piątek, 13 czerwca 2014

Gakusei jidai VI

   Kurosaki wrócił do domu w marnym nastroju. Jego rodzina była już spakowana i gotowa do wyjazdu. Mieli wyjść z samego rana dnia następnego. Ichigo w ciszy spożył kolację i zanim poszedł spać, pożegnał się z Yuzu, Karin i Ishinnem. Ojciec jeszcze dramatyzował, jak to wszystko bez niego będzie, ale ostatecznie pomarańczowowłosy wymknął się do swojego pokoju, gdzie od razu rzucił się na łóżko. Poczuł się strasznie zmęczony. Ciemność zapadła mu przed oczami.
   Rano nastolatek wstał przed 10. Sobota. Na reszcie mógł odpocząć. Po zjedzeniu śniadania składającego się z omletu, rudzielec usiadł przed telewizorem, oglądając program kulinarny. Bardzo lubił gotować i wszystko to, co związane było  w jakikolwiek sposób ze sztuką kulinarną. Jednak tego dnia nie mógł skupić się na wskazówkach dobiegających z TV. Chłopak cały czas myślał o tym, co mu się śniło. A było to naprawdę dziwne.
*
   Ichigo stał pośrodku polany. Zachód słońca rzucał cień na niego i wysoką trawę dookoła. Chciał stamtąd odejść, ale nie potrafił. Jakaś niewidzialna siła nie pozwalała mu na to. Chwilę później to zobaczył. Biała czupryna, tak bardzo kłócąca się ze złotem otoczenia. Rozpięta góra mundurka sprawiała, ze robiło mu się gorąco. Bystre, czarne oczy przenikały go na tyle, aby odkryć wszystko to, co chciał ukryć. Biała cera, lekki, być może ciut kpiący, uśmiech. Tak. To on. Shiro... Kurosaki drgnął. Ta sama siła, która nie pozwalała mu odejść, teraz pchała go w kierunku albinosa. Wreszcie, stanął przed nim. Wpatrzony w niego.
- Ichigo.. - wyszeptał tamten. Dłonią delikatnie objął jego twarz. Pomarańczowowłosy zamknął oczy. Czuł jego gorący oddech na swoich wargach....
   I czr prysł. Obudził go dźwięk telefonu z SMS'em ojca, ze już dotarli.
   Super -.-
*
   Chłopak był zdegustowany. Gdy tylko przypomniał sobie szczegóły snu, prychnął głośno.
- Ta, jeszcze czego! - po czym udał się do łazienki, umyć twarz zimną wodą. To sprawiło, że nieco ochłonął. Następnie poszedł do siebie i zabrał się za czytanie mang, które w szkole pożyczył mu Asano.
   To właśnie na czytaniu upłynęło chłopakowi całe popołudnie. Skończył, gdy odczuł ssanie w żołądku. Z grymasem na twarzy udał się do lodówki, która niestety świeciła pustakami. "Pięknie" - pomyślał wkurzony, po czym wziął parę banknotów z blatu kuchennego (pieniądze zostawił mu ojciec, w razie potrzeby) i wyszedł z domu.
   Po drodze na miasto wstąpił po Keigo, przy okazji oddając mu przeczytane tomy.
- Wyjdziesz ze mną na miasto? - zapytał, gdy Asano zaprosił go do środka.
- S-Serio?! - zdziwił się tamten. - Nigdy nie myślałem, ze usłyszę coś takiego od ciebie! Oczywiście, ze pójdę! Nie mogę przepuścić takiej okazji... Hahahaha!
- Tylko nie wyobrażaj sobie za wiele. Nie mam w domu nic do jedzenia.
- Hę? Czyli nie pójdziemy na karaoke?
- Nie, raczej nie. - odmówił rudzielec i mimo woli, uśmiechnął się widząc twarz przyjaciela. - Ciesz się, ze przyszedłem akurat po ciebie, a nie po Chada.
- Z nim to za wiele byś sobie nie porozmawiał. - na to zdanie, roześmiali się obaj. Następnie wyszli razem w kierunku centrum.
   Ichigo był pewien, ze Keigo poruszy temat wczorajszego "porwania" go przez Shiro i nie pomylił się. Gdy siedząc na uboczu w restauracji czekali na zamówienie, brązowowłosy zaczął rozmowę :
- Ichigo...Ja wiem, że pewnie nie chcesz mi powiedzieć dlaczego, ale ja i tak zapytam. Co chciał od ciebie wczoraj Shirosaki?
- Ah..On...Powiedzmy, że się znamy i chciał mnie wyciągnąć na miasto. - skłamał gładko.
- CO?! Nigdy nie uwierzę, że zadajesz się z tym gangsterem! - krzyknął Asano, a kilka zaciekawionych osób spojrzało w ich kierunku.
- Nie tak głośno, idioto! - zganił go Kurosaki. - Jesteś jak cała reszta - wierzysz tylko w plotki. A ja go dobrze poznałem i teraz pomagam załatwić mu pewną sprawę.
- Nie mam podstaw, żeby w nie nie wierzyć! Kilkoro uczniów z 2- ich klas potwierdza, ze narkotyki załatwia im właśnie Shirosaki!
- Nie obchodzi mnie to. - stwierdził rzeczowo chłopak. Jego przyjaciel nie mógł w to uwierzyć.
- Jego ojciec jest przywódcą mafii!
- Tak czy siak, Shiro mieszka sam. Nie ma z nim kontaktu.
- Skąd możesz to wiedzieć?! Może po prostu cie okłamał?
- A może nie?! - Ichigo powoli miał dość. Nie wierzył plotkom. Ufał Hichiigo takiemu, jakim go znał osobiście. -Nie możesz oceniać innych osób, od tak sobie! Z resztą, skończmy temat.
- Ale ja ci mówię, ty naprawdę źle na tym wyjdziesz! I nie licz, ze kupię ci kadzidła na grób!
- Nie liczę -.-'
- No i dobrze! - po tych słowach kelner przyniósł przyjaciołom ich zamówienia, mianowicie udon, którego jedzeniem się zajęli. Więcej na temat Shirosakiego nie padło ani słowo.

   Następnego dnia Ichigo strasznie się nudził. Wszelkie zaległości spowodowane nieobecnością na piątkowej lekcji zostały nadrobione. Z Keigo jakoś nie chciało mu się gadać, Renji był u Rukii, Inue pojechała na zakupy. Z kolei Chad...Z nim sytuacja przedstawiał się podobnie jak z Asano. Kurosakiemu pozostało leżeć na kanapie do góry brzuchem i patrzeć w sufit. Nagle, ciszę w pokoju przerwał odgłos telefonu. Pomarańczowowłosy zerwał się z łóżka jak oparzony i chwycił telefon w dłoń. Na wyświetlaczu widniał nieznany mu numer. Niezdecydowany, odczekał jeszcze chwilę. W końcu, gdy już miał zamiar wcisnąć zieloną słuchawkę, połączenie zostało przerwane. Zaraz potem przyszedł do niego SMS o następującej treści :
  Po wczorajszym, postanowiłem zadzwonić. Ale nie
  odbierasz. Chcę przeprosić. Możemy się spotkać?
Nastolatka zatkało. Skąd Shirosaki wytrzasnął jego numer???! Zaintrygowany tym faktem, odpisał :
  Nie przypominam sobie, żebym dawał ci swój numer.
Nie musiał długo czekać na odpowiedź.
   Sam go sobie wziąłem, kiedy nie patrzyłeś.
" No nie! Nie wytrzymam z tym gościem!" - pomyślał wściekły i już miał zamiar cisnąć bogu ducha winnym telefonem o podłogę, kiedy pewna myśl przyszła mu do głowy. Dlaczego Hichigo chciał go przeprosić? Przecież to on uciekł z ich "randki"..A z tym numerem...To, że albinos go sobie wziął, świadczyło o tym, że był mu potrzebny. Był dla niego ważny. Ciekawe, czy tak samo było z jego właścicielem...  
   Czemu chcesz przeprosić? 
Odpisał.
   Bo cię uraziłem.
Na to tylko chłopak czekał. Jego czarny scenariusz się sprawdził. To,że stał się KIMŚ dla albinosa, nie było jego wyobraźnią. Ale może opacznie to rozumiał..? Może chodziło tu tylko o przyjaźń, która mogła nawiązać się między nimi? Ale SMS mówił sam za siebie.
   Nie uraziłeś..Po prostu, źle to wszystko zrozumiałem. To nie twoja wina.
Napisał drżącymi rękoma.
   A właśnie, że moja. To co? Spotkamy się?
  ~Nie dzisiaj.
Pomarańczowowłosy w rzeczywistości, nie miał już siły na kolejną próbę zrozumienia przekazów Shiro. Nie chciał znowu sobie czegoś wyobrażać, wolał ochłonąć. Przecież jutro ich spotkanie i tak było nieuniknione.
   Dobrze. Czekaj jutro na mnie na dachu szkoły, po lekcjach. Do zobaczenia.
"Czemu akurat na dachu?" - to była pierwsza myśl, jaką SMS u niego wywołał. Nie mogli spotkać się, chociażby, w jakiejś kawiarni na mieście?... Cóż. Pozostało mu jedynie czekać. Kto wie? Może wcale nie będzie tak źle..?

   Rano Kurosaki nieomal zaspał. Do szkoły dotarł tuz po dzwonku. Na szczęście, sensei nie przyczepiła się do niego, dlatego usiadł w swojej ławce i rozejrzał się po sali. Ishidy znów nie było...
   Przez cały dzień w szkole pomarańczowowłosy myślał tylko o swoim spotkaniu. Na przerwach zdawał się nieobecny, co nie uszło uwadze jego przyjaciół.
- Co jest, Ichigo? - zagadał Renji. - Zakochałeś się?
- N-Nie! - wykrzyknął od razu i tak stanowczo, ze nikomu nie zachciało się skomentować. Chociaż w sumie..Czy naprawdę powinien odpowiedzieć "nie"? To trzeba było jeszcze dobrze przemyśleć. Nie był gejem, przynajmniej tak to sobie tłumaczył. Ale...Czemu Shirosaki działa tak na niego? Na myśl o tym, ze już się  w kimś zakochał, było mu smutno. Czuł niemiły ucisk w żołądku. Dlaczego...?
   W reszcie dzwonek po ostatniej lekcji chłopaka zadzwonił, a on sam popędził schodami na najwyższe piętro. Na korytarzu sprzątał woźny, dlatego musiał się ukryć i przemknąć, kiedy tamten poszedł do łazienki, zapewne po nową wodę do wiadra. W końcu znalazł się na dachu szkoły. Przyjemne ciepło późnego popołudnia owiało jego twarz. Nie był sam. Przy poręczy, stał tyłem do niego odwrócony, Hichigo. Rudzielec podszedł do niego i delikatnie szturchnął w ramię.
- Yo Ichigo. - powitał go Shiro, zwracając oczy ku niemu.
- Yo. - odpowiedział nastolatek i odwrócił wzrok. Nie mógł bez lęku patrzeć w te złote tęczówki.
- Piękny dziś dzień.
- Chyba nie zamierzasz rozmawiać ze mną o pogodzie?
- No nie...
- Więc? - dopytywał chłopak. - Co się stało?
- Przepraszam cię. - po tych słowach pomarańczowowłosy został kompletnie zbity z tropu. Hichi obrócił się w jego stronę i przyciągnął do siebie, mocno obejmując. Nie wiedząc, o co chodzi, Ichi odwzajemnił niepewnie uścisk. Stali tak chwilę, w całkowitej ciszy,  aż w końcu Hichigo zdecydował się kontynuować. - To moja wina. Opacznie mnie zrozumiałeś, ale to przeze mnie. Przez to, co powiedziałem. - i znowu. Ten sam ucisk w  brzuchu. Ichigo co raz bardziej zaczynał zastanawiać się, po co tu przyszedł. Żeby znowu coś "opacznie zrozumieć"..? - Naprawdę, jesteś dla mnie ważny, doceniam to, ze mi pomagasz, ze jesteś moim przyjacielem - na to słowo rudzielec skrzywił się nieznacznie. - Sam już nie wiem, co robić dalej...
- To ciekawe, bo ja dotąd wiedziałeś. - w nastolatku coś pękło. Odepchnął od siebie zaskoczonego Hichigo. - Niby to ja miałem cię uczyć, a tymczasem to TY robisz wszystko tak, jak trzeba. Nie czuję ci się już potrzebny. Robisz to z łaski, czy żeby mnie bardziej zdołować? - zadał pytanie. Nie czuł się dobrze...
- Ichi, co ty mówisz? Wcale nie chcę cię skrzywdzić! - zawołał Shiro.
- Tak, jasne. Wiesz co, idź sobie do tego twojego wybranka, mam dość tej farsy!
- A żebyś wiedział, że pójdę! - Shirosaki także tracił resztkę nerwów. Wcale nie chciał i nie zamierzał nigdzie iść. Tak naprawdę chciał zdenerwować tym bardziej Kurosakiego. Jego cel został osiągnięty. Chłopka popatrzył na niego, jakby miał się zaraz rozpłakać i uciekł, zaciskając pięści. Hichigo nie pobiegł za nim. Chciał go trochę przetrzymać, uważał, że dobrze im to zrobi. W żadnym wypadku nie chciał kończyć znajomości! Tylko jedna rzecz go wkurzała : czemu Ichigo musiał tak wszystko interpretować po swojemu? Byłoby mu o wiele prościej, gdyby zaczął postrzegać rzeczy takimi, jakimi są naprawdę.
*
   Ichi biegł. Widok rozmazywały mu łzy napływające do oczu. Może to z tego powodu parę razy się wywrócił? Ten dzień miał być wyjątkowy, a nic z tego nie wyszło. Jak zwykle musiał mieć pecha. Ale było już za późno. Hichigo wybrał. "Pewnie zrobi tak, jak mówił i.." - reszta myśli jakoś nie chciała się odnaleźć. I co dalej? Czy wszystko już stracone...? "Ja go nie chcę stracić...." - ta myśl bolała najbardziej.

***********************************************************************************************
   Yo minna, wybaczcie, ze krótko, ale trzeba było skończyć  w takim momencie :3 Poza tym, jest to notka dodatkowa,  takowe będą zawsze troszkę krótsze niż normalnie.
   W poniedziałek (jak z resztą jest napisane  w ogłoszeniach) nie ma notki, gdyż wyjeżdżam na pare dni. Następna powinna być...najwcześniej..nie wiem...XD ale w przyszły poniedziałek będzie na pewno ^^
    No i Jeszce jedna sprawa. Jeśli to WY macie jakieś swoje ulubione obrazki z HichiIchi to pokażcie (ew.dajcie do niech linki) w komentarzach,. bo oto jest nowy konkurs :333 Nie powiem, co jest nagrodą,  a czas macie do przyszłego piątku. Każdy może dać max. 3 obrazki. Anonimkom przypominam, a by podpisać się na końcu ksywką/imieniem ^*^
 Tyle :p


wtorek, 10 czerwca 2014

Gakusei jidai V

   Yo minna! Wybaczcie, ale w tamtym tygodniu nie udało mi się dodać czegoś nowego. Muszę poprawić oceny :p
   Okey..w każdym razie teraz bardziej się postaram :3
   A puki co, zapraszam na notkę.
*****************************************************************************************************
   Piątek. Ostatni dzień tygodnia, tak bardzo wyczekiwany przez uczniów. Ichigo również się cieszył, ale z nieco innego powodu. Po lekcjach miał się spotkać z Shiro. W nocy długo nie mógł zasnąć, cały czas myślał, o czym mogliby rozmawiać..W końcu miał go nauczyć, co robić, aby jak najlepiej wyrazić uczucia. Ze wszystkich lekcji, ta z pewnością będzie najtrudniejsza.
   Nastolatek umył się, ubrał, zjadł śniadanie z całą rodziną i wyszedł do szkoły ze sporym zapasem czasu. w drodze nie natknął się na nikogo ze swoich znajomych, ponieważ było jeszcze za wcześnie.
   Kurosaki znalazł się pod pustą klasą. Nie wiedział, co ma ze sobą zrobić, dlatego usiadł na podłodze i zaczął jeszcze raz powtarzać sobie temat z matematyki. Niepozorne liczby poustawiane rządkami tworzyły skomplikowane równania, od których zaczęło mu się kręcić w głowie (wy też tak macie na widok matmy? XD)
   W pewnym momencie pomarańczowowłosy usłyszał szmer dobiegający zza rogu. Jego serce przyspieszyło, oddech stał się niespokojny. W głowie wróciła wizja tego, co Sudo chciał mu zrobić. To wszystko napawało go niepokojem. Całe ciało miał napięte, gotowe do skoku, ucieczki. Jeszcze tylko chwila..Tak, teraz wyraźnie słyszał odgłos kroków. Zza rogu wyłoniła się czyjaś sylwetka...
- I-Ishida? - zdziwił się Ichigo.
- Kurosaki?  A więc jednak przywiało cię do szkoły..Cóż, po tym, co się stało..
- Jak to? Skąd ty o tym...
- Mam swoje źródła. Pilnuj się lepiej. - Uryuu był poważny jak nigdy (czyt. jak zawsze) Poprawił okulary na nosie, które odbiły światło. - No..Ja mam coś jeszcze do zrobienia. A ty, poucz się. Nie jestem pewien, czy Inue przekazała ci informację o kartkówce z matematyki. - rzucił, niby od niechcenia i odszedł, pozostawiając oniemiałego Ichigo samego.
   Kurosaki otrząsnął się dopiero po chwili i za radą Uryuu zaczął jeszcze raz przeglądać temat z matematyki. Po upływie ok.15 minut do szkoły przyszli inni uczniowie jego klasy. Zrobiło się głośno i dalsza nauka okazała się niemożliwa. Zamiast tego Ichi podszedł do swoich przyjaciół, aby trochę z nimi porozmawiać.
- Dzień dobry, Kurosaki-kun ^^ - powitała go Orihime.
- Yo, Inue. - odpowiedział.
- Ichigooooooooo! - po chwili Asano również go zauważył. Próbował (jak zwykle) rzucić się na niego, ale nastolatek powalił go na ziemię jednym ciosem. - To...bolało...! - powiedział Keigo, wstając.
- Bo miało -.-  - zbył go Ichigo. - Trzeba było nie zachowywać się jak idiota...
- Ej no....! Ja oddaję w ten sposób swój charakter..! - w dalszym ciągu użalał się brązowowłosy.
- To go nie oddawaj. - pojechał po nim Chad, który dopiero co się zjawił. Urażony postawą Yasutory, Asano uciekł gdzieś wykrzykując coś o dyskryminacji, co w sumie nie miało nic wspólnego z zaistniała sytuacją...
   Przyjaciele jeszcze chwile ze sobą rozmawiali, po czym zadzwonił dzwonek. Dokładnie  w tej samej chwili pod salą pojawili się Renji i Rukia.
- Kuchiki -san, Abarai-kun! Gdzie byliście? - zapytała Orihime, gdy nauczycielka zjawiła się z kluczem. -Prawie się spóźniliście!
- Nie teraz. - szepnęła czarnowłosa i razem z Renjim weszli pierwsi do klasy. Za nimi do środka weszli pozostali.
   Na lekcji, tak, jak przepowiadał Ishida, sensei poleciła wszystkim wyciągnąć kartki, a na tablicy napisała kilka równań, które należało rozwiązać. Dzięki temu, że pomarańczowowłosy uczył się przed lekcją, nie miał problemu z napisaniem. Gdy skończył, zaczął rozglądać się po klasie. Wszyscy jeszcze męczyli się z kartkówką. Wszyscy obecni. Uwagę chłopaka zwrócił tajemniczy brak Uryuu na lekcji. Zanim oddał nauczycielce kartkę z rozwiązaniami, zaczął zastanawiać się nad dziwnym postępowaniem Ishidy. "Inue miała rację. Z nim naprawdę dzieje się coś dziwnego.."
   Ishidzie nigdy nie zdarzyło się wagarować. Tymczasem, tego dnia, po tym, jak Ichigo widział go rano, nigdzie nie było go na pozostałych lekcjach ani przerwach. Wreszcie, przed ostatnią lekcją nastolatka (jaką był język japoński), na przerwie go zauważył. Czarnowłosy przemykał przez korytarz, nie zatrzymując się pod ich klasą. Kurosaki miał tego dość. Dość tego, że jeden z jego przyjaciół tak dziwnie się zachowuje, opuszcza lekcje i nie tłumaczy tego.  Pod wpływem impulsu, uciął wszelkie prowadzone konwersacje i podążył za Ishidą.
- Ishida! - zawołał, przeciskając się przez uczniów. - ISHIDA! - chłopak jednak nie reagował. Na dodatek, przyspieszył tępo. Ichiemu nie pozostawało nic innego, jak go dogonić. Z czasem, sytuacja przemieniła się w zaciętą pogoń. Obaj już nie szli, ale biegli, przepychając wszystkich i wszystko, co stanęło im na drodze. Rudzielec nie mógł zrozumieć, dlaczego? Czemu Ishida przed nim uciekał..Co ukrywał?... Po chwili, znaleźli się na końcu korytarza, najwyższego piętra. Uryuu obejrzał się za siebie. Błąd. Ichigo doskoczył do niego i mocno złapał za ramię. Tamten próbował się wyszarpnąć, ale bez skutku.
- Puszczaj mnie, Kurosaki! - wrzasnął. Wszyscy obecni przypadkowo spojrzeli  w ich kierunku.
- Czemu mam to zrobić?! Co się z tobą dzieje? - Ichi również podniósł głos. - Cały czas unikasz nas, na dodatek zrywasz się z lekcji...Oszalałeś??
- Nie twój interes! A teraz lepiej mnie puść, bo inaczej..
- No co?! Co ty mi zrobisz?! - pomarańczowowłosy nie musiał długo czekać na odpowiedź. Uryuu zamachnął się i wolną ręka wymierzył mu policzek. Ichigo puścił go natychmiast, a tamten korzystając z okazji, ruszył w dół po schodach.
- Ichigo! - do nastolatka podbiegli Keigo i Renji. Cały czas byli za nim, nie chcieli się wtrącać, ale teraz przyszli mu z pomocą. - Nic ci nie jest!? - zapytali jednocześnie.
- Mniejsza o to, Ishida! - powiedział rozpaczliwie chłopak i ruszył po schodach.
- Zaczekaj! - Ichigo jednak nie posłuchał. Nie chciał słuchać. Teraz naprawdę utwierdził się w swojej tezie, ze z Uryuu dzieje się coś niedobrego. Niewykluczone, ze mógł mieć jakieś kłopoty. Uczepiając się tej myśli, przyspieszył. Chwilę później przed oczami ujrzał Ishidę. Wyciągnął rękę, chcąc go złapać, byli już przy końcu schodów. Jeszcze chwila...Nagle pomarańczowowłosy potknął się. Runął w dół ze znacznej wysokości i gdyby nie czyjeś ramiona, stałaby mu się zapewne nie mała krzywda.
- Kurosaki! Uważaj, jak chodzisz! - Ichi poczuł miły zapach posiadacza bluzy, w którą ubrany był jego wybawca. Głos, który zwrócił mu uwagę, owiał go lekkim ciepłem. Był w ramionach Shirosakiego, który mocno go trzymał.
- Shiro..- szepnął, czerwieniąc się. - Dzięki. - bąknął pod nosem. Hichigo w końcu go puścił. Miał teraz przed oczami jego srogie spojrzenie.
- Skoro już tu jesteś, to idziemy. - oświadczył albinos i zaczął ciągnąć go w kierunku drzwi wyjściowych. Ishida już dawno zniknął. W chwilę później, na schodach pojawili się zdyszni Asano i Abarai, którzy widząc Ichiego, ciągnącego przez postrach liceum, zaczęli panikować.
- Ichigo!!! Nie umieraj!!! Nie damy cię mu porwać! - krzyknął dziarsko Keigo i podbiegł do Shirosakiego. Zaraz za nim, trzymał się Renji. Obaj zagrodzili mu drogę.
- Tak? - wraknął Hichigo, wyraźnie poirytowany. Kurosaki tymczasem sprawiał wrażenie, jakby chciał zapaść się pod ziemię.
- P-Puść go! - powiedział brązowowłosy, starając się, aby ton jego głosu zabrzmiał stanowczo.
- Czemu miałbym to zrobić? Ichigo idzie teraz ze mną. - syknął albinos i zgromił spojrzeniem 1-szo klasistów. - A wy grzecznie idźcie na lekcje. Oczywiście, jeśli wam życie miłe...
- Em..No skoro tak..To my już chyba pójdziemy... - powiedział Renji, czując jak nogi zaczynają mu się trząść. - To na razie, Ichigo! - uciekli.
- Odważnych masz przyjaciół. - skwitował Shiro. Niewielu jest w stanie w ogóle się do mnie odezwać, a co dopiero stawiać "opór". No cóż. W każdym razie niedługo wytrzymali.
- Tca... - szepnął Kurosaki, czując, że już chyba nic gorszego go dzisiaj nie spotka. - Teraz będą mnie zadręczać, tym, co ode mnie chciałeś. Tak samo było z Eokim. - burknął Ichi. Obaj wyszli już na powietrze. Mimo to, Shirosaki cały czas trzymał jego dłoń w uścisku.
- I co? Powiedziałeś im prawdę?
- Chyba żartujesz!
- Tak myślałem.
- Tak w ogóle, jeśli cię to interesuje, to mam jeszcze jedną lekcję.
- Nie interesuje.
- ....
- Mieliśmy się dzisiaj spotkać, a ja już skończyłem. Nie chce mi się czekać, więc pomyślałem, ze pójdziemy od razu. - wytłumaczył Hichi.
- Ciesz się, że mam torbę przy sobie. Inaczej musiałbym wrócić.
- Żadem problem. Kupiłbym ci nową. - oświadczył albinos i uśmiechnął się zaczepnie.
- To gdzie idziemy?
- Zobaczysz.
***
   Przez całą pozostałą wędrówkę żaden się nie odezwał. Do czasu. Gdy obaj stanęli przed wesołym miasteczkiem, Ichigo zaczął protestować :
- Zwariowałeś?! My nie mamy 5-ciu lat, żeby tu wchodzić..!
- Daj spokój...z tego co wiem, wesołe miasteczko to idealne miejsce na randkę. - powiedział albinos, uśmiechając się promiennie. Jednak Ichi nie dawał za wygraną.
- No niby tak, ale dla dziewczyn..! A jakbyś nie zauważył, nie jestem..
- Wiem. - urwał mu Shirosaki. W jednej chwili wyraz jego twarzy diametralnie się zmienił. Jedno spojrzenie wściekłych, czarnych oczu i Kurosaki zmienił nastawienie do życia.
- Em..No..tak..wesołe miasteczko..jest super. Idziemy? - i chcąc zachować bezpieczną odległość ruszył przodem.
   - No to gdzie chcesz iść najpierw? - zapytał Hichigo, gdy razem z ustawili się w kolejce po bilety.
- Bo ja wiem.. - mruknął tamten. Naprawdę, cała ta sytuacja go przerastała.
- Dawaj..Mi tam wszystko jedno. - Shiro dalej próbował go przekonać.
- No dobra... - pomarańczowowłosy w końcu zaczął zgadzać się z losem. - Na początek może być rollercoaster. - zadecydował.
- No widzisz! Jak chcesz, to potrafisz. - skomentował Hichi z uśmiechem i zakupił bilety.
   Przed kolejką górską stało kilka gapiów. Patrzyli zaciekawieni na los tych, którzy zdecydowali się przejechać. Hichigo nie zważając na nich, chwycił Ichi'ego za rękę i przepchał do wejścia na platformę. Po chwili zjawił się ktoś z obsługi i sprawdził ich bilety. Następnie poprowadził do wagonika, zapinając im pasy. Chwila przed odjazdem bardzo dłużyła się Kurosakiemu. Zaczął się wiercić i rozglądać. Rozdrażniony jego zachowaniem Shiro, objął go ramieniem.
- C-Co ty robisz?! - zapytał pomarańczowowłosy.
- Ja? Nic takiego. Jeszcze chwila, a byś wypadł. - wytłumaczył albinos.
- Pf...Po prostu trochę się denerwuję. - wyznał nastolatek, nie patrząc na swojego rozmówcę.
- Czemu?
- Nigdy jeszcze nie jechałem na czymś takim...
- ZE CO?! Chcesz mi powiedzieć, ze to jest twój pierwszy raz..? - Hichigo jakoś nie mógł w to uwierzyć. Myślał, że każdy choć jeden raz w życiu, będąc dzieckiem, był w wesołym miasteczku i korzystał z rollercoastera.
- No..tak. Nigdy nie byłem w wesołym miasteczku. Moja mama zginęła, gdy byłem jeszcze małym dzieckiem i nie zdążyłem z nią tu przyjść. A mój ojciec..on..można powiedzieć, ze jest naprawdę bardzo zapracowany. - Shirosaki dostrzegł na twarzy chłopaka smutek. nie chciał, by Ichigo źle się bawił, więc zaczął go pocieszać.
- Spokojnie...Najważniejsze, że teraz jesteśmy tutaj teraz razem.
- I ty chcesz, żeby cie uczyć podrywu...?
- .... - w tym samym momencie wagon drgnął, po czym ruszył powoli do przodu. Ichigo lekko spanikowany, wziął głęboki oddech i zacisnął ręce na poręczy. Wagonik był już w połowie drogi na górę, gdy Shirosaki oderwał jedną z rąk nastolatka od zimnego pręta i objął swoją. Dzięki temu małemu gestowi, Ichigo poczuł, jak robi mu się cieplej na sercu. Nie chciał się łudzić, że kiedykolwiek mógłby być z Shiro tak blisko, ale zachowanie albinosa, jego zdaniem, tylko utwierdzało go w jego błędnym toku rozumowania. Mimo to, nie cofnął dłoni. Zamknął oczy. Byli już na samej górze.
- Boisz się? - zapytał Hichi, uśmiechając się lekko.
- Trochę.. - mruknął nastolatek.
- Ja w sumie też. Mam lek wysokości.
- Co?! - nie było już jednak czasu na dalsze rozmowy. Wagon runął w dół z oszałamiającą prędkością. Zakręcił w lewo, w prawo, podjechał pod kolejną górkę i zjechał na dół. Zakręcił jeszcze kilka razy, objechał dookoła własnej osi kawałek trasy, po czym wyskoczył niespodziewanie w górę. Cały czas przyspieszając, wjechał w wodę, rozbryzgując ją dookoła. Ichigo miał wrażenie, ze zaraz zwymiotuje, więc ścisnął mocniej dłoń Shirosakigo. Mimo tego, że przejażdżka budził kontrowersję w jego żołądku, jemu bardzo się podobało. Ten nagły przypływ adrenaliny, gdy wciąż przemierzali trasę, był niedopisania. W końcu jednak wagonik gwałtownie się zatrzymał. Ichigo i Hichigo zostali odpięci z zabezpieczeń przez tego samego faceta z obsługi, co wcześniej i ledwo trzymając się na nogach, wysiedli. Shiro był w nieco gorszym stanie, niż Kuroskai, dlatego wspierał się na nim. W przeciągu ok. 5-ciu minut, udało im się dojść do jakiejś ławki, na której usiedli, zatrzymując zawroty głowy.
- Shiro... - wyjęczał Ichigo, którego chęć zwrócenia 2 śniadania nie opuszczała.
- No..?
- Naprawdę masz lęk wysokości?
- No.
- To..dlaczego zgodziłeś się na rollercoastera?
- No ja wiem..? Chciałem, żebyś był szczęśliwy, tylko tyle...
- Fakt. Jeśli chcesz z kimś być, miło jest mu sprawiać przyjemność. - odburknął Kurosaki. Zaczęły nawiedzać go coraz to czarniejsze myśli. Hichigo powiedział, że chciał, aby był szczęśliwy. Ale tak naprawdę, w mniemaniu nastolatka, była to tylko część ich treningu, z której albinos wywiązywał się niezwykle dobrze.
- Tylko wiesz...Powiedziałem, tobie. Stałeś mi się bliski i...
- Przestań. - przerwał mu stanowczo Kuroskai. Nie chciał się więcej łudzić. Nie chciał myśleć, że stał się kimś ważnym w życiu Shiro, skoro wcale tak nie było. On już kogoś kochał. Nie jego. A on miał tylko grzecznie pomóc mu w osiągnięciu celu, w zamian za pomoc przy Sudo i jego kumplach. "Nic dla niego nie znaczę..." - myślał rudzielec. Bolało go to.
- Czemu mam przestać? Mówię tylko to, co myślę. - powiedział Shiro, odwracając wzrok.
- Wiesz co..chyba będę już lecieć. Dzięki za dzisiaj, było naprawdę super. Ale po tej kolejce górskiej..nie mam już na nic siły. Widzimy się w poniedziałek. Cześć. - powiedział pospiesznie Kuroskai i wstał. Na szczęście, nie mieszał już ziemi  z niebem.
- Ichigo..! - albinos próbował również wstać i zatrzymać chłopaka, ale jego nogi cały czas były jak z waty. - Teme... - wyszeptał jeszcze. Był pewien, ze pomarańczowowłosy wiedział, ż nie jet jeszcze zdolny za nim pójść, dlatego zdecydował się na ucieczkę, puki jeszcze mógł.

*************************************************************************************************
   I tym właśnie dramatycznym akcentem kończymy dzisiejszą część. Mam nadzieję, ze w tym tygodniu dodam coś jeszcze, co wbrew pozorom, może się okazać bardzo realistyczne ^^

No a teraz obiecany spamik z Ichim ^3^
1. Kurosaki w okularkach... XDD
.















2. Deszczyk :-:













3. *0*






















4. Bna-Kai....


5. Kurde...wracają wspomnienia ;-;












6. Dobre pytanie... Aczkolwiek spoiler XD


7. Anime ;-;


8. ♥


9.

















10. I coś na koniec - zastanawiający fakt

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Gakusei jidai IV

   Ichigo znalazł się w domu ok.18. Ojca nie było, a jego siostry wyszły z przyjaciółmi na pobliski festyn. Oznaczało to, że nastolatek miał być w mieszkaniu sam, przynajmniej do 21.
   Kurosaki myślał, że zanudzi się na śmierć. W telewizji leciały beznadziejne seriale, na obiad zmuszony był zjeść resztki wczorajszej kolacji. Po tym zrobiło mu się niedobrze, więc resztę wolnego czasu spędził w podłym humorze. Zajął się nawet nadrabianiem lekcji , choć sam dobrze nie wiedział, co tego dnia działo się w szkole. Znalazł się jednak ktoś, kto postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i sprawdzić, co działo się u chłopaka, który rzekomo zapomniał swojej pracy domowej.
   - Ichigooooo! - powitał pomarańczowowłosego Keigo. Próbował jeszcze rzucić się na nastolatka. Tamten jednak w samą po się odsunął, co zaowocowało upadkiem Asano.
- Dobry wieczór, Kurosaki-kun. - przywitała się Orihime, wchodząc do mieszkania. Za nią weszli jeszcze Rukia, Chad i Renji. Oni jako jedyni naprawdę wyglądali na poważnych.
- No więc...Co was tu sprowadza? - zapytał Ichigo, siadając ze znajomymi w salonie.
- Chcieliśmy dać  ci lekcje, ale to nie wszystko. Głównie sprowadzasz nas ty sam, a konkretnie twoje zachowanie. - odpowiedziała Kuchiki. Reszta jego przyjaciół nie śmiała spojrzeć mu prosto w oczy.
- Nie rozumiem...
- Nie udawaj, Ichigo. Oni i tak o wszystkim wiedzą. Powiedziałem im o twoich problemach po tym, jak dzisiaj nie przyszedłeś na lekcję. - powiedział Asano. Głupawka już mu przeszła.
- HĘ?! - zdziwił się Ichigo. - Przecież obiecałeś, że tego nie zrobisz!
- Wiem. Dlatego przepraszam. Ale wiem, ze dzisiaj rano wcale nie pobiegłeś do domu. Potem nie było cię w szkole. Myślisz, że jak ja się mogłem czuć?! Martwiłem się! I to cholernie! - brązowowłosy podniósł głos.
- To nie moja wina..! - Kurosaki chciał się bronić, ale nie widział innego sposobu, jak tylko powiedzenie prawdy. Przynajmniej częściowo. Nie chciał mieszać przyjaciół w swoje problemy, a zwłaszcza, że to nie oni, ale Shirosaki uratował jego cnotę.
- Chcemy wiedzieć, co się stało i dlaczego ci starszacy cię przesiadują. - wtrącił Abarai.
- Jeśli nie powiesz nam prawdy, zgłosimy to nauczycielom. - dopowiedziała Rukia. Chad skinął głową na potwierdzenie, a Inue złapała się za krawędź spódnicy.
- Chcemy ci pomóc... - szepnęła cicho.
- Nie pomożecie mi. Sam muszę sobie z tym poradzić. - zaparł się Ichi.
- Wcale nie. Masz nas! Po to są przyjaciele! - stwierdziła Kuchiki.
- A to ciekawe! - prychnął rudzielec. - Okey, powiem wam! Ale jeśli ktokolwiek inny dowie się o tym, to się P-R-Z-E-P-R-O-W-A-D-Z-A-M. I już nigdy mnie nie zobaczycie. Jasne?
- Jak słońce.
- Denerwują ich moje włosy. Ich kolor. Myślą, że je farbuję. Nie wiem co, ale coś do nich mają. Przez jakiś czas unikałem bójek z nimi, ale dzisiaj zauważyłem jednego z nich, kiedy szliśmy do szkoły.Przestraszyłem się. Myślałem, ze chce nas pobić. Dlatego cie spławiłem. - wyznał, patrząc na Asano.
- No dobrze, ale czemu cię nie było? - dopytywał ognistowłosy. - Zrobił ci coś?
- Um..Ja..straciłem..przytomność! Biliśmy się, aż..no, przegrałem. Ocknąłem się w południe, byłem sam. Wolałem wrócić do domu, niż iść do szkoły i tłumaczyć się ze wszystkiego sensei. Teraz rozumiecie? Nie chcę, żebyście wtrącali się w te sprawy, bo jeszcze wam stanie się krzywda.
- Kurosaki-kun... - szepnęła Inue. Wzruszył ją fakt, że chłopak woli poświęcić siebie, niż dać skrzywdzić przyjaciół.
- Ichigo....Tak nie może być...Doceniamy, co dla nas robisz, naprawdę. Ale tu nie chodzi tylko o nos. Martwimy się o ciebie. Nie chcemy, żeby tobie stała się krzywda... - powiedziała cicho Rukia. Nikt nie mógł nic wymyślić. Cisza coraz bardziej stawała się nie do wytrzymania.
- Czy oni długo jeszcze zamierzając cię z tym męczyć? - odezwał się wreszcie Sado. Długo przysłuchiwał się rozmowie i sam także coś dodał.
- Nie wiem..Ale myślę, ze nie. - skłamał gładko pomarańczowowłosy. W duchu czuł, ze 3-cio klasiści nie zamierzają ani trochę mu odpuścić. Ale miał Shiro. On zawsze mógł mu pomóc, gdyby doszło do najgorszego.
- Może zróbmy tak : gdyby oni jeszcze coś ci zrobili, to wtedy powiesz to nam, a my pogadamy jakoś tak delikatnie z nauczycielami.... - zaproponował Renji.
- No nie wiem... - w rzeczywistości Ichi wcale nie miał zamiaru mówienia im już czegokolwiek. Postanowił, że sam sobie poradzi. Na razie liczyło się jak najszybsze spławienie znajomych...
- Nie powiemy bezpośrednio o tobie... tylko w kontekście zwrócenia uwagi tamtym..bo ja wiem? Może większy nadzór? - Abarai cały czas starał się przekonać do swoich racji.
- No dobra... - powiedział Kurosaki. Nie chciał kłamać. Jednak nie miał wyboru.
- To świetnie! - gdy to już ustalili, wszyscy obecni w pokoju wstali. Nastolatek odprowadził znajomych do drzwi, a tamci wyszli. Odetchnął z ulgą. Odwrócił się na pięcie i z zamiarem pójścia do siebie, zaczął wspinać się po schodach. Zatrzymał do jednak czyjś głos.
- Kurosaki-kun? - Ichigo aż podskoczył. Okazało się, że Inue wcale nie wyszła z mieszkania razem z innymi.
- C-Co ty tutaj robisz? - zapytał rudzielec.
- Ja...Przepraszam. Miałam dać ci jeszcze lekcje. - powiedziała i zarumieniła się. Kurosaki kompletnie nie wiedział, dlaczego.
- Um..no okey. To chodź do mnie.
- D-Dobrze! - odpowiedziała szybko i wspięła się po stopniach.
   W pokoju chłopaka Orihime dała mu zeszyty i zaczęła tłumaczyć tematy. Ichigo słuchał uważnie, od czasu do czasu zadając jakieś pytanie. Kiedy skończyła, odezwał się :
- Wiem, że to może trochę dziwne, ze o to pytam, ale czemu nie przyszedł z wami Ishida?
- Aaa..Ishida-kun! Źle się poczuł, od razu po szkole poszedł do domu. W sumie, to nie wyglądał tak
źle...Jednak od rana był jakiś dziwny...
- Dziwny?
- No...Może jestem przewrażliwiona, ale zdawał się być strasznie zmyślony i nieobecny. Zupełnie jak nie on! Nie zgłaszał się ani razu, a na przerwach cały czas przesiadywał w łazience. Unikał rozmowy z nami...
- Wiesz może, dlaczego? - dla Ichiego wydawało się to dziwne...
- Nie...Do dzisiaj wszystko było normalnie, więc nie wiem, czemu...
- No dobra, dzięki. Chodź, odprowadzę cię do drzwi. - powiedział pomarańczowowłosy i razem z dziewczyną wstali i udali się do przedpokoju.
- Do jutra, Kurosaki-kun.
- Do jutra.
A! Właśnie! Coś mi się przypomniało...Sensei wspomniała dzisiaj o jakiejś tematycznej dyskotece...Ma się ona odbyć za tydzień... Trzeba przyjść z kimś. Byłbyś zainteresowany? - zapytała z nadzieją w głosie.
- Hmm...Tematyczna dyskoteka?.... Niby na jaki temat..?
- Nie wiem...szczegóły mają powiedzieć jutro. Ponoć uczniowie 3-cich klas coś takiego organizują już 7 raz z rzędu.
- Uhum...
- Więc?
- He? A...więc...w sumie mógłbym pójść. - Ichi odpowiedział dopiero po chwili namysłu. "Do czego ona..."
- Cieszę się. - szepnęła, po czym dodała na odchodne : - tylko pamiętaj, trzeba przyjść z kimś!

***
   Ichigo nie długo ciszył się spokojem w pustym mieszkaniu. Nie całe 20 minut po wyjściu Orihime do domu wróciły Yuzu i Karin. Zaraz po nich przyszedł Isshin, który po swoim rutynowym odgrywaniu głupa, postanowił poważnie porozmawiać ze swoim synem w salonie...
- Ichigo, mam do ciebie pewną sprawę. Jako że w zasadzie nigdy nie sprawiałeś problemów wychowawczych, uważam, że jesteś dosyć dojrzały, aby...No właśnie. Jak wiesz, od jakiegoś czasu ranga mojej kliniki ogromnie wzrosła, a ja stałem się dość prestiżowym medykiem...przez to, ostatnio mało czasu spędzamy razem. Dlatego wziąłem sobie wolne na tydzień i chciałbym z wami gdzieś wyjechać. No ale ty...Zbliża się koniec roku, egzaminy... To nie tak, ze nie chcę jechać z tobą, po prostu za granica nie mógłbyś się dobrze uczyć i dlatego chcę, abyś został przez tydzień w domu sam. Ufam ci na tyle, ze jestem w stanie zostawić cię samego w domu. Mam nadzieję, ze pod moją nieobecność mieszkanie pozostanie w jednym kawałku....
- Postaram się.. - mruknął Kurosaki.
- No ja mam nadzieję! A teraz idź do siebie i poucz się jeszcze!
- Dobra..A którego dokładnie wyjeżdżacie?
- Za dwa dni, a wracamy za tydzień. Przepraszam, ze mówię ci to dopiero teraz, ale wcześniej nie miałem okazji...
- Nic się nie stało. Bawcie się dobrze. - powiedział obojętnie chłopak i poszedł do siebie. Tak naprawdę, to miał do ojca żal, że jak już mogą trochę czasu spędzić razem, to on jest tej szansy pozbawiony. Było, nie było, Isshin był jego ojcem. Może trochę pokręconym, ale jednak. A kiedy prawie cały czas nie ma go w domu...Eh..Mimo wszystko cieszył się, że chociaż Yuzu i Karin nie będą dorastać bez taty. Były dla niego najważniejsze, a ich szczęście liczyło się dla niego podwójnie.

***
   W tym samym czasie.
   Po wyjściu Ichigo Hichigo Shirosaki pogrążył się w pewnej lekturze. Tak ciekawej, że aż zasnął. Obudził się dopiero wieczorem. "Kurde....zasnąłem...Która godzina? 23? Nie jest tak źle..." - pomyślał jeszcze nie do końca rozbudzony. Zamknął książkę, wstał i udał się do swojego pokoju. Tam odłożył dzieło na regał i poszedł się wykąpać. Napuścił wody do wanny, rozebrał się i wszedł. Czując ciepło, odprężył się. Zaczął jeszcze raz przemyślać swoją sytuację. Nie wiedział, czy robił dobrze, okłamując Kuroskaigo. Może od razu trzeba było powiedzieć mu prawdę...? Nie...To zdecydowanie przyspieszyłoby fabułę tego opowiadania, a Shiro chciał, żeby osiągnęło co najmniej 10 części. W takim razie....Co miał robić? Dalej ciągnąć swoją farsę, czy może...nie...Przecież Ichigo prawie go nie zna....Eh... Myśląc tak intensywnie, zasnął ponownie.


*****************************************************************************************************************
   Yo moi kochani! Witam was w kolejny poniedziałek. Mam nadzieję, ze jakoś radzicie sobie z pogodą ;) Ja osobiście ledwo żyję XD
   Co do opka...Tak, podobnie jak Hichigo chcę dobić przynajmniej do 10 w tej fabule ^^ Będzie nieco wolniej się rozwijać, ale już od przyszłej części będzie się dziać. I to tak na poważnie *.*
   Radzę wam zaglądać na bloga częściej, mam straszny napad weny i trochę wolnego czasu ^^ Poza tym, w "ogłoszeniach" postaram dodać się w krótce rozpiskę notek na najbliższy czas, bo będzie trochę zawirować ;p
   I na osłodę życia - będzie spam ze zdjątkami Hichigo. Mam jakąś fazę 0.0 Następnym razem Ichi ^^ Możecie pisać w kom, które najbardziej wam się podoba, to dodam na stałe na bloga. Mi osobiście nr. 1 ^.^

1. Kooooocham ^♥^















2. To...coś w sobie ma :)
.















3.


4. Taki szekszi.... 0.0


5.


6. Jedno z moich ulubionych ^^


7.


8. <3


9. Ostatnimi czasy moje profilowe na google XD







poniedziałek, 26 maja 2014

LIEBSTER AWARD - czyli coś o mnie i nie tylko ;p

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za 'dobrze wykonaną robotę'. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie  obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 10/11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 10/11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 10/11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

No to tak..zostałam nominowana przez: 



1. Od jak dawna prowadzisz blog?
W sumie...Od września 2013r. ^^

2. Ulubione anime?
Blech oczywiście!

3. Jaki jest twój ulubiony aktor/aktorka?
Emma Wotson - tak, lubię "Harry'ego potter'a" XDD

4. Jaki jest twój najmniej lubiany przedmiot w szkole?
Gejografia ><

5. Najczęściej słuchany rodzaj muzyki?
J-rock, metal, openingi i endingi anime ^*^

6. Ulubiona postać z filmu, anime lub książki?
Hichigo Shirosaki. Uwielbiam go, inspiruje mnie w wielu sprawach. Psychopata pod każdym kątem! ^^

 7. Ulubiona pora roku?
Zdecydowanie lato ♥

8. Jakie masz hobby?
Hm..Rysuję, śpiewam, oczywiście prowadzę bloga ^^

9. Posiadasz zwierzątko jak tak to jakie?
Mam chomika 0.0

10. Gdybyś mógł/mogła spotkać jakiegoś aktora/postać z książki, filmu lub anime to kogo?
Haha..ciekawe pytanie! Prawdopodobnie...Ichigo? Tag, chciałabym mieć takiego szekszi hollowa w swoim wnętrzu, z którym mogłabym czasem porobić to i owo... =^^= Ichi - zazdroszczę ci ;-;

Dobra..Moje pytanka to:

1. Ulubiona manga?
2. Ulubione anime? 
3. Twoje zainteresowania?
4. Gdybyś mógł/mogła doradzić - to co by zmienić w moim blogu?
5. Fanka/fan yaoi?
6. Jeśli tak, to ulubiony parring? Z uzasadnieniem oczywiście ^^
7. Gdybyś mógł/mogła, to do jakiego anime byście się przenieśli?
8. Postać z anime/mangi, która inspiruje?
9. Twój największy lęk?
10. Wierzysz, że shinigami naprawdę istnieją...? XDD

Blogi, które ja nominuję ^^ :
http://hichiichi-yaoi.blog.onet.pl/
http://yaoi-doujinshiopa.blog.onet.pl/
http://one-short-story-about-yaoi.blogspot.com/
http://ainohanashi.blogspot.com/
http://yaoibleach.blogspot.com/

Będę uzupełniać, gdy znajdę chwilę ^*^


Gakusei jidai III

   Ohayou minna! Przeczytałam Wasze nowe komentarze i  muszę szczerze przyznać, że mnie zachwyciły! ♥ Bardzo mi miło, że nowe opko się podoba, gdyż nad fabułą myślałam dość długo. Miałam jeszcze kilka innych pomysłów, ale ostatecznie z nich zrezygnowałam. No ale cóż, naprawdę się cieszę, że podoba Wam się tutaj Hichigo, bo ja także go takiego uwielbiam ^^
    Na koniec mogę jeszcze coś zdradzić. Pracuję nad następną fabułą, w której Hichigo będzie, no że tak to ujmę, seryjnym mordercą, psychopatą itd..itd..Ale w stosunku do Ichiego będzie potulny niczym baranek! No, myślę, że to tyle z nowości i rozpisałam się na temat ^3^ Następne notka prawdopodobnie w poniedziałek.

***************************************************************************************************************************************************
   Po wyjściu z magazynu prowadził Shirosaki. Jak się okazało, niedaleko stał jego motor, którym przyjechał.
- Um..Shiro.. - zaczął nieśmiało pomarańczowowłosy. - Jak masz zamiar przejechać ze mną przez połowę miasta tak "ubranym"? W mojej okolicy kręci się dość dużo osób i..
- Pf..Też pytanie. Nie jedziemy do ciebie. - przerwał Hichigo. - Masz rację : w twojej okolicy mieszka sporo ludzi, którzy uznaliby nas za wariatów. Dlatego tez udamy się do mnie. - wytłumaczył albinos, zakładając kask. Ichigo oniemiał. Miał pojechać pół-nagi w zupełnie nieznane mu miejsce z postrachem uczniów (i niektórych nauczycieli) w szkole?! O nie...Nie zgodzi się tak łatwo! Ale kiedy otwierał już usta, by wyrazić swój jawny sprzeciw, został uciszony jednym, groźnym spojrzeniem tych krucho-czarnych oczu. - Jeśli tak bardzo chcesz, do domu możesz sobie wracać na piechotę.
- Jeny..No niech będzie.. - powiedział Ichi, dając tym samym za wygraną.
- No właśnie. A teraz się ładuj. - zarządził Shirosaki. Sam siedział już na maszynie i zapalał silnik. Kurosaki posłusznie usadowił się za nim. - Obejmij mnie.- polecił po chwili Shiro.
- C-Czemu?? - zapytał szybko Kurosaki. Poczuł, ze po raz kolejny tego dnia zalewa się czerwienią.
- Bo tak mówię. Nie chcesz chyba zlecieć? Zawczasu informuję jeszcze, że nie mam prawa jazdy. -wyznał Hichigo. Zaraz potem ruszył z piskiem opon. Ichi tymczasem przeraził się wiadomością albinosa, dlatego też gwałtownie wczepił się w plecy 3-cio klasisty, wtulając w nie twarz.
   Zanim gołe nogi Ichigo nie zamarzły doszczętnie, Shirosaki dojechał do celu. Przez całą drogę albinos dobierał jak najmniej uczęszczane trasy, dzięki czemu oszczędził nastolatkowi wstydu. W końcu udało się im bezpiecznie zaparkować przed niewielkim, jednorodzinnym domkiem. Budynek miał białe ściany i czarną dachówkę. Wyglądał bardzo nowocześnie. Idealnie komponował się na tle pobliskiego lasu. Na podwórku podjazd do garażu był usypany białym żwirem. Była tez mała fontanna i krzaki róż przy ogrodzeniu. Słowem - typowy dom bogacza.
- Mieszkam sam. - poinformował chłopaka Hichigo. Obaj zeszli już z motoru, który został odprowadzony przez właściciela do garażu. Stali teraz przed dużymi, orzechowymi drzwiami. - Mówię ci to, żebyś się nie krępował.
- Dzięki. - odpowiedział Kurosaki. Weszli do środka. Według Ichiego, domek był naprawdę ładnie urządzony. Ładnie i bogato :3 Biała podłoga, ściany i meble. Czarny blat kuchenny i ozdoby, wraz z niektórymi sprzętami domowymi. Nastolatek zaczął się zastanawiać, czy znajdzie tu choćby jeden, inny kolor, nie licząc pozłacanych ram czarno-białych obrazów.
- Chodź tędy.. - polecił albinos chwytając chłopaka za rękę i ciągnąc go po schodach na 1-sze piętro. Wystrój tam nie różnił się prawie niczym, niż na dole. Korytarz był bogato oświetlony. Shiro cały czas trzymając dłoń Kurosakiego, poprowadził go za jedne z pięciu drzwi. Owe pomieszczenie okazało się luksusową łazienką. -Okey..wykąp się teraz, a ja poszukam jakiś ubrań dla ciebie. Gdybyś potrzebował mojej pomocy, po prostu zawołaj. - poinformował pomarańczowowłosego Hichigo i wyszedł, pozostawiając go samego.
- Obejdzie się. - mruknął Ichi, po czym zaczął zdejmować z siebie ubrania..to znaczy koszulę i bokserki.
   Kiedy rozprawił się z resztką swojego odzienie, wszedł do kabiny prysznicowej. Nie chciał się kąpać w wannie (która była raczej małym basenem), gdyż wolał załatwić to szybko. Odkręcił zatem wodę, ale nagle..ŁUP! Kurosaki pośliznął się na mydle i z głuchym łoskotem wylądował w brodziku, przy okazji zalewając wszystko dookoła. Na jego nieszczęście w tej samej chwili rozległo się krótkie pukanie i głos :
- Wchodzę! - Ichigo nie zdążył nawet wyrazić sprzeciwu, kiedy do łazienki wszedł Hichigo. Od razu zauważył, że coś jest nie tak.
- Ichi! Wannę masz obok!Jeśli chciałeś posiedzieć sobie trochę dłużej, to przecież nikt ci nie broni! - zganił nastolatka. Tamten jednak nie był w stanie się poruszyć. Upadł na dno brodzika kością ogonową, co spowodowało u niego chwilę bezdechu i ogromny, paraliżujący ból kręgosłupa. Do oczu mimowolnie naszły mu łzy. Do tego Shirosaki bezwstydnie patrzył na niego i jego klejnoty! ><
- Coś ci się stało? - Shiro w końcu skojarzył fakty i podszedł do nastolatka.
- N-Nie..- wyszeptał tamten.
- No właśnie widzę...Anie na chwilę nie można cię spuścić z oczu!
- Nie traktuj mnie jak dziecka! - zdenerwował się pomarańczowowłosy, próbując się podnieść, ale tylko syknął z bólu.
- Wstań i powiedz mi to prosto w twarz.
- N-Nie mogę. - i rzeczywiście. Jego kolejna próba podniesienia się, zakończyła się porażką.
- Tak, jak myślałem... -  mruknął sam do siebie albinos i pochylił się nad Kurosakim. Delikatnie złapał go i podniósł. Ichi nie protestował. W końcu, sam nie miałby szans na samodzielne wyjście spod prysznica.
   Shiro zaniósł Ichigo do pokoju gościnnego, mieszczącego się obok łazienki, gdzie położył go na ogromnym, miękkim łóżku. Następnie chwycił przygotowany wcześniej ręcznik i zaczął osuszać nim skórę nastolatka. Oczywiście, nie obyło się bez sprzeciwów i rumieńców, ale albinos jakoś niespecjalnie się nimi przejął...
   W końcu Hichigo dopił swego. Ichigo był cały suchy. Czerwony, zły, ale przynajmniej nie mógł się już zaziębić. Pozostawała jeszcze kwestia jego nagości.
- W szafie są ubrania. Możesz się ubrać,  w co tylko chcesz i to zatrzymać. Jak skończysz to zejdź na dół. Musimy pogadać. - powiedział Shiro i wyszedł z pokoju, cicho zamykając za sobą drzwi. Tymczasem Kurosaki siedział jeszcze chwilę na łóżku, zanim dotarło do niego polecenie 3-cio klasisty. Wciąż nie mógł pogodzić się  zmyślą, że Shirosaki okazał się całkiem inny, niż mówiły plotki. Nawet go wytarł! W dodatku zdawał się być taki..troskliwy. To wszystko było dziwnie podejrzane, ale faktem było, że Ichigo nigdy wcześniej nie poznał chłopaka osobiście. Nie mógł więc oceniać go na podstawie plotek. A jednak. Zrobił to. Nawet bał się o siebie, ale w końcu miał się przekonać, jak bardzo się mylił.
   Wciąż czując ból u dołu kręgosłupa, Kurosaki podniósł się, najmniej gwałtownie jak tylko potrafił i chwiejnym krokiem podszedł do szafy. Gdy ją otworzył, oniemiał. Mebel był ogromny. W dodatku, cały wypchany najróżniejszymi częściami garderoby. Było tu  w zasadzie wszystko - od czystych i schludnie poukładanych bokserek, po  garnitury. Widząc to wszystko, nastolatek speszył się. Albinos musiał być naprawdę bogaty...Miłe uczucie rozeszło się po ciele Ichigo. Shirosaki wykazał się prawdziwą hojnością, pozwalając mu na wzięcie rzeczy pasujących na niego. Zachęcony swoimi przemyśleniami, pomarańczowowłosy wyciągnął z szafy potrzebne rzeczy, po czym zaczął się w nie ubierać. Kość ogonowa jeszcze trochę bolała, ale nie aż tak, by utrudniać przebieranie.
   W ciągu 5-ciu minut Kurosaki był gotowy. Założył na siebie czyste bokserki, dzięki czemu od razu poczuł się pewniej, fioletowy T-shert z nazwą jakiegoś zespołu rock'owego, czarne dżinsy i oczywiście skarpety. Stanął przed lustrem, które wisiało w kącie pokoju, obejrzał się i ruszył w stronę drzwi. Gdy znalazł się już na korytarzu, zawahał się. W która stronę powinien iść? Zaryzykował prawo. Na szczęście, zaraz odnalazł drewniane schody, dzięki którym zszedł na dół.
- Shiro!? - zawołał. Nikt mu nie odpowiedział. Zaskoczony tym faktem, ruszył przed siebie. Znalazł się w kuchni. Kątem oka zauważył szklankę soku, przypominając sobie tym samym, jak bardzo jest spragniony. Rzucił się na naczynie i jednym łykiem wypił jego zawartość. Zamierzał nalać sobie jeszcze, gdy nagle ktoś złapał go za ramię. - AAA! - krzyknął przerażony, a w efekcie mocnego przerażenia, wypuścił szklankę z dłoni. Upadła na podłogę i zbiła się.
- Ichigo..
- Shiro! Tak mi przykro! Poczekaj, zaraz to posprzątam! - powiedział cicho Ichi i drżącymi rękoma zaczął zbierać kawałki szkła.
- Nie, to mi jest przykro, nie chciałem cię wystraszyć...A teraz zostaw to, jeszcze się pokaleczysz, a poza tym... - i Shirosaki zgadł. Nim zdążył wysłowić się do końca, pomarańczowowłosy syknął i złapał się za krwawiący palec. - No pięknie. Chodź ze mną, opatrzę ci to. - rozkazał albinos i ciągnąc chłopaka za sobą, wszedł do łazienki na parterze. Tam usadził go na oparciu wanny i uklęknął przed nim, przemywając ostrożnie jego ranę.
- Przepraszam. Nie chciałem tego zbić. - oznajmił ze skruchą Ichigo.
- Głupku! Nic się nie stało! Szklanek mam w domu pełno, a ty się skaleczyłeś...
- To przecież nic poważnego.
- I co z tego?! Nie chcę, żebyś teraz się z tym męczył. -  w słowach Hichigo, Kurosaki wyczuł troskę. Uśmiechnął się lekko. Od kiedy jego mama nie żyła, zawsze sam musiał opatrywać sobie tego rodzaju skaleczenia. Jego ojciec był zbyt zajęty badaniami w swojej klinice.
- dziękuję. - szepnął.
- Nie ma za co. - odpowiedział Hichi, kończąc zawiązywać bandaż na palcu chłopaka. - No i gotowe. Chodźmy teraz do salonu, muszę ci coś powiedzieć. - wytłumaczył albinos i razem z nastolatkiem przeszli do innego pokoju, gdzie usiedli koło siebie na kanapie.
   - O czym chciałeś mi powiedzieć? - zapytał Ichigo. Był tego bardzo ciekaw.
- Hmmm..zastanawiałeś się może, czemu ci tak pomagam? Czemu znam twoje imię , nazwisko..? - zaczął poważnie Shiro.
- No..tak.
- Teraz mogę ci to powiedzieć. Po prostu..już od dłuższego czasu ci się przyglądam. Chciałem zagadać, ale bałem się twojej reakcji. Raczej zapoznałeś się już z plotkami o mnie? - padło pytanie.
- Tak, wiem o tobie dużo. Byłem niemal pewien, że to prawda, ale po bycie tutaj, u ciebie, przekonałem się, ze tak naprawdę jesteś inny..
- Hm..okey. Niech na razie tak zostanie, aczkolwiek powinieneś wiedzieć, że w każdej plotce, czy legendzie, kryje się ziarno prawdy. - Ichigo poczuł, jak serce zaczyna bić mu co raz szybciej. Postanowił jednak nie zadawać pytań, dlatego skinął tylko niepewnie głową. - Mniejsza o szczegóły. Chciałem cię poznać, bo wydawałeś mi się właściwą osobą do tego.  - pomarańczowowłosy przełknął ślinę. O co mogło mu.. - Zakochałem się. - Kurosaki był pewien, ze się przesłyszał. - Więc..chcę prosić się... - takiego napięcia nie czuł już dawno. Z trudem przełknął ślinę. -...o pomoc.
- CO?!?!?! - wypalił. Dopiero potem zdał sobie sprawę, że zrobił to ciut za głośno.
- Wiem, że możesz być tym zaskoczony, ale w zasadzie nie mam przyjaciół. Wszyscy się mnie boją. A ty..teraz już trochę mnie poznałeś, więc..Naucz mnie, co powinienem robić. Nigdy nikogo nie miałem. Nie mam pojęcia, co powinienem robić. - wyznał albinos i spuścił wzrok na podłogę. Kurosakiego zamurowało. Nawet się trochę rozczarował. Shiro zakochał się w kimś i prosił o pomoc. Zaufał mu, mówiąc to. A on? Sam już nie wiedział, co ma powiedzieć. Hichigo był zupełnie inny, niż wszyscy, których znał. Poczuł do niego sympatię. A teraz..Był więcej niż pewien swojej decyzji.
- Pomogę ci - chciał spędzać z albinosem każdą wolną chwilę. Dowiedzieć się o nim jeszcze więcej. Co mogło być do tego lepszą wymówką, niż owa "pomoc"?
- N-Naprawdę?! - Hichigo nie mógł uwierzyć własnym uszom. Kto by przypuszczał, że jego plan wypali...
- Zrobię, co w mojej mocy. Sam też nigdy nikogo nie miałem..ale jestem pewien, ze jakoś sobie poradzimy.. - powiedział Ichi i spojrzał  w oczy Shiro. Jego spojrzenie hipnotyzowało. Nie mógł odwrócić wzroku. Nagle Shirosaki zbliżył się nieco do nastolatka. Wyciągnął dłoń w jego kierunku i...pogładził jego czerwony policzek.
- Masz bardzo gładką cerę. - usłyszał komplement. Mógł już wyczuć, jak ciepły oddech albinosa owiewa jego twarz.
   Ichigo zupełnie nie spodziewał się tego, co stało się chwilę później. Hichi odchrząknął i wstał, odwracając się do nastolatka tyłem.
- No dobrze..Kiedy się ubierałeś, pojechałem złożyć komuś małą wizytę. Dlatego mnie ni było, gdy byłeś już na dole.
- Um..A gdzie pojechałeś? - zapytał pomarańczowowłosy.
- Do Eokiego.
- Jak to?!
- Zabrał twoją torbę i ubrania. Chyba chciał się masturbować przy twoich rzeczach, bo nie był zachwycony perspektywą oddania mi ich...W każdym razie, są prze drzwiach.- wyjaśnił Shiro, po czym wstawił wodę na herbatę, wciąż odwrócony tyłem do chłopaka.
- Shiro?
- Tak?
- Dziękuję. I chyba będę się już zbierać.. - wyszeptał Ichigo.
- Jak chcesz. Masz juro czas po szkole?
- Mam..
- No to się spotykamy. - postanowił Hichigo. Tymczasem Kurosaki wstał i zaczął kierować się w kierunku drzwi. Tak, jak powiedział albinos, były tam jego rzeczy, które chwycił. Zanim jednak wyszedł, zdecydował się zapytać :
- Hichigo...W kim się zakochałeś?
- Heh..Nie martw się, na pewno nie w tobie. - odparł Shirosaki. W końcu się odwrócił. - Do jutra.
- Ta..Do jutra. - Ichi pchnął drzwi i opuścił lokum albinosa. Z trudem przełknął gule  w gardle. Nie wiedział, dlaczego. Po prostu słowa Shiro go zabolały. Ale w końcu...czego on się spodziewał? Nie tylko po Hichigo.  Sam nie był gejem. Nic nigdy nie ciągnęło go do chłopaków. Jednak teraz...miał wrażenie, ze Shirosaki zachwiał całą dotychczasową równowagą  w jego wnętrzu...

****************************************************************************************************************
   No dobra. Jeszcze tylko parę słów na temat opowiadania. Dom Hichigo opisuję tu jako..swój wymarzony! Nie dziwdzie się, wasza adminaka uwielbia kolory SHIRO oraz KURO ♥♥♥ No i jeszcze co do upadku Ichiego na kość ogonową..pomysł wpadł mi do głowy nagle i niespodziewanie, a to przez to, ze ja tez kiedyś zaliczyłam taki upadek. No, może nie pod prysznicem, male jak wchodziłam na drzewo XDD w sandałach, trzeba dodać. No i...spadłam i uderzyłam się właśnie w kość ogonową, co naprawdę potwoooooooooornie boli! ;-; No i to chyba tyle..^^

wtorek, 20 maja 2014

Gakusei jidai II

     Kurosaki przyspieszył kroku. Znajdował się w ciemnej uliczce. Co chwila potykał się o własne nogi, co spowodowane było nerwami. W końcu dotarł do miejsca, gdzie o ścianę opierał się Sudo. W ustach trzymał papierosa, którym po chwili się zaciągnął.
- Też chcesz trochę, Kurosaki? - zapytał, ale kiedy tylko Ichigo poczuł dym, zakasłał, co Eoki uznał za stanowczą odmowę. - Jak uważasz... - zaczął po chwili milczenia. - ...po co cię tu sprowadziłem?
- Ne wiem, a szczerze powiedziawszy nie odchodzi mnie to. Chcę coś tylko wyjaśnić : tolerowałem skrajnie nasze bójki, ale to, co zrobiłeś wczoraj, przekroczyło granicę. Nie zamierzam tak tego zostawić. - wywarczał Ichi, zagryzając wargę na końcu. Zdjął torbę z ramienia i rzucił ją na ziemię. Krótko mówiąc, był wściekły.
- Hahaha...Chcesz rewanżu? Proszę bardzo! Ale wiesz, każda przegrana ma swoją cenę.. - mruknął 3-cio klasista, po czym wyjął z kieszeni dwa, srebrne kastety. Założył je na dłonie. Stali teraz na przeciw siebie, mierząc się wzrokiem i oceniając siłę przeciwnika. W chwili, gdy ruszyli do ataku, niedogaszony papieros upadł na ziemię.
    Ichigo zdawał się być bez szans, w porównaniu do tęgiego Eokiego, dodatkowo uzbrojonego w kastety. Jednak nastolatek, dzięki temu, że był wysportowany, szybki i dobrze zbudowany, dawał sobie radę. W pierwszej minucie bijatyki tylko unikał ciosów. Kiedy poznał już nieco styl walki Sudo, był już w stanie przewidzieć jego następny ruch. W chwili, gdy tamten próbował zaatakować go w brzuch, nastolatek złapał jego rękę i wykręcił. Podstawił mu nogę, a drugą kopnął w plecy. Eoki był skazany na porażkę. Ichi chciał go jeszcze uderzyć w głowę, by pozbawić przytomności, ale powstrzymał go ktoś, kto przyłożył mu od tyłu ściereczkę do twarzy. Pomarańczowowłosy poczuł dziwny zapach, ale nie mógł się nad tym zastanowić, bo kompletnie odpadł z sił. Odpłynął.
***
   Ocknął się około południa, we wnętrzu jakiegoś magazynu. Było ciemno, zimno i wilgotno. Chciał odejść, ale dopiero po chwili zorientował się, że jest do czegoś przywiązany. Okazało się, ze to coś, to stół. Kolejną jego czynnością była próba wołania o pomoc. Bezskutecznie. Miał w ustach knebel. Zaczął wiercić się na stole, aż w końcu udało mu się przekręcić z pleców na brzuch. Wtedy też z przykrością zauważył, że okazał się być rozebrany od pasa w dół. Na sobie miał tylko lekko odpiętą, białą koszulę. Jego największy horror dopiero się zaczynał.
   Ichigo czuł się, co najmniej, niekomfortowo. Cały roznegliżowany, związany i w dziwnej pozycji (to, że sam się do takowej sprowadził, nie miało znaczenia ;p) Liny nie zamierzały puścić. Dokładnie związane, oplatały jego ręce na karku. Nogi miał rozszerzone i połączone więzami z rękami. Nie mógł wykonywać żadnych gwałtowniejszych ruchów, by się nie udusić, czego nie ułatwiał mu kawał szmaty wepchnięty do ust. Próbował go wypluć, ale się nie udało.
   Już po paru chwilach od wybudzenia, Kurosaki stracił poczucie czasu. Pół godziny, które musiał przeczekać trwało dla niego wieki. zaczął się trząść, ale sam dobrze nie wiedział, czy to ze strachu czy z zimna.
   Na reszcie ktoś raczył pojawić się w magazynie. Niestety, na widok nowo przybyłego, nastolatek nie ucieszył się.
- Co tam, truskaweczko? - zapytał Sudo i usiadł na stoliku, obok Kuroskaiego, który szarpnął się nerwowo, chcąc zachować bezpieczną odległość. - Jak widzę, zwarty i gotowy? - zażartował Eoki, po czym klepnął Ichigo w nagi, lewy pośladek, który zaraz po tym, zrobił się czerwony. 3-cio klasista co i rusz pozwalał sobie na więcej. Dotykał wrażliwych punktów chłopaka, sprawdzając jego reakcję. Tymczasem Ichi co raz bardziej się denerwował. Przełknął ogromną gulę w gardle, starając się pogodzić z myśl, że zaraz zostanie zgwałcony. Najbardziej przestraszył się, kiedy Sudo zaczął drażnić palcem jego wejście, szepcząc mu do ucha :
- Jeśli będziesz grzeczny obiecuję, że nie będzie bolało. Uprzedzałem cię wcześniej, ze przegrana będzie miała swoją cenę.. - z obrzydzenia przeszedł pomarańczowowłosego dreszcz. Wzdrygnął się, kiedy poczuł jak palec powoli, acz stanowczo zagłębia się w jego wnętrze. Nastolatek jęknął z przerażenia, szeroko otwierając oczy. Nie bolało go to w prawdzie, ale odczuwał dyskomfort, a świadomość, co ten żul właśnie robi, napawała go paniką i odrętwieniem.
   Eoki wyjął z nastolatka palec, po czym oblizał go lubieżnie. Nie mógł się już dłużej powstrzymywać. Obślinił przy okazji drugi palec i wepchnął je brutalnie w chłopaka. Ichigo próbował krzyczeć, kiedy ten tym spod ciemnej gwiazdy go przygotowywał, ale uniemożliwiał mu to knebel. W tamtej chwili czuł się po prostu bezbronny. Tymczasem Sudo dopiero się rozkręcał. Dołożył trzeci palec, co zaczęło bardzo boleć. Kurosaki starał się jeszcze raz wyrwać, ale jego ciężka praca poszła na marne.
   3-cio klasista uznał, ze jego zabawka jest już gotowa. po raz ostatni przejechał palcem po wilgotnym odbycie nastolatka. Zaraz po tym, zaczął szamotać się za swoim paskiem, a następnie ze spodniami, które nie mogły już dłużej bezboleśnie utrzymywać jego erekcji. Ichigo starał się już nie ruszać, ponieważ sznury na jego ciele, przy próbach wydostania się, obtarły skórę na jego nadgarstkach oraz szyi do krwi. Kilka łez spłynęło po jego policzku,, spadając na drewniany blat stolika. W oczekiwaniu na najgorsze, zaczął liczyć sekundy. Gra wstępna Eokiego ani trochę go nie podnieciła. Był pewien, że po tym wszystkim zostanie mu w pamięci uraz.
   Sudo zamarł w przerażeniu, dokładnie w chwili, kiedy zamierzał złapać Kurosakiego za biodra, aby tamten się nie wyrywał, i w niego wejść. Przyczyną jego stanu był ktoś, kto z hukiem otworzył drzwi magazynu, wpuszczając do niego strugę światła, która poraziła pomarańczowowłosego w oczy. Przez to nie mógł zobaczyć, kto przyszedł mu na ratunek
- Eoki! - po pomieszczeniu rozległ się wściekły, męski głos, niesiony przez echo. - Zostaw chłopaka!
- Więc to jednak byłeś ty.. - szepnął sam do siebie Sudo. - Wiesz, powiem ci coś! - zwrócił się do nowo przybyłego, starając się zachować zimną krew. Nie udawało mu się to zbytnio, gdyż głos nieco za bardzo mu się trząsł.
- Nie obchodzi mnie to. Po prostu go zostaw! - po tonie głosu chłopaka, Ichigo stwierdził, iż tamten był już mocno zniecierpliwiony.
- Nie masz prawa mi rozkazywać! To mój teren, są tutaj moi ludzie! - Sudo ze zdenerwowania zaczęły się trząść ręce. - Jesteś skończony! Chłopaki, pokażcie mu, kto tutaj rządzi! - wydarł się. Pomarańczowowłosy przymknął oczy, oczekując na kolejny ciąg zdarzeń. Spodziewał się, że an komendę 3-cio klasiści wybiegną z jakiegoś zaułka i jego wybawca skończy ponownie, jak on sam. Bał się. Jego jedyny promień nadziei zdawał się gasnąć, ale..nic się nie wydarzyło. Kompletnie nic. Nikt nie wybiegł z ukrycia z głuchym krzykiem, nikomu się nie oberwało. Tymczasem nieznajomy zaczął zbliżać się w kierunku oniemiałych, tłumacząc spokojnie :
- Jesteś naprawdę żałosny, Eoki. Twierdzisz, ze wiesz, co ci grozi,a le w rzeczywistości nie masz nawet ludzi. No, w każdym razie te worki treningowe, które spotkałem na zewnątrz, dobrą ochroną nazwać nie można. Przemyśl moje słowa, gdy następnym razem "zorganizujesz" podobną akcję. A teraz wypuść Ichigo, albo ja będę zmuszony to zrobić. Tyle, ze wtedy ty nie wyjdziesz z tego cało... - zagroził tajemniczy osobnik, będący już około 7 metrów od Eokiego. -Ogłuchłeś?! - dodał, kiedy tamten nawet się nie poruszył. Dopiero po tej uwadze, 3-cio klasista błyskawicznie podciągnął do góry swoje spodnie, wyjmując z nich nóż. Bardzo chętnie by nim zaatakował, ale był świadom, że w starciu z takim przeciwnikiem na niewiele się on mu zda. Zamiast tego zaczął posłusznie oswobadzać nastolatka. Kiedy już to zrobił, odsunął się na bezpieczną odległość. Nikt nie zwracał na niego uwagi, gdy w końcu zniknął z terenu magazynów. Do Kurosakiego podszedł jego wybawca. Dopiero wtedy Ichi mógł przyjrzeć mu się uważnie. Chłopak miał bardzo jasną karnację, średnio-długie białe włosy i złote oczy, których białka mieniły się na czarno. Był ubrany w zwykły, szkolny mundurek, z tym wyjątkiem, że pod rozpiętą górą uniformu miał czarny, ściśle przylegający do umięśnionego ciała, podkoszulek. Niewątpliwie pochodził z tej samej szkoły, co wciąż jeszcze wstrząśnięty pomarańczowowłosy.
- Nic ci nie jest? - zapytał, stojąc naprzeciwko wystraszonego Ichigo. Nastolatek nie odpowiadał. Usiadł tylko na stole, rozmasowując nadgarstki, na których okazała się być zaschnięta krew. Wierzchem dłoni wytarł jeszcze załzawione oczy. Mimo, iż był w 1-szej klasie liceum, w tamtym momencie czuł się jak małe dziecko. Drżał. Sudo nie był w rzeczywistości straszy tylko o dwa lata. Miał 20 lat, a to przez to, że kiblował w poprzednich klasach. Był, nie dość, ze starszy, to jeszcze silniejszy. Albinos wiedział o tym, dlatego starał się dotrzeć do Ichigo jak najdelikatniej. Nie chciał dawać mu kolejnych powodów do obaw.
    Albinos zbliżył się do Ichigo powoli, niczym do spłoszonego zwierzęcia. Kurosaki cały czas go obserwował. Nie był pewien, co mogło teraz nastąpić. Tamten jednak nie przejawiał złych intencji. Po chwili był już od niego w odległości kilku centymetrów. Ichi poczuł jego ciepły oddech na swoim policzku. Przestraszony, zacisnął wargi tak mocno, że aż mu zbielały.
- Spokojnie..Nic ci nie zrobię. - obiecał pomarańczowowłosemu jego wybawca. - Nazywam się Shirosaki Hichigo - na dźwięk tego imienia nastolatkowi włosy stanęły dęba.Przecież to był..! - Wiem, że pewnie nie kojarzę ci się dobrze. Plotki robią jednak swoje..- mruknął do siebie - W każdym razie, nie musisz się mnie obawiać. Gdybym chciał zrobić ci krzywdę, już dawno by to się stało. Więc? Zaufasz mi choć na ten jeden moment? - zapytał Hichigo i wyciągnął rękę do chłopaka. Ichi drgnął. Czy naprawdę był w stanie to zrobić? Zaufać największemu buntownikowi w szkole?! Kurosaki słyszał o albinosie naprawdę sporo. Podobno nigdy nikogo nie słuchał, robił, co mu się żywnie podobało, wymuszał pieniądze, wdawał się w bójki, był wmieszany w szkolny przemyt narkotyków...Oczywiście, nie wierzył w każde z tych zarzutów, ale był więcej niż pewien, że Shirosaki nie był bezpieczną osobą. Wahał się cały czas. W końcu zadecydował. Nic gorszego  nie mogło się stać. Przyjął rękę albinosa, który pomógł mu wstać.
- Miło mi, że zdecydowałeś się współpracować, Ichigo. - wyznał zadowolony Hichi.
- Właściwie..to skąd wiesz, jak mam na imię? - zapytał cicho Kurosaki. Spojrzał w podłogę. Nie miał odwagi spojrzeć na chłopaka.
- Hmm.Już w sumie od dawna cię obserwowałem. Chciałem poprosić cię o pomoc w pewnej sprawie. - odpowiedział tajemniczo Hichigo.
- Co to za sprawa?
- Dowiesz się w swoim czasie. A teraz chodźmy.
- Ale..Hichigo-senpai...
- Mów mi Shiro.
- Dobrze..Shiro..ale ja nie mam swoich ubrań. - wyznał skrępowany nastolatek.
- No tak. - albinos uderzył się otwartą dłonią w czoło. - Twoje ubrania powinny gdzieś tu leżeć...Nie mogły przecież wyparować!- powiedział Shirosaki, po czym zaczął się rozglądać. Niestety, niczego zdatnego do użytku nie znalazł. Pozostało im tylko jedno wyjście...
- Eh..Ci dranie musieli zabrać ze sobą twoje rzeczy. No cóż..Nie przejdziesz teraz ze mną całkiem nagi! Więc... - po tych słowach Hichigo zaczął zdejmować swoje spodnie, i ku zdziwieniu Ichigo, swoje bokserki.
- Shiro! C-Co ty robisz?! - zapytał podniesionym głosem pomarańczowowłosy, starając się za wszelką cenę odwrócić wzrok on najbardziej intymnych części ciała albinosa.
- Jak to co? Oddaje ci swoje bokserki. Ja sam założę same spodnie, wtedy nikt nie powinien zauważyć, że coś jest nie tak. - wytłumaczył Shirosaki, podając Ichiemu część ubioru, który tamten był zmuszony na siebie założyć. Zaraz potem Shiro wciągnął na siebie swoje spodnie i obaj byli jako-tako gotowi do drogi. Zanim jednak wyszli z magazynu, Hichi stanął naprzeciw Kurosakiego, ponownie łamiąc jego przestrzeń osobistą. Powolnymi ruchami zaczął zapinać mu rozpiętą koszulę.
- Nie odpowiedziałeś mi mi wcześniej na pytanie, czy nic ci się nie stało. - powiedział cicho albinos, a Ichi poczuł mocne wypieki na twarzy. Znów odwrócił wzrok.
- Nie zdążył mi jeszcze niczego zrobić. Gdyby nie ty..Dziękuję..-ostatnie słowo Kurosaki również wypowiedział szeptem. W tym samym momencie ostatni guzik koszuli został zapięty.
- Jeszcze zdążysz mi się odwdzięczyć. Teraz chodźmy. - oświadczył Shiro, po czym obaj skierowali się do wyjścia z budynku.

***********************************************************************************************************
   Yo yo kochani! Oto II część mojego nowego opka, mam nadzieję, że jak na razie wam się podoba, ale ostrzegam, że będzie tutaj duuuuużo niespodzianek, więc uważajcie! :3
   Pragnę jeszcze powitać gorąco wszystkich nowych czytelników bloga ^3^ Mam nadzieję, ze się wam u mnie spodoba ^^
   Kolejna część dopiero w poniedziałek..Dzisiaj zrobiłam wyjątek, bo miałam luźniejszy dzień. Aczkolwiek zbliża się powoli koniec roku, więc mam nadzieję, ze takich "wyjątków" przybędzie ^^
   Ostatnie, co mam do napisania, to to, że na mojego maila : wika9673@gmail.com możecie przysyłać propozycje waszych wymarzonych fabuł do opowiadań. To nie tak, ze ja nie mam pomysłów, ale pomyślałam sobie, ze dobrze by było od czasu do czasu wrzucić na bloga coś, co wy byście chcieli. Tak, jak to było ostatnio z TCL. Możecie do mnie śmiało pisać, rozpatrzę wszelkie wasze pomysły, ma nadzieję, pozytywnie! :*

poniedziałek, 19 maja 2014

Gakusei jidai I

   "Znowu! Znowu to samo!" - pomyślał nastolatek o marchewkowo-pomarańczowych włosach, widząc zbierającą się grupę ludzi w kierunku, do którego zmierzał. Momentalnie się odwrócił. Dobrze wiedział, o co chodziło. To już nie pierwszy raz, odkąd tylko pojawił się w szkole. Uczniowie 3-cich klas. Często zbierali się w małych grupkach, po szkolnych zajęciach, aby urozmaicić sobie jakoś czas. Właśnie jedna z takich grup, składała się z samych, bezmyślnych mięśniaków. Byli oni na tyle wredni i nietolerancyjni, że za najlepsze gospodarowanie wolnego czasu, uważali dręczenie młodszych i słabszych od siebie. Najczęściej ich ofiarą padał Ichigo Kurosaki, uczeń 1-szej klasy liceum. Ich wręcz nienawiść do nastolatka, była silnie związana z jego włosami. Z ich kolorem. Starszych uczniów to drażniło, dlatego bardzo często wdawali się w bójki z Ichigo.
    Kurosaki przyspieszył kroku, zmierzając w kierunku, z którego przyszedł. Tym razem nie zamierzał dać się sprowokować. Nie zwracał uwagi na krzyki i przekleństwa, po prostu szedł przed siebie. Widać (i słychać) było wyraźnie, że tamci 3-cio klasiści naprawdę się wkurzyli. To tylko podziałało na niekorzyść nastolatka, choć on sam jeszcze tego nie wiedział. Myślał, że unikanie walki pomoże. Ale niestety nie tym razem i nie z tymi rąbniętymi ludźmi...
    - Hej ty! Kurosaaaaki! - po plecach nastolatka przepłynął zimny dreszcz. Postanowił zignorować przeciwników. Nawet nie raczył na nich spojrzeć. Zaraz jednak pożałował swojej decyzji, gdy czyjaś dłoń zacisnęła się na jego ramieniu. Na szkolnym korytarzu byli tylko on i jego przeciwnicy. W dodatku w przewadze liczebnej.
- Nie słyszysz, jak się do ciebie mówi, gówniarzu?! - ryknął na niego przywódca całej tej bandy - Sudo Eoki. Wyglądał gorzej niż menel spod biedronki, a mimo to zdobył sobie szacunek swoich towarzyszy. Ciekawe jak, bo na pewno nie wyglądem.
- Dajcie mi spokój. - powiedział cicho Ichigo, hamując nerwy. Zacisnął dłonie w pięści i wyszarpując  swoje ramię z łap tego debila.
- A ty dokąd?! Ktoś ci pozwolił?! - zawołał za nim, ale Kurosaki już zniknął za zakrętem. Biegł. Sam nie mógł w to uwierzyć. Uciekał przed tymi ludźmi. W sumie, to nawet się bał. Po kilku przebiegniętych korytarzach, pot zaczął spływać po jego ciele. Oddech stał się płytki i nierówny. Pomimo, iż miał całkiem niezłą kondycję, bieg w stresie niezbyt dobrze na niego wpływał. Na szczęście, był już w pobliżu głównych drzwi wyjściowych. Jeszcze tylko chwila i...W końcu skręcił w ostatni korytarz.  Naprzeciw niego znajdowała się upragniona wolność. Niestety, stał tam ktoś jeszcze.
- Jesteś strasznie przewidywalny, Kurosaki! - roześmiał się Sudo - I co, myślałeś, że cię nie znajdę?
- Czego ty ode mnie chcesz!? Jesteś chory... - powiedział Ichigo i z zamiarem kolejnej ucieczki, gwałtownie odwrócił się do tyłu. Tam napotkał jednak stanowczy opór. Jak się okazało, pozostali członkowie grupy 3-cio klasistów wreszcie go odnaleźli. Nie czekając na polecenie swojego boss'a, rzucili się na nastolatka. Chłopak nie zdążył nawet krzyknąć, kiedy rozbawiona banda zaczęła okładać go pięściami. Silne ciosy uderzały w jego ciało, kumulując w sobie ból. Najbardziej narażoną na atak stała się twarz, która Ichigo ostatkiem sił starał się osłonić. Oszołomiony, nie mógł się bardziej bronić.
   Po paru minutach przepełnionych pięściami starszych uczniów, Ichi nieomal stracił przytomność. Widząc zamroczenie chłopaka, przywódca nakazał swoim kompanom przestać. W końcu. Całe ciało go bolało, z nosa i rozciętej wargi płynęła krew, tworząc na ziemi, na której leżał, szkarłatną kałużę. Nagle poczuł, jak ktoś podnosi go za włosy, nieomal je wyrywając. W sercu miał nadzieję, że dadzą mu spokój. Tak było za każdym razem, kiedy te typy urządzały sobie na niego "polowanie". Bili go, a potem pozostawiali w opłakanym stanie. Jednakże ta chwila przedłużała się z sekundy na sekundę. To trwało stanowczo za długo. Ichigo nie mógł dłużej wytrzymać napięcia. Niepewnie otworzył oczy. To, co ujrzał, przechodziło jego najśmielsze przemyślenia. Tuż przed jego twarzą znajdowała się stercząca męskość Eokiego.
- I na co czekasz, dzieciaku? - zapytał przeciwnik, przyciągając nastolatka jeszcze bliżej swojej erekcji. - Jak grzecznie zrobisz mi loda, to już więcej się nie spotkamy. No, chyba, że za moją osobistą potrzebą.
- Szefie! Nie mamy teraz na to czasu! Co będzie, jeśli ktoś nas nakryje? Może chociaż zaciągnijmy go w jakieś ustronne miejsce...
- Nie pieprz bzdur! - wydarł się Sudo - Stańcie na czatach, a ja się nim zajmę...
- A kto powiedział, ze ja się na cokolwiek zgadzam?! - wywarczał nagle Kurosaki. Patrzył na tę całą bandę z mordem w oczach.
- A czy ja się ciebie pytam o zdanie? Masz robić co mówię, bo inaczej nie skończy się na samym robieniu mi dobrze! - Ichigo mimo wszystko nie zamierzał się poddawać. Z całej siły szarpnął głową w tył, tracąc przy tym parę włosów. Następnie podniósł się i w zawrotnym tempie przebiegł przez korytarz oniemiałych 3-cio klasistów. Udało mu się dobiec do drzwi, które otworzył. Słysząc coraz więcej niepokojących głosów za sobą, ruszył pędem do domu. Tym razem mu się udało.
***
   W tym samym czasie Sudo puszczały resztki nerwów. Po tym, jak sprzed nosa uciekł mu Kurosaki, nie był w stanie racjonalnie myśleć. Nie wspominając tu o jego podwładnych, których tak bardzo zaskoczył fakt, iż nastolatkowi udało się zwiać, poświęcając przy tym włosy, że nie byli w stanie się ruszyć, nie wspominając o gonieniu go.
    Sudo zaczął nerwowo przechadzać się po korytarzu. Teraz, kiedy pomarańczowowłosemu udało się uciec, musiał poradzić sobie ze swoim małym problemem w spodniach. Gdy już to zrobił, oczywiście ochrzanił podwładnych, po czym zajął się myśleniem, na podstawowe pytanie "Co teraz.?". To, co zrobił Ichigo na pewno nie ujdzie mu na sucho, tego był pewien, ale obawiał się jednej rzeczy. Mianowicie : któryś z jego podwładnych ustawionych "na czatach" zauważył coś, a raczej kogoś przemykającego przez korytarz na najwyższym piętrze. Widział tylko fragment włosów tamtej osoby, ale to wystarczyło, aby zmartwić wszystkich 17-stu członków gangu. Czupryna obcego ucznia była biała, co mogło oznaczać tylko jedno : Hichigo Shirosaki zainteresował się poczynaniami grupy, lub losami samego nękanego przez nich chłopaka. Takie stwierdzenie mogło zagwarantować wszystkie kłopoty i brutalne rozwiązanie sprawy w najbliższym czasie. Chyba, że Akine po prostu się wydawało i zobaczył ducha, ale Eoki wątpił w te stwierdzenie. Pytanie tylko, co największy postrach liceum chce od nastolatka lub jego prześladowców..?


   Ichigo w końcu znalazł się w domu. Od razu po wejściu "powitał" go Isshin, ale Kurosaki nie zamierzał zbyt długo z nim przebywać. Dlatego też obezwładnił ojca jednym z chwytów, jakich nauczył się na treningach karate i poszedł do siebie. Rzucił się na pościelone łóżko i zamknął oczy. Był potwornie zmęczony, a do tego, nie wiedział jeszcze jak poradzi sobie teraz ze szkolnymi napastnikami. Wcześniej tylko się bili. Uważał tamtych za swoich przeciwników, a oni jego tak samo. Zawsze, gdy wygrywał bójkę, szedł do domu. Kiedy zaś oni wygrywali, włóczył się trochę samotnie po mieście, po czym cały obolały nocował u Keigo, dając ojcu znać telefonicznie. Asano zawsze współczuł przyjacielowi szkolnych problemów, dlatego pozwalał mu u siebie nocować. Ichigo nie chciał, by rodzina martwiła się o niego. Nie chciał, by wiedzieli go w stanie skrajnej nędzy i rozpaczy. Dlatego ufał Keigo i zostawał u niego.
   Przyjaciel niejednokrotnie proponował pomarańczowowłosemu pomoc, ale Ichi nie chciał go w to mieszać. Tym razem wiedział jednak, że gdyby opowiedział Asano o wydarzeniu dzisiejszego dnia, jego kumpel nie odpuściłby tak łatwo. Na niemalże 100% powiadomiłby któregoś z nauczycieli o poczynaniach 3-cio klasistów, ale według Kurosakiego, to jedynie pogorszyłoby sprawę. Nie chciał, by ktokolwiek się o tym dowiedział.
   Pomarańczowowłosy postanowił wziąć krótki prysznic i położyć się spać. Nie był głodny, dlatego odmówił zjedzenia wspólnej kolacji. Zabrał ręcznik, czystą bieliznę i poszedł się odświeżyć. Gdy był już po kąpieli, spakował książki na następny dzień i zgasił światło, kładąc się spać.
   Kolejnego dnia Kurosakiego obudził budzik, o godzinie 7:30. Po wykonaniu rutynowych, codziennych czynności, nastolatek wyszedł do szkoły. Wciąż był w podłym humorze. Nie wiedział, czego się spodziewać. Na jego nieszczęście, po drodze do liceum spotkał Keigo.
- Yo, Ichiigooo! - powitał go entuzjastycznie Asano.
- Yo - odburknął Ichi. Naprawdę, nie miał ochoty na rozmowę z przyjacielem.
- Coś y taki nie w sosie? I o ile mnie oczy nie mylą, nabyłeś kilka nowych siniaków! Co się stało?
- Nic takiego. Spadłem ze schodów...
- Nie opowiadaj bzdur. - przerwał mu poważnie Keigo. - Takie kity, to możesz wciskać rodzinie, ale nie mnie! To znowu byli ci 3-cio klasiści..?
- Nie chcę o tym gadać.
- Czyli to jednak oni. - wydedukował brązowowłosy. - Co tym razem ci zrobili?
- Nieważne! Już chyba powiedziałem, że nie mam zamiaru ci o tym..mówić? - dokończył Ichigo po chwili wahania. Jeśli go wzrok nie mylił, a nie mylił na pewno, to widział przed chwilą Sudo, który w tej chwili chował się w jakimś zaułku. Kurosaki spanikował. Nie dał jednak tego po sobie poznać.
- Coś się stało? - zapytał Asano.
- Nie, nic, zorientowałem się po prostu, ze zapomniałem spakować pracy domowej. Idź już do szkoły, ja się wrócę. Mamy jeszcze 20 minut do dzwonka. - odpowiedział Ichi. Nie chciał wplątywać przyjaciela w swoje własne problemy. Dlatego właśnie odwrócił się na pięcie, z udawanym zamiarem powrotu do domu.
- Okey..Jakby coś, to usprawiedliwię cię przed nauczycielką. - obiecał Keigo.
- Dzięki! - krzyknął z oddali Ichi, podnosząc rękę w geście wdzięczności. Następnie skręcił w boczną ulicę. tę, na której widział Eokiego.
   "Dziwne" - pomyślał Asano, zbliżając się do budynku szkoły. "Do domu Ichigo idzie się w zupełnie inną stronę.."