie opowiesz mi o tym facecie, to ja nie opowiem ci o...moich problemach! >_<
- Jakich problemach? - natychmiast zainteresował się Shiro.
- Nijakich.
- Nie szantażuj mnie.
- To nie zmuszaj mnie, żebym to robił.
- Nie zmuszam!
- Zmuszasz!
- Nie!
- Tak!
- Chrzanić to! - Hichigo zadawał się tracić resztki cierpliwości. Wstał z krzesła i podszedł do chłopaka.
- O nie, jeśli ktoś ma tu coś chrzanić to tylko ja! A teraz idziesz ze mną! - powiedział rudzielec i chwycił kochanka za rękę, ciągnąc mocno w kierunku drzwi. Shirosaki był tak zdziwiony jego postawą, że dał mu się poprowadzić aż do sypialni. Zwykle uległy, wstydliwy Kurosaki zmienił swoje zachowanie. W pokoju nie zapalił światła, powalił za to wciąż oszołomionego Shirosakiego na łóżko. Następnie wskoczył mu na biodra uniemożliwiając ucieczkę.
- Mów mi teraz wszystko, jak na spowiedzi! Co to był za facet na tamtym zdjęciu??
- I-Ichi...naprawdę...nie chcę o tym mówić...
- Dobrze, w takim razie ja też ci nic nie powiem...
- ...
- No więc..?
- Eh...To moj ojciec. - po tych słowach zepchnął z siebie chłopaka, który upadł obok niego na wielkim łożu. 1-szo klasista już miał zacząć protestować, ale Hichigo złapał go za rękę, ściskając mocno. - W sumie...to chyba masz rację. Reasumując : nie powinniśmy mieć przed sobą żadnych sekretów. W końcu..jesteśmy razem...
- Zaraz zaraz..! - zdziwił się Kurosaki. - My jesteśmy za sobą razem?? Tak...jak chłopak i dzie...to znaczy chłopak? W sensie...parą??
- Coś taki zdziwiony? - zapytał Shiro.
- Nic..po prostu nie pytałeś czy chce z tobą chodzić ani nic takiego....
- Jeśli jest to dla ciebie takie ważne...Chcesz ze mną chodzić?
- 0.0 nie sądziłem, że zapytasz teraz...No ale...tak.. - odpowiedział i zarumienił się.
- Okey...To teraz mów mi o swoich problemach.
- Nie! Jeszcze nie! - zaparł się rudzielec i nieco mocniej ścisnął dłoń swojego chłopaka.
- ...co chcesz jeszcze wiedzieć...?
- Wszystko na ten temat.
- =_= uh...no dobra. Ale potem ty mówisz. W każdym razie...Moja matka umarła zaraz po urodzeniu mnie. Zangetsu - bo tak nazywa się mój ojciec, myślę że miał do mnie o to żal od samego początku. Było mu trudno pozbierać się po śmierci matki. Dużo pracował, zwykle nie było go w domu. Mną opiekowała się opiekunka. Zwykle, gdy byłem nieposłuszny, krzyczała na mnie i biła mnie. Nic z tego nie rozumiałem, nikt nigdy nie mówił mi co jest dobre, a co źle. Gdy miałem 10 lat pobiłem się w szkole z chłopakami, którzy śmieli się z mojego wyglądu. Do szkoły został wezwany moj ojciec, który nie pojawił się ze wzglegu na to, że był w innym kraju. Do szkoły przyszła moja opiekunka. Po powrocie do domu wrzuciła mnie pod prysznic z zimną wodą. Mokłem w ubraniach, w lodowatym zimnie. Chciałem wyjść, ale ona trzymała drzwi. Próbowałem zmienić temperaturę wody, jednak tamta suka poprzestawiała coś w instalacji i było to niemożliwe. Prawie zamarzłem na śmierć. Kiedy mnie wypuściła miałem ochotę ja zabić. Ta ochota narastała we mnie z każdym dniem. W tajemnicy zacząłem oglądać brutalne programy na temat zabójstw, anatomi...4 lata temu miarka się przebrała. Mój ojciec był w delegacji, a ona...wyobraź sobie, że chciała mnie zgwałcić. Już wcześniej mnie molestowała, ale myślałem, że to było normalne, że gdybym miał matkę, ona też by tak robiła. Ale tamten dzień był inny, zaczęła mnie rozbierać, chciałem uciec, ale mnie trzymała. Krzyczałem, żeby przestała. Byliśmy w kuchni. Ten strach, nienawiść, zgromadzona we mnie...To wszystko znalazło ujście w moich późniejszych działaniach. Na desce do krojenia leżał nóż. Chciałem się bronić, wziąłem go, nie chciałem robić jej krzywdy, bałem się... Ale ona nie dała mi spokoju. Dalej próbowała się do mnie dobierać. Wtedy nadziała się na nóż. Krew zaczęła spływać po nim na moje ręce, na podłogę. Krzyczała, ciągle żyła. Osunęła się na ziemię. A ja...uklęknąłem przy niej...wziąłem zamach...jeszcze 4 razy wbiłem jej nóż w klatkę piersiową, dziurawiąc płuca, przebijając ją na wylot...Ichigo...nie będę mieć do ciebie pretensji jeśli ode mnie odejdziesz...jeżeli się mnie boisz...- Kurosaki zamarł. Po policzku Shiro spłynęła łza. Na swojej ręce nie czuł uścisku chłopaka. - Wiem, że zrobiłem źle...zabiłem człowieka...mimo to do dzisiaj nie czuje wyrzutów. Taki jestem. Teraz już wiesz o mnie wszystko, nic ci nie zrobię, możesz odejść...Jeśli się mną brzydzisz...
- PRZESTAŃ!!! - krzyknął nagle nastolatek. Hichigo aż podskoczył. - Zamknij się...nie mów tak o sobie... - Ichi wyrwał swoją rękę z uścisku albinosa i dosłownie wczepił się w jego ramie, płacząc. Zdezorientowany Hichi wytarł swoje oczy i pogładził kochanka po plecach.  - Idioto...nie chce od ciebie odchodzić. Nie boję się ciebie, nigdy byś mnie nie skrzywdził! A tamta baba...To nie twoja wina, sama sobie była winna. Gdyby żyła to ja bym ją zamordował za to, co ci zrobiła! Kocham cię! Nigdy cię nie zostawię! - po tych słowach zaczął szlochać jeszcze głośniej.
- Ichigo... - Hichigo wytarł rękawem łzy pomarańczowowłosyego i spojrzał mu głęboko w oczy. Wyruszyło go to, co powiedział chłopak. - Dziękuje ci... - szepnął i złączył ich wargi ze sobą. Delikatnie wsadził mu język do ust, pięszcząc jego podniebienie. Ichi jęknął mu w usta, roniąc ostatnią łzę. - Też cię kocham.
- Co...Co było dalej? - zapytał nieśmiało Ichi, głowę kładąc na piersi Shirosakiego i zostając przez niego otoczony ramieniem.
- Hmm...a jak myślisz? Nakryła mnie nasza sprzątaczka, nie widziała całej sytuacji, jedynie wydarzenie z zabójstwem. Zadzwoniła na policję, policja przyjechała, zabrała mnie do poprawczaka, gdzie otrzymałem osobną cele i miałem oczekiwać ną rozprawę. Takowa nigdy nie nadeszła. Mój ojciec wrócił z delegacji, odwiedzał się o wszystkim. Wyszedłem z poprawczaka za sprawą jakiejś łapówki, którą wręczył komu trzeba. W domu wytłumaczyłem mu, co się stało, powiedziałem również, że tamta kobieta chciała mnie zgwałcić. Nie jestem pewien, czy mi uwierzył. W każdym razie tego samego dnia oświadczył mi, że na delegacji, w Anglii, poznał kobietę w której się zakochał i, że wprowadzi się ona do naszego dotychczasowego domu. Mój świat posypał się na kawałki, o ile wcześniej tak się nie stało. Nigdy nawet nie zobaczyłem jej na oczy. Mimo tego, byłem...jestem wściekły. Myślałem, że wciąż pamięta o mamie. Dalsza część histori nie jest ciekawa. Uciekłem z domu, do Tokio, gdzie złapała mnie policja i odwiózła do domu. Nie obyło się bez kolejnej rozmowy z Zangetsu. Powiedział wtedy coś w tym guście : " Jeżeli, aż tak bardzo mnie nienawidzisz, że uciekasz, to proszę, zapłacę za nowy dom dla ciebie. Będziesz mógł tam mieszkać, zdala ode mnie i przeszłości" . Oczywiście, zgodziłem się. Dla mnie nigdy nie był prawdziwym ojcem. Jedynie obcą osobą, dlatego, odkąd pamiętam, mówię mu po imieniu. Potem poszedłem do liceum. Plotki na mój temat, które krążą po szkole są prawdziwe. No, może nie wszystkie, ale większość. Jeśli ktoś mi się narazi, nie ma lekko, bardzo często wdaje się w bójki, pomagam przemycać narkotyki, chociaż ani ich nie sprzedaje ani nie biorę...Jesteś zaskoczony? - zapytał po chwili ciszy.
- No..Trochę. Myślałem, że wszystko, co o tobie mówią...to jedno wielkie kłamstwo. Ale w sumie..twoja przeszłość...jest traumatyczna. Rozumiem to.
- Cieszę się. Jeśli mam być szczery to nie chciałem, żebyś wiedział o mnie nic, co mogłoby sprawić, że odejdziesz. Dlatego nic nie mówiłem...Wybacz.
- Wybaczam...ale od teraz mówmy sobie wszystko, dobrze?
- Dobrze. A...teraz ty.
- Heh...racja. Tylko wiesz, w porównaniu z tym co ty przyszedłeś moje problemy to nie problemy...No ale cóż, obiecałem ci przecież. W sumie, u mnie też chodzi o ojca. Moja matka została zamordowana kiedy miałem 9 lat. Wracaliśmy razem z klubu do którego uczęszczałem. Padał deszcz. Na skraju rwącej rzeki stała kobieta. Była niedoszłą samobójczynią, którą uciekła z psychiatryka...nie wiedziałem o tym, z resztą skąd mogłem wiedzieć? Wyrwałem się mamie, pobiegłem, aby pomóc tamtej kobiecie. Moja mama wyczuła, że coś jest nie tak i za wszelką cenę próbowała mnie powstrzymać. Odepchnęła mnie, upadłem na ziemię, a tamta kobieta, samobójczyni, skacząc, chciała zabrać na tamten świat jeszcze kogoś. Stała i czekała na samym brzegu. Moja mama odepchnęła mnie w ostatniej chwili, gdy tamta kobieta usiłowała pociągnąć mnie za sobą. Zamiast mnie, chwycił moją matkę i obie wpadły do wody, gdzie musiały się utopić. Była to pewnie wina prądów, wirów czy tym podobnych...Od tamtego wypadku ojciec starał się mnie wspierać, utwierdzić w przekonaniu, że to, co się wydarzyło nie było moją winą. Jemu też nie było łatwo. Musiał sam wychować moje 2 młodsze siostry. Przez to więź między nami zniknęła. Teraz, cokolwiek robi, gdziekolwiek wyjeżdża to tylko z moimi siostrami. Od śmierci mamy do momentu aż cię poznałem, aż się zakochałem...czułem się strasznie samotny, strasznie opuszczony..Tylko, że mój ojciec jutro wraca. Wyjechał tydzień temu, a dokładnie pół roku temu oświadczył mi, że wprowadzamy się z Katakury.
- Zaraz zaraz...ŻE CO????
- W nowym roku szkolnym mam uczyć się w liceum w Tokio, gdzie będziemy mieszkać. Wtedy nie nie powiedziałem, nic mnie tu nie trzymało, pozatym nadal jest jeszcze czas... Ale teraz jesteś ty. Chce cię o coś poprosić. Chodź ze mną jutro do mojego ojca i powiedzmy mu o nas...Nie ma opcji, żebym się wyprowadził. Więc...pomóż mi... - szepnął na końcu Kurosaki. Shiro zastanawiał się chwilę nad odpowiedzą, ale w końcu również wyszeptał :
- Gdyby nie to, że chciałeś mi pomóc...żebym wszystko z siebie wyrzucił...twoja reakcja na moje słowa bardzo mnie zaskoczyła. Zaakceptowałeś mnie całkowicie. Nawet nie wiesz, jaka to dla mnie ulga. Jeśli chodzi o twoją sytuację...to nie tak, że nie masz problemów. Masz. I to duże. Przez twoją "przeprowadzkę" możemy się rozstać co było by dla mnie największym problemem jakibym przeżył. Pomogę ci. To nie tylko twoją sprawa. To dotyczy nas oboje.
*
   Obu równie szybko zmógł sen. Po długiej i wyczerpującej rozmowie nadeszła chwila na równie długi odpoczynek.
   Nowy dzień, Sobota, okazał się niewypałem ze strony pogody. Padał deszcz, niebo co jakiś czas rozjaśniała błyskawica, a w oddali grzmiało. Ichigo obudził się, kiedy piorun uderzył gdzieś niedaleko. Huk, który rozniósł się po okolicy nie dał mu spać. Nastolatek zwlekł się z łóżka, ubrał się, odświeżył w łazience i wyszedł z domu (pamiętając o parasolu) zostawiając kartkę na stole kuchennym swojemu kochanemu. Był pewien tego, co zamierzał zrobić. Dobrze wiedział, jakie konsekwencje może przynieść, ale był uparty. Ishida zwierzył mu się ze swoich problemów. Nie mógł tego zostawić. Musiał coś zrobić...Tylko co..?

ANKIETA
(którą warto "wypełnić" w komentarzu :*)
1. Podaj swój nick, nazwę, cokolwiek, abyś nie był anonimem! XD
2. Podaj tytuł swojego ulubionego opowiadania na blogu.
3. Wolisz opowiadania
   a) 1-szo osobowe
   b) 3-cio osobowe
4. Co nie podoba ci się w pracy adminki; co byś zmienił?
5. Czy byłbyś\byłabyś za inicjatywą poszerzenia gamy parringów na blogu? (Dodatkowo np. 2 inne parringi z Bleacha - oczywiście, wybrane przez was)

wtorek, 22 lipca 2014

Gakusei Jidai IX

    Yo kochani! *wcina kanapki i popija herbatką* Wstałam dzisiaj po 13, jestem meega wyspana, dlatego od razu zabrałam się za pisanie :3 A kolejna notka już jutro! ♥
    Teraz tak już nie w temacie, ale zdradzę, że szykuję dla was niespodziankę z okazji tego, że wielkimi krokami zbliżamy się do 10 000 wejść na bloga, co jest dla mnie ogromnym osiągnięciem, ale więcej o tym, kiedy będzie juz te 10 000 XD
   Na koniec dodam, że niedługo dobrniemy do 200 komentarzy. Ten, kto doda ten 200 kom dostanie ode mnie 3 dedyki i możlowość wymyślenia fabuły do nowego opo :)

*Aaa i jeszcze tak na marginesie dodam, że znalazłam bardzo fajną piosenkę Coldplay (jeden z moich ulubionych zespołów ♥) Fajnie się przy niej czyta :3
https://www.youtube.com/watch?v=OTFFQkdhw6Q *
(tytuł akurat pasuje...XD)
************************************************************************************
   Ichigo opadł zmęczony na poduszki. Obok niego leżał zziajany Shiro, który podobnie, jak pomarańczowowłosy oddychał z trudem. Mieli swój 2-gi raz za sobą.
   Po zdarzeniu w kuchni sprawy potoczyły się błyskawicznie. Kurosaki został (siłą!!) zaciągnięty do sypialni, gdzie Hichigo dokończył akt. Leżeli teraz obok siebie, nadzy, ale mimo wszystko, szczęśliwi. W końcu, Ichi odezwał się :
- Shiro? Głodny jestem...
- Ja też. - odpowiedział albinos i podniósł się do pozycji siedzącej. - Co chcesz na obiad?
- Wszystko jedno - mruknął tamen i przekręcił się na bok. - Nie chcę ci się narzucać, pójdę do siebie i...
- Chyba żartujesz! - przerwał mu Hichi. - Zostajesz u mnie na weekend. I nie chcę słyszeć ani słowa sprzeciwu. - dodał, gdy rudzielec już otwierał usta, aby coś powiedzieć. - Zamówić pizze?
- Okey. - Ichigo poddał się tym razem bez walki. W czasie, gdy albinos zamawiał jedzenie, on udał się do łazienki na pierwszym piętrze, aby zmyć  z siebie...to i owo :3 Znając szybkość dostawców pizzy, 1-szo klasista napuścił wody do ogromnej wanny. Poczekał chwilę, aż się napełni, po czym wskoczył do wody. Ogarnęło go przyjemne ciepło, które począwszy od krańców stóp, dotarło do jego serca. Ichigo zamknął oczy. Trwałby tak pewnie dalej, gdyby nie plusk, który go zanipokoił...Czując obecnosć 2-giej osoby, otworzył oczy, ale było już za późno...
- Nie chciałem marnować wody, dlatego przyszedłem do ciebie ♥ - oświadczył Shirosaki, sadowiąc się za nastolatekiem i oplatając go od tyłu rekoma.
- Czy ty jesteś niepoważny?! - wkurzył sie rudzielec. Chciał wstać i wyjść, ale Hichigo nie pozwolił mu na to, przyciągając go do siebie.
- Wiesz, utrzymanie takiego dużego domu to jenak spory koszt..Czemu by tu nie zaoszczędzic..?
- Ta..zaoszczędzić...Od kiedy to stałeś się taki oszczędny?!
- Skąd wniosek, ze zawsze nie byłem?
- Tsk...Puść mnie! Już się wykąpałem! - Kurosaki ponownie spróbował wstać. Tym razem skończył pod wodą, unieruchomiony przez chłopaka za sobą. Kiedy zaczęło brakować mu powietrza, Hichigo wyciągnął go na powierzchnię.
- Chcesz mnie zabić?!?!?!?!?!
- Ależ skąd. Po prostu nie umyłeś głowy. - powiedział Shiro i uśmiechnał się na swój sposób.
- Teme....- warknął chłopak i zacisnął dłonie w pięści.
- No już już...Nie złośc się tak... Będziesz mieć zmarszczki.
- Dosyć tego! Idę stąd! - krzyknął Ichigo, nie panując nad soba. Śmiech 3-cio klasisty wcale nie pomagał mu się uspokoić. Wyszedł z wanny, nie omieszkając ochlapać przy tym Shirosakiego. Chwycił pierwszy lepszy ręcznik, przewiązał go sobie na biodrach i wyszedł z łazienki.
   Cały czas zdenerwowany, usiadł na kanapie w salonie. Jak sie okazało, podczas porannych pieszczot,  zgubił gdzieś ubrania. Nie było ich ani w sypialni, ani  włazience, ani w salonie. Kurosaki postanowaił poczekać, aż albinos zejdzie na dół i poprosic go o jakieś ciuchy zastępcze, co nie zmienia faktu, że nadal był obrażony. Nienawidził, kiedy ktoś robił sobie z niego żarty. A zwłaszcza, ze ten ktoś to Shiro -.- Miał juz zacząć obmyślać zemstę, kiedy ktos zadzwonił do drzwi.
- Otwórz! - krzyknął z góry Hihigo. - Pieniądze są na stole! - Kurosaki rozejrzał sie do okoła, zauważył pieniądze, chwycił je i otworzył drzwi. Dostawca pizzy zmierzył spojrzeniam Ichigo od stóp do głów, po czym nic nie mówiąc wcisnął mu pizze w ręce. Po uregulowaniu rachunku, odszedł, nie odezwawszy się słowem 0.0 No cóż, nie codzień widuje się klientów, którzy będąc w samym ręczniku otwierają drzwi.
   Kurosaki nie przejął się zbytnio dostawcą, zamknął za nim drzwi, a pizze położył na stoliku, na przeciw kanapy. Zjadł jeden kawałek, drugi, a gdy miał zabierać się za trzeci, Hichigo zaszczycił go swą obecnością.
- Dobra? - zapytał, przysuwając do siebie pudełko. On także był przewiązany ręcznikiem; ubrania zostawił w sypialni.
- Da się zjeść. - odburknął Kurosaki, przypatrując się albinosowi. Kropelki wody spływając z jego włosów lśniły na jego doskonale wyrzeźbionej klatce piersiowej. Nagle zrobiło mu się gorąco. Że też wcześniej tego nie zauważył. Shirosaki był nieporównywalnie przystojny.
- Coś się stało? - zapytał Shiro, czując na sobie wzrok nastolatka.
- N-Nic! - odpowiedział szybko Ichigo, odwracając wzrok w zupełnie inną stronę i czerwieniąc się.
- Uhum...Co chcesz robic po obiedzie?
- Etto...Może pójdziemy na miasto? - odpowiedział Ichi, po chwli namysłu. Cała pizza już zniknęła.
- Możemy iść.
- Um...Shiro? Nie wiesz może gdzie są moje ubrania..?
- Niee...Weź sobie coś  z pokoju gościnnego na 1-szym piętrze.
- Okey, dzięki. - powiedział szybko chłopak i zniknął na schodach. Shirosaki odechnął głęboko. Wstał, opakowanie po pizzy wyrzucił do śmieci, a sam udał się do swojego pokoju, aby się ubrać. Wciągnał na siebie bokserki, czarne spodnie ze srebrnym łańcuszkiem przyczepionym do nich i białą podkoszulke. Przelotnie spojrzał w lustro, zmierzwił włosy, które już prawie mu wyschły i wrócił do salonu. Kurosaki długo nie wracał, Hichigo pomyślał, że może się zgubił, ale w końcu  zszedł na dół. Szare rurki, czerwony T-shert i czarna bluza dobrze współgrały ze sobą. Gdyby mógł, Shiro od razu zerwałby z niego to wszytsko i....ale nie. Mieli iść przecież na miasto.
- C-Coś nie tak..? - zapytał Ichi.
- Nie..tylko..fajnie wygladasz.
- Um..dzięki. Ty też.. - mruknął chłopak, zwieszając wzrok na podłogę. Czuł się bardzo niezręcznie. - Idziemy?
- Jasne. - obaj założyli buty i wyszli. Na dworzu było nieco chłodno, mimo to, żadnemu z nich nie było zimno.
   Była 16, kiedy dotarli do centrum miasta. Powłóczyli się trochę bez celu, wstapili do kawiarni, pochodzili po parku..Niczym typowa para. Ichigo wiele by dał, by zostało tak już na zawsze.
   Do domu wrócili wieczorem, kiedy zaczynało się już zciemniać. Obaj byli zmęczeni; przeszli naprawdę spory kawałek. Wizyta w kawiarni zapełniła im żołądki, więc opcja z kolacją odpadła. Obaj udali się do salonu. Ichigo nie miał bladego pojęcia, co mogli teraz porobić, ale Shiro..on już o to zadbał :)
- Poczekaj chwilę. - powiedział, po czym poszedł na górę. Kurosaki zaczał sie ciekawić, po co jego kochanek tam poszedł. Odpowiedź nadeszła szybciej, niż myślał. Albinos przyniósł...
- Aparat? Po co nam to? - zapytał Ichi podejrzliwie.
- Spokojnie..Chcę, żebyśmy porobili sobie zdjęcia.
- P-Po co?!
- Na pamietkę :3 - Ichigo jak zwykle nie miał wyboru. Musiał zgodzić się na propozycję Shirosakiego. Albinos ustawił funkcję samowyzwalacza, dzięki czemu oboje mogli pozować. Po pierwszych 5-ciu minutach niepozorne zdjęcia zmieniły sie w prawdziwą sesję. W rozluźnieniu atmosfery pomogła butelka wina, odnaleziona przez Shiro w jednej z szfek kuchennych.
   Ich zabawa skończyła się po 23. Przyczyną okazał sie brak pamięci w aparacie. Obaj postanowili obejrzeć zrobione zdjęcia, dlatego Shirosaki przegrał je na komputer w jednym z pokoi na piętrze. Kurosaki nigdy przedtem tam nie był, dlatego z zaciekawieniem rozgladał się po pomieszczeniu, czekając aż zdjęcia się zgrają. Pokój, jak każdy  zresztą, był przytulnie urzadzony. Głównie kolory czarny i biały, dominowały, jednak kilka rzeczy było w innych odcieniach. Na szafkach, których było tam pełno, stały różne zdjęcia oprawione w ramki. Ichi wstał ze swojego krzesła i zaczał wszystkie ogladać. Na prawie wszystkich był mały Hichigo z jakimś tajemniczym mężczyzną w czarnym płaszczu i okularach przeciwsłonecznych. Nie zastanawiając się długo, nastolatek chwycił jedno z nich i podszedł do swojego kochanka, który umieszczał zrobione przez nich zdjęcia w jakimś folderze.
- Shiro...Kto to jest..?

poniedziałek, 21 lipca 2014

Gakusei Jidai VIII + The Versatile Bolgger Award

   Jako pierwszy rano obudził się Ichigo. Ziewnął parę razy i przyciągnął się leniwie. Koło siebie wyczuł ciepły oddech Shirosakiego. W łóżku było bardzo przyjemnie, ale nastolatek postanowił przyszykować śniadanie dla ich dwójki. Pocałował delikatnie albinosa i z żalem zwlókł się z łóżka. Gdy był już w kuchni, zajrzał do lodówki w której nie znalazł zbyt wielu produktów. Po dokładnych oględzinach zdecydował się przyrządzić jajka na miękko i tosty.
   Hichigo obudził lekki, acz stanowczy zach świeżej kawy ulatniający się w pokoju. Otworzył powoli oczy i z przykrością odkrył, iż Ichigo przy nim nie było. Po chwili spędzonej na rozbudzeniu się, Shirosaki wstał i udał się do kuchni, skąd dochodził zapach. Tam Hichigo zaszedł krzątającego się po pomieszczeniu, Kurosakiego od tyłu i objął w pasie.
- Oheyo ~ mruknął albinos, ocierając się o 1-szo klasistę niczym kot.
- Yo - odpowiedział mu kochanek, delikatnie odtrącając go od siebie. - Jak się spało? - zagadał Hichi, siadając przy stole, na którym czekało już śniadanie i mocna kawa.
- Dobrze. Jak widzisz, mam dzisiaj dobry humor...wyspałem się.- powiedział Ichi i usiadł naprzeciw albinosa. - Itadakimasu.
- Itadakimasu... - Śniadanie przebiegło w miłej, porannej atmosferze. Trochę razem porozmawiali, głównie skupiając się ma temacie szkoły. Ichigo chciał o coś poprosić, ale w tej samej chwili Hichigo wstał od stołu i dziękując za posiłek, zabrał się za zmywanie.
- Idziesz do szkoły? - spytał Shiro.
- Nie chce. A ty? Zmieniłeś zdanie?
- Jeśli mnie ładnie poprosisz...to mogę zostać z tobą. - odparł albinos, skończywszy zmywanie, odwróciwszy i się do nastolatka i zaplatając ręce na piersiach.
- Proszę. - odpowiedział beznamiętnie Kurosaki.
- Miało być ładnie.
- I było.
- Nie ~-~
- Tak.
- Jak chcesz. Idę się pakować. - Hichi odwrócił się z udawanym zamiarem odejścia, ale w tej samej chwili Ichigo złapał go za rękę.
- Zostań. - szepnął, całując jego dłoń. - Proszę...
- Niech będzie. - powiedział mile zaskoczony chłopak i przyciągnął do siebie Kurosakiego. - Niestety, za wszystko co zrobię, musisz wziąć odpowiedzialność...- i nie dając możliwości na żadne sprzeciwy, Shiro pocałował namiętnie Ichigo. Tamten odwzajemnił pieszczotę, splatając swój język z językiem Hiechiego.
   W końcu oderwali się od siebie i podjęli trochę inny temat.
- Co będziemy dzisiaj robić? - zapytał Ichigo, siadając na kanapie. Obok niego usiadł Shiro.
- Nie wiem. Co byś chciał?
- Może obejrzymy film? - zaproponował pomarańczowowłosy, spoglądając ukradkiem na ogromny telewizor plazmowy na ścianie.
- W porządku - odparł Hichigo.
   Cały poranek upłynął obojgu na wybieraniu filmu, jaki obaj chcieliby obejrzeć. Ichigo gustował w filmach akcji, niekiedy horrorach, Hichi jednak pragnąc trochę się z nim podroczyć, stawiał na romanse. Kurosaki zrezygnowany, w końcu ustąpił. Albinos śmiejąc się złośliwie, włączył telewizor i odtwarzacz DVD, włączając jakąś podrzędną komedię romantyczną. Film rozpoczęły napisy. Wtedy właśnie Ichi zdecydował się poruszyć z kochankiem temat, który już od dawna nie dawał mu spokoju. Komedia romantyczna, którą mieli oglądać, nie za bardzo go interesowała.
- Shiro..?
- Jeśli liczysz na zmianę repertuaru, to się nie zgadzam. - uprzedził go 3-cio klasista.
- Okey, ale ja nie o tym...
- Coś się stało?
- W pewnym sensie. Pamiętasz kiedy byliśmy pokłóceni, a Ishide ktoś napadł? Zadzwoniłeś wtedy po pogotowie...
- Tak. - potwierdził krótko Shiro. Na ekranie główny bohater wypowiedział właśnie zabawną kwestie, nikomu jednak w tamtej chwili do śmiechu nie było.
- No więc...Byłem u niego w szpitalu. Rozmawiałem z nim trochę, powiedział, że nie długo go wypiszą. Ale jest coś jeszcze. Ishida od pewnego czasu dziwnie się zachowywał, unikał mnie, opuszczał lekcję, co nigdy mu się nie zdarzało. Wtedy, w szpitalu przycisnąłem go trochę i dowiedziałem się kto wtedy pozbawił go przytomności. Mianowicie, był to ktoś z ludzi Sudo Eokiego...
- Liczysz na moją pomoc w tej sprawie..? - zapytał niby od niechcenia Shirosaki.
- W sumie to tak...Oczywiście, jeżeli nie chcesz się w to mieszać,zrozumiem. - zakończył rudzielec. Nieśmiało spojrzał na swojego rozmówcę.
- Skoro tak się sprawy mają...Niczego nie obiecuje. Powiem ci szczerze, nie chce się w to mieszać. To sprawa okularnika.
- Ale mi pomogłeś! - zauważył nastolatek.
- Ale ty to ty. Zupełnie inny temat. Możemy już oglądać?
- Jasne. - odurknął pomarańczowowłosy. W głębi serca miał nadzieję, że Hichigo pomoże mu jakoś rozwiązać sprawę z Uryuu. Zależało mu na przyjacielu, zwłaszcza, że tamten musiał mu ufać, mówiąc mu o swoich problemach...
- Ichi? Gniewasz się? - zapytał Shirosaki, wlepiając wzrok w telewizor.
- Nie. - mruknął Ichigo, robiąc to samo co 3-cio klasista.
- To przytul się do mnie.
- Nie chcę.
- W nocy zachowywałeś się inaczej...
- Być może. Teraz nie mam ochoty. - w głębi serca był na Hichigo odrobinę zły. Czemu nie chciał mu pomóc w pomaganiu Ishidzie? XD
- Czyli jednak się gniewasz. - obaj nie opuszczali wzroku z TV.
- Nie. Tylko trochę mi głupio.
- Czemu?
- Bo mi pomogłeś. Nie jestem wyjątkiem. Jestem...przeciętny. A Ishida...
- Nie mów tak o sobie! - przetrwał mu albinos. Chwycił Ichiego za ręce i obrócił twarz ku niemu. - Nie jesteś przeciętny. Gdy zobaczyłem cię po raz pierwszy, od razu się zakochałem. Nigdy dotąd nie czułem takiego uczucia do nikogo. Dla mnie jesteś wszystkim. - na to wyznanie Kurosaki spłonął czerwienią. Jeszcze od nikogo nie usłyszał takich słów. Dla nikogo nie był tak ważny... - Nie miej mi za złe, że nie chcę pomóc temu okularnikowi. Po prostu nie czuje takiej potrzeby. Nie chcę się narażać. Ty też nie powinieneś się w to angażować. Nie chcę cię stracić..
- Ale to mój przyjaciel! - wybuchnął Ichigo. - Chcę mu pomóc! Zaufał mi, mówiąc to wszystko...!
- Rozumiem. Mimo wszystko, nie rób głupstw.
- Jaaaasne. - mruknął Kurosaki tonem zwiastującym same głupstwa.
- Głupi jesteś. - skwitował Shiro i nie dając nastolatkowi szans na ucieczkę, przyciągnął go do siebie i pocałował. - Ale i słodki. - wymruczał, gdy przerwali, aby zaczerpnąć powietrza. - Wyłączmy ten film...Teraz mam ochotę tylko na ciebie. - Hichi nie mogąc doczekać się odpowiedzi, chwycił pilot, wyłączył telewizor i oblizał  lubieżnie usta. Pchnął pomarańczowowłosyego na kanapę, ale tamten zerwał się z niej gwałtownie.
- I kto tu jest głupi?? To, że raz to zrobiliśmy, nie znaczy, że będziemy robić codziennie!
- Nani??! Jak to?? - zadziwił się albinos.
- Tak to! - odpowiedział Ichi, chowając się za blat kuchenny.
- Pff... - Shiro wypuścił powietrze z płuc. Wstał z kanapy i leniwym krokiem zbliżył się do Ichigo, który nie podejrzewając niczego, stał spokojnie.
   To, co zdarzylo sie chwilę później, działo się  wmgnieniu oka. Hichigo skoczył na pomarańczowowłosego, blokując jego rece, opierając je o blat. Miał teraz przed sobą zaskoczonego nastolatka, obróconego do siebie tyłem.
- Hichigo! - krzyknął zdenerwowany rudzielec.
- Co..? - mruknął cicho tamten, sciągając mu spodnie. - Powiedziłeś, że weźmiez odpowiedzialność za moje czyny...Więc nie narzekaj. - wytłumaczył i chwycił w dłoń męskość chłopaka, która pod wpłyem jego dotyku stwrdniała.
- Oi!! Ach..Kiedy..ja niby... tak mówiłem?! - Ichigo nie dawał za wygraną. - Nie masz dowodów!
- Eh Ichi Ichi...Mam świdków..
- Nani?! Nie przypominam sobie..
- Czytelnicy na pewno potwierdzą.
- Cooo?! Jacy czytenicy?? Dlaczego ja nic o tym nie wiem..??! Wypuść mnie!!! ARGH!!! *nie pamiętam, czy dawałam tego arta, ale bardzo mi się on podoba :3


***********************************************************************************
   Yo Yo miśki! Wtrące się tu na chwilę - zostałam nominowana do pewnej nagrody, szczegóły ponizej... W związku  z tym, małe ogłoszenia znajduje sie właśnie tutaj, w środku posta.
   Okey..Dziękuję Wam za wasza aktywność! Fajnie, że udzielacie się w komentarzach, naprawdę mnie to cieszy ^^ Każdy z nich motywuje mnie do dalszej pracy...Mam nadzieję, że nie przestaniecie mnie wspierać! :3
   Tak n akoniec - przepraszam, ze dzisiaj tak krótko, ale następna notka już JUTRO. Przez ten tydzień postanowiłam dodawać codziennie. Mam nadzieje, że się cieszycie ^^
***********************************************************************************
The Versatile Bolgger Award
 

I. Podziękuj osobie, która cię nominowała:
 
Hayashi Saori bradzo dziekuję z nominacje. To już kolejna, w jej wykonaniu, tak więc jestem tym bardziej szczęśliwa. Miło mi, ze doceniasz moje wypociny. Dzięki tobie i tej nominacji zaczynam coraz bardziej wierzyć w siebie :)
 
II. Zdradź swoje największe tajemnice, czyli podaj siedem faktów o sobie.

1. Yaoi na bloga najczęściej piszę w nocy, u siebie w łóżeczku :3 To nie tak, że w dzień jakoś specjalnie nie mam czasu, bo czas zawsze znajdzie się na różne inne rzeczy. Jednak pod osłoną nocy, moja wyobraźnia zaczyna lepiej pracować, a wraz z nią i wena. Poza tym mam wtedy ŚWIĘTY SPOKÓJ, którego nic nie zakłóca ^^
2. Bardzo często miewam wahania nastroju. Dziwie się ludziom, którzy ze mną wytrzymują, serio XD. Raz potrafię być miła, uśmiechnięta, zadowolona, a chwilę później wściekam się o byle co, marudzę itp...
3. Mam ogromna chęć na napisanie książki :) Kilka razy wcześniej juz próbowałam, ale kończyło sie na max. 2 zapisanych zeszytach. Pomysły na powieść szybko mi się nudzą, więc nie wiem, czy w końcu cos z tego wyjdzie :p W każdym razie najbardziej chciałabym napisać kriminał z wątkiem yaoi :33
4. Nie potrafię wyobrazić sobie świata bez muzyki. Zawsze, cokolwiek robie, czy to piszę, czy się uczę, słucham muzyki. Nie moge też bez niej usnąć.
5. Bardzo lubię jeść owoce. Tak więc, kiedy trafia mnie chęć na szybkie przegryzienie czegoś, zamiast na łodycze, decyduje się na owoc.
6. Mam chłopaka, który nic nie wie o tym, ze prowadzę bloga. Moge też zdradzić, iż nie jest OTAKU. W sumie, nasz związek, to związek na odległość, ale od niedawna zaczęłam sie zastnawiać, czy to ma sens.
7. Maluje się. Nie to, że jestem jakoś strasznie brzydka i chcę ukryć niedoskonałości; makijaż dodaje mi pewności siebie. Dzięki temu mogę patrząc na siebie w lustro, śmiało się uśmiechnąć.

III.Pokazać nagrodę Versatile Blogger Award na swoim blogu



 

IV.Nominować siedem autorek blogów :
~ Draczess
~ Czarna
~ Then
~ niestety, już nikt więcej nie przychodzi mi do głowy ;-;